Spojrzenie w styczniowe niebo 2021

Posted by on 02 stycznia 2021

Spojrzenie w styczniowe niebo 2021

Adam Micha­lec

Gdy w stycz­niu wil­gotno i mgli­sto, to wio­sna mokra i w lecie dżdżysto

Bez względu na przy­sło­wiową pogodę, w tym pan­de­micz­nym cza­sie, lepiej gdyby było na opak, bowiem cze­kają nas w tym mie­siącu na nie­bie i Ziemi zja­wi­ska okre­sowe i nie­spo­dzie­wane. Tych dru­gich, naj­cie­kaw­szych, zwią­za­nych naj­czę­ściej ze zmienną aktyw­no­ścią Słońca, nie można pre­cy­zyj­nie prze­wi­dzieć, ale odczu­wamy to przez glo­balne zmiany, nie tylko z resztą klimatu.

Nasza Zie­mia, już 2 stycz­nia o godz. 15, w swym rocz­nym ruchu po orbi­cie, będzie naj­bli­żej naszej gwiazdy, czyli w pery­he­lium, w odle­gło­ści nie­wiele ponad 147 mln km od Słońca. Jest to dla nas, miesz­kań­ców pół­noc­nej pół­kuli, nie­zmier­nie pocie­sza­jący fakt, ponie­waż coraz szyb­ciej będzie się nam dzień wydłu­żał. Rze­czy­wi­ście, bowiem w stycz­niu w Mało­pol­sce, dnia przy­bę­dzie już 67 minut.

W Nowy Rok, Słońce wzej­dzie o godz. 07.38, a zaj­dzie o 15.49. Nato­miast ostat­niego stycz­nia, wschód Słońca nastąpi o godz. 07.15, a zachód o 16.33, zatem wtedy dzień będzie trwał 9 godz. i 18 minut, będzie już dłuż­szy od naj­krót­szego dnia w roku o 73 minuty. Na pocie­sze­nie Pań­stwa, muszę tu przy­po­mnieć, że kalen­da­rzowa Zima na naszej pół­kuli jest naj­krót­szą porą roku. Trwa bowiem tylko, lub aż 89 – cza­sami śnież­nych i mroź­nych – dni.
Ponadto, już we wto­rek, 19 stycz­nia Słońce w ruchu rocz­nym po Eklip­tyce, opusz­cza znak Kozio­rożca i wstę­puje w znak Wodnika.

W ciągu stycz­nia obser­wu­jąc Słońce, a dys­po­nu­jąc do tego odpo­wied­nimi przy­rzą­dami, spo­strze­żemy jego niską, a cza­sami nara­sta­jącą spo­ra­dyczną aktyw­ność jak np.: plamy, roz­bły­ski, pro­tu­be­ran­cje, czy też wyrzuty pla­zmy w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną, bowiem aktyw­ność magne­tyczna Słońca naresz­cie jest w fazie stop­nio­wego wzro­stu, zwią­za­nego z 25 cyklem jego witalności.

Ciemne, bez­k­się­ży­cowe dłu­gie noce, dogodne dla astro­no­micz­nych obser­wa­cji, będziemy mieli w dru­giej deka­dzie stycz­nia, bowiem kolej­ność faz Księ­życa będzie następująca:

  • ostat­nia kwa­dra 6.I. o godz. 10.37,
  • nów 13.I. o godz. 06.00,
  • pierw­sza kwa­dra 20.I. o godz. 22.02,
  • peł­nia 28.I. o godz. 20.16.

Księ­życ w pery­geum (naj­bli­żej Ziemi) znaj­dzie się 9.I. o godz.17, a w apo­geum (naj­da­lej od Ziemi) będzie 21.I. o godz.14. W tej stycz­nio­wej wędrówce po nie­bo­skło­nie, nasz natu­ralny sate­lita zbliży się, w róż­nych dniach i nocach mie­siąca, na parę stopni do: Wenus, Jowi­sza, Mer­ku­rego, Nep­tuna i Urana, ale te zja­wi­ska nie będą aku­rat opty­mal­nie u nas widoczne.

Jeśli cho­dzi o pla­nety, to w styczniu:

  • Mer­ku­rego dostrze­żemy po zacho­dzie Słońca, dopiero od dru­giego tygo­dniu mie­siąca, nisko nad połu­dniowo-zachod­nim hory­zon­tem. W dniu 24.II. będzie naj­da­lej (19 stopni) na wschód od Słońca, w tzw. elongacji.
  • Wenus, jako Gwiazda Poranna, domi­nuje nisko na wschod­nim nie­bie przez cały mie­siąc, pra­wie aż do połowy lutego, poprze­dza­jąc coraz to kró­cej wschód Słońca.
  • Czer­wo­nawy Mars, widoczny będzie na wie­czor­nym, połu­dniowo-zachod­nim nie­bie, gosz­cząc w noc syl­we­strową i nowo­roczną w gwiaz­do­zbio­rze Ryb. Następ­nie w swej wędrówce po nie­bie, do końca mie­siąca będzie defi­lo­wał na tle gwiaz­do­zbioru Barana.
  • Jowi­sza, z gro­madką czte­rech sate­li­tów gali­le­uszo­wych, oraz Saturna z dobrze widocz­nymi pier­ście­niami już przez lor­netkę, a prze­by­wa­ją­cych nadal po gru­dnio­wej koniunk­cji bli­sko sie­bie w gwiaz­do­zbio­rze Kozio­rożca, będziemy mogli obser­wo­wać na wie­czor­nym nie­bie tylko w pierw­szej deka­dzie mie­siąca. Potem skryją się w pro­mie­niach sło­necz­nych, by poja­wić się w poło­wie lutego, ale na poran­nym niebie.
  • Wie­czo­rem, w pierw­szej poło­wie nocy, można obser­wo­wać, naj­le­piej przy pomocy lunety, pla­netę UranNep­tuna. Ten pierw­szy gości w gwiaz­do­zbio­rze Barana, nato­miast Nep­tun znaj­duje się na nie­bie w Wodniku.

Jeśli zaś cho­dzi o mete­ory, to w tym mie­siącu pro­mie­niują Kwa­dran­tydy, w dniach od 1 do 7, z mak­si­mum 3/4 stycz­nia. Radiant mete­orów leży (dla nas pra­wie w zeni­cie) w gwiaz­do­zbio­rze Smoka. Można ocze­ki­wać około 90 „spa­da­ją­cych gwiazd” na godzinę, a obser­wa­cjom noc­nym będzie tro­chę prze­szka­dzał Księ­życ, w ostat­niej kwadrze.

Dys­po­nu­jąc zaś wie­czo­rem lub wcze­snym ran­kiem wolną chwilą, nie bacząc na chłód, a może i mróz, spójrzmy w bez­chmurne niebo, z naj­pięk­niej­szym gwiaz­do­zbio­rem zimo­wego fir­ma­mentu Orio­nem, pamię­ta­jąc o sta­ro­pol­skim przy­sło­wiu, które przy­po­mina czego nam ostat­nio brakuje:

Kiedy w stycz­niu susza, wszystko się na wio­snę rusza.