Spacerkiem po nieboskłonie” | marzec 2017

Zamieszczony przez w dniu 13 marca 2017

„Spacerkiem po nieboskłonie” | marzec 2017

Adam Micha­lec, Gazeta Niepołomicka

W marcu jak w garncu, mówi nam przy­sło­wie. Tak też może być z pogodą obser­wa­cyjną w nad­cho­dzą­cym mie­siącu, ale  zawsze można liczyć na bez­chmurny, roz­gwież­dżony nieboskłon.
Gdy tylko zapad­nie zmierzch, dobrze po godz. 19, przez całe pogodne niebo roz­ciąga się, od wschodu do zachodu, mgiełka Drogi Mlecz­nej. Czę­ściowo na jej tle, jawi nam się, na zacho­dzie, kon­ste­la­cja Oriona, czyli mitycz­nego myśli­wego, uzna­wana powszech­nie za naj­pięk­niej­szy gwiaz­do­zbiór nieba zimo­wego i jemu poświę­cony był stycz­niowy spa­cer. Nadal łatwo nam on wpad­nie w oko.  Prze­dłu­ża­jąc zaś Pas Oriona w dół, tuż nad hory­zon­tem, dostrze­żemy naj­ja­śniej­sza gwiazdę na nie­bie, to Syriuszgwiaz­do­zbio­rze Psa Wiel­kiego. Na wyso­ko­ści bar­ków Oriona, leży gwiaz­do­zbiór Psa Małego, a wyróż­nia się w nim Pro­cjon, naj­ja­śniej­sza gwiazda w tej konstelacji.
Jeśli zaś dotrwamy w obser­wa­cjach jesz­cze zimo­wego nieba gdzieś do godz. 21,  to na połu­dniu dostrze­żemy, w peł­nej kra­sie ponad Galak­tyką, kon­ste­la­cję Bliź­niąt z gwiaz­dami Kasto­rem i Pol­luk­sem, cie­szą­cymi nasze oczy swym blaskiem.

Nie­stety, a może na szczę­ście, nie wszyst­kie gwiaz­do­zbiory wiążą się w jakiś tam spo­sób z mito­lo­gią. Powy­żej tych dwóch jasnych gwiazd, z trud­no­ścią dostrze­żemy, nawet przy braku smogu i lokal­nej poświaty, gwiaz­do­zbiór Rysia, a powy­żej bli­żej zenitu gwiaz­do­zbiór Żyrafy. Trzeba mięć dobry, ba sokoli wzrok by dostrzec gwiazdy w Rysiu, któ­rych jest około 50, a taki wzrok miał nie­wąt­pli­wie gdańsz­cza­nin, Jan Hewe­liusz (1611–1687). To wła­śnie On, wpro­wa­dził na niebo nazwę tego gwiaz­do­zbioru. My zaś obec­nie, powin­ni­śmy wes­przeć obser­wa­cje Rysia, cho­ciażby lor­netką. Praw­dzi­wym skar­bem tej kon­ste­la­cji jest gro­mada kuli­sta gwiazd, ozna­czona w kata­logu sym­bo­lem NGC 2419, która jest jedną z naj­bar­dziej odda­lo­nych gro­mad kuli­stych od płasz­czy­zny Drogi Mlecz­nej, a zawiera w sobie ponad milion gwiazd. Wokół zaś naj­ja­śniej­szej gwiazdy w Rysiu  – alfy – odkryto w 2008 roku pla­netę, o podwój­nej masie Jowi­sza, która ją okrąża w okre­sie 2,5 roku.  Żyrafa to gwiaz­do­zbiór oko­ło­bie­gu­nowy, czyli nie­za­cho­dzący u nas pod hory­zont, a opi­sany przez holen­der­skiego astro­noma Petrusa Plan­ciu­sza (1552–1622), z począt­kiem XVII wieku. Rów­nież Jan Hewe­liusz w swym Atla­sie Nieba, który był wów­czas hitem wydaw­ni­czym, wyod­ręb­nił tę kon­ste­la­cję, zawie­ra­jąca około 50 gwiazd. Aby tam dostrzec piękną galak­tykę spi­ralną NGC 2403, w któ­rej wciąż rodzą się nowe gwiazdy, musimy posłu­żyć się przy­naj­mniej lornetką.

Jak z powyż­szego widać, sta­ro­żytni “zago­spo­da­ro­wali” jasne gwiazdy, wią­żąc je z mitami, a astro­no­mom XVII-wiecz­nym pozo­stało uzu­peł­nić nie­bo­skłon mniej spek­ta­ku­lar­nymi gwiaz­do­zbio­rami. Osta­tecz­nie, gra­nice 88 gwiaz­do­zbio­rów (po 44 na obu pół­ku­lach nieba) zostały zatwier­dzone przez Mię­dzy­na­ro­dową Unię Astro­no­miczną w 1922 roku, kła­dąc tym samym kres wpro­wa­dza­niu nowych kon­ste­la­cji. Pozo­staje nam zatem, na swój pry­watny uży­tek dla orien­ta­cji na nie­bie, kre­ować dowolne aste­ry­zmy. Jeśli zaś wytrwamy w obser­wa­cjach, to dobrze po pół­nocy, Galak­tyka “kła­dzie się” łukiem wzdłuż pół­noc­nego hory­zontu, umoż­li­wia­jąc obser­wa­cje wio­sen­nych gwiaz­do­zbio­rów na połu­dnio­wej połaci nieba: Lwa Małego i Dużego, Panny, Wola­rza, War­ko­cza Bere­niki czy Psów Goń­czych, a w zeni­cie Wiel­kiej Niedźwiedzicy.
Zatem do następ­nego spa­cerku po sfe­rze nie­bie­skiej, w atmos­fe­rze  wio­sen­nej  aury, z wizytą w gwiaz­do­zbio­rach, też pew­nie zwią­za­nych w znacz­nej mie­rze z Mitologią.