Spacerkiem po nieboskłonie” | luty 2017

Zamieszczony przez w dniu 28 stycznia 2017

“Spacerkiem po nieboskłonie” | luty 2017

Adam Micha­lec, Gazeta Niepołomicka

Na luto­wym nie­bie zacho­dzą kolejne zmiany, a pra­wie połowę zimy mamy już za sobą. Ta szczypta opty­mi­zmu, zwią­zana z coraz dłuż­szym dniem, powinna nas zachę­cić do spoj­rze­nia w bez­chmurny, roz­gwież­dżony nie­bo­skłon. Gdy tylko zapad­nie zmierzch, dobrze po godz. 18, przez całe pogodne niebo roz­ciąga się, od wschodu do zachodu, mgiełka Drogi Mlecz­nej. Czę­ściowo na jej tle, jawi nam się kon­ste­la­cja Oriona, uzna­wana powszech­nie za naj­pięk­niej­szy gwiaz­do­zbiór nieba zimo­wego i jemu poświę­cony był stycz­niowy spa­cer. Nadal on łatwo nam wpad­nie w oko, bowiem wygląda jak nieco prze­krzy­wiona duża litera H.
Patrząc na jasne gwiazdy two­rzące postać myśli­wego Oriona, to jego barki two­rzą Betel­geza i na prawo Bel­la­trix, u dołu zaś nogi, to Saiph i po pra­wej Rigiel, która jest naj­ja­śniej­szą gwiazdą w Orio­nie. Na Pas Oriona, skła­dają się trzy jasne gwiazdy, któ­rych roz­miesz­cze­nie zostało praw­do­po­dob­nie utrwa­lone przez sta­ro­żyt­nych Egip­cjan w for­mie trzech wiel­kich pira­mid: Che­opsa, Chef­nera i Myke­ry­nosa, bowiem gwiaz­do­zbiór Oriona utoż­sa­miali Oni z bogiem Ozy­ry­sem. Nato­miast Miecz przy­pięty do Pasa, to  widoczna – przy braku smogu – nawet gołym okiem, mgła­wica pyłu i zjo­ni­zo­wa­nego wodoru.
Prze­dłu­ża­jąc zaś Pas Oriona w dół, tuż nad hory­zon­tem, dostrze­żemy naj­ja­śniej­sza gwiazdę na nie­bie, to błę­kitny Syriusz w gwiaz­do­zbio­rze Psa Wiel­kiego. Myśliwy Orion – jak wiemy z poprzed­niego spa­ceru – odbywa na nie­bie cią­głe łowy, a do pomocy służy mu jesz­cze Pies Mały, który jak przy­stało na ruchli­wego szcze­niaka odda­lił się od niego na nie­bie, aż na druga stronę Drogi Mlecz­nej. Łatwo ten gwiaz­do­zbiór dostrzec, gdyż leży on na wyso­ko­ści bar­ków Oriona, a wyróż­nia się w nim Pro­cjon, naj­ja­śniej­sza gwiazda (o zabar­wie­niu lekko poma­rań­czo­wym) w tej konstelacji.
Gwiazda ta, wraz z w/w Syriu­szem i Betel­gezą two­rzą aste­ryzm Trój­kąta Zimo­wego, który można wyko­rzy­sty­wać do orien­ta­cji na nie­bie. Dla sta­ro­żyt­nych Egip­cjan kon­ste­la­cja Małego Psa, była odzwier­cie­dle­niem boga Anu­bisa, czło­wieka z głową sza­kala, patrona bal­sa­mi­stów, strze­gą­cego zmar­łych w dro­dze w zaświaty.

Jeśli zaś dotrwamy w obser­wa­cjach zimo­wego nieba gdzieś do godz.21,  to na wscho­dzie dostrze­żemy, w peł­nej kra­sie ponad Galak­tyką, kon­ste­la­cję Bliź­niąt, obfi­tu­jącą w jasne gwiazdy. Przede wszyst­kim zaś to same Bliź­nięta, KastorPol­luks. Niż­sza – z dwu, jaśniej­sza to Pol­luks, a nieco słab­sza od niej górna, to Kastor. Obie te gwiazdy są ukła­dami wie­lo­krot­nymi, ale o tym prze­ko­nać się można dopiero wyko­rzy­stu­jąc do ich obser­wa­cji lunety. Wokół Pol­luksa w 2006 roku, odkryto obie­ga­ją­cego ją gazo­wego olbrzyma, pla­netę typu jowiszowego.
Legen­darni zaś bra­cia, Kastor i Poli­deuks  (Pol­luks), byli hero­sami zapro­szo­nymi przez Zeusa na Olimp. Brali udział w wypra­wie Jazona po złote runo, wal­czyli zacie­kle z Ama­zon­kami. Ojcem Pol­luksa był Zeus, co spra­wiało, że był On nie­śmier­telny, a Kastora król Sparty Tyn­da­reos. Gdy w jed­nej z bitew zgi­nął Kastor, jego brat nie mógł znieść tej straty i wypro­sił u Zeusa, aby znów mogli być razem. Ten prze­niósł ich na niebo, gdzie zaj­mują pocze­sne miej­sce w kon­ste­la­cji Bliź­niąt, cie­sząc nasze oczy ich blaskiem.

Zatem do następ­nego spa­cerku po sfe­rze nie­bie­skiej, w atmos­fe­rze pra­wie wio­sen­nej  aury, z wizytą w gwiaz­do­zbio­rach, też zwią­za­nych w znacz­nej mie­rze z Mitologią.