GS: Księżyc, jaki jest, nie każdy widzi | GN: XI 2016

Zamieszczony przez w dniu 18 listopada 2016

GS: Księżyc, jaki jest, nie każdy widzi | GN: XI 2016

Grze­gorz Sęk, Gazeta Nie­po­ło­micka, listo­pad 2016.

Tą para­frazą zda­nia z ency­klo­pe­dii księ­dza Bene­dykta Chmie­low­skiego można opi­sać fakt, że wygląd naj­bliż­szego Ziemi ciała nie­bie­skiego nie jest znany tak powszech­nie, jak można by się tego spo­dzie­wać. Dla­tego też opra­co­wa­li­śmy w MOA pro­jekt, który nie tylko umoż­li­wia pozna­nie wyglądu tar­czy Księ­życa, ale też pro­wa­dzi do zapo­zna­nia z cha­rak­te­ry­styką utwo­rów na jego powierzchni.

Opi­sy­wane ćwi­cze­nie w for­mie zabawy nie­sie duży ładu­nek wie­dzy. Odbywa się ono naj­czę­ściej w trak­cie Pik­niku pod Gwiaz­dami, który zosta­nie opi­sany w osob­nym tek­ście, i polega na tym, że trzy­oso­bowa grupa uczniów, wyło­niona przez nauczy­ciela – opie­kuna układa na magne­tycz­nej tablicy obraz, mając do dys­po­zy­cji 25 losowo uło­żo­nych kwa­dra­to­wych frag­men­tów mozaiki. Pod­stawę do jej spo­rzą­dze­nia sta­no­wiło zdję­cie Księ­życa w fazie pełni, wyko­nane przez naszego wycho­wanka. Pozo­stali ucznio­wie śle­dzą to dzia­ła­nie i ewen­tu­al­nie kory­gują błędne decyzje.

gs_foto_11_2016_01

Dla tych, któ­rzy kie­dy­kol­wiek przy­glą­dali się tar­czy naszego sate­lity, ćwi­cze­nie nie przed­sta­wia trud­no­ści, ale prak­tyka poka­zuje, że takich uczniów jest nie­wielu. Kiedy całość zosta­nie uło­żona – zaj­muje to zazwy­czaj pięć do dzie­się­ciu minut, kolejny uczeń spraw­dza pra­wi­dło­wość posłu­gu­jąc się ory­gi­nal­nym zdję­ciem, po czym ogła­sza suk­ces poprzed­ni­ków. Dopiero po akcep­ta­cji prze­cho­dzimy do dru­giej czę­ści ćwiczenia.

Kolejna trójka uczniów już za pomocą dodat­ko­wej plan­szy umiesz­cza w odpo­wied­nich miej­scach pla­kietki z nazwami poszcze­gól­nych księ­ży­co­wych for­ma­cji, odczy­tu­jąc gło­śno słowa, które w ten spo­sób stają się łatwiej­sze do zapa­mię­ta­nia. Wyja­śniamy przy tej oka­zji, że tak zwane morza księ­ży­cowe jak Ocean Burz, Morze Desz­czów, Morze Jasno­ści itp, a także jeziora, zatoki i bagna to nazwy fał­szywe, nadane w epoce, w któ­rej nie była znana budowa tego ciała. Są tam też łań­cu­chy gór­skie – Ape­niny, Jura, Kau­kaz czy Kar­paty, będące rze­czy­wi­stymi wynie­sie­niami ponad powierzch­nię Srebr­nego Globu. Osią­gają one wyso­ko­ści bez­względne rzędu kilku kilo­me­trów, co zasko­czyło samego Galileusza.

Kolej­nym eta­pem jest omó­wie­nie nazw ude­rze­nio­wych kra­te­rów księ­ży­co­wych, któ­rych epo­ni­mami są naj­czę­ściej postaci histo­ryczne, nie­jed­no­krot­nie zasłu­żone dla kul­tury. W gór­nej czę­ści tar­czy, nie­da­leko od sie­bie leżą kra­tery Pla­ton i Ary­sto­te­les – to nauczy­ciel i jego uczeń. Poja­wia się zatem oka­zja do wzmianki o grec­kiej filo­zo­fii, która sta­nowi do dziś pod­stawę wielu współ­cze­snych sys­te­mów nauko­wych. Dwie kolejne nazwy – Pto­le­me­usz i Koper­nik – pocho­dzą od nazwisk twór­ców prze­ciw­staw­nych modeli budowy świata, geo­cen­trycz­nego i helio­cen­trycz­nego. Wresz­cie przy­cho­dzi czas na kra­tery Tycho i Kepler – ten pierw­szy wyko­nał dokładne obser­wa­cje poło­żeń Marsa, a drugi na ich pod­sta­wie wypro­wa­dził trzy prawa ruch pla­net. I tak w trak­cie tej wędrówki przez ponad dwa tysiące lat kul­tury ludz­kiej ucznio­wie otrzy­mują nie­jako pano­ra­miczny prze­gląd roz­woju wie­dzy o Wszech­świe­cie. Księ­życ jest tu tylko pre­tek­stem, choć sam w sobie także sta­nowi inte­re­su­jący obiekt.

gs_foto_11_2016_02

Zalety tej formy edu­ka­cji przez zabawę:

  • uczest­nicy zabawy zapo­znają się z ogól­nym wyglą­dem tar­czy naszego satelity.
  • po wyko­na­niu ukła­danki dowia­dują się od pro­wa­dzą­cego, jakie formy rzeźby terenu wystę­pują na Księ­życu, jak i kiedy powstały oraz z jakiego budulca.
  • na zakoń­cze­nie nastę­puje szcze­gó­łowe opi­sa­nie kil­ku­na­stu nazw kra­te­rów księ­ży­co­wych, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem odnie­sień do waż­nych postaci żyją­cych w róż­nych epo­kach histo­rycz­nych – od Sta­ro­żyt­no­ści do Renesansu.

 

PS

Pomysł tej ukła­danki wzią­łem od ś.p. Jacka Kuprasa.