Spacerkiem po nieboskłonie” | czerwiec 2017

Zamieszczony przez w dniu 27 maja 2017

„Spacerkiem po nieboskłonie” | czerwiec 2017

Adam Micha­lec, Gazeta Nie­po­ło­micka

W czerwcu, poświata po póź­nym zacho­dzie Słońca, oraz w rów­nej mie­rze świa­tła miej­skie, prze­szka­dzają nam w dostrze­że­niu nawet jasnych gwiazd. Tym nie mniej, kon­ty­nu­ujemy wie­czorny spa­cer po nie­bie.
Dopiero dobrze po godzi­nie 22, patrząc w kie­runku pół­noc­nym dostrze­żemy wysoko Gwiazdę Polarną w gwiaz­do­zbio­rze Małej Niedź­wie­dzicy oraz jego część, zło­żoną z naj­ja­śniej­szych gwiazd,  two­rzącą Mały Wóz, który z kolei opla­tany jest przez gwiaz­do­zbiór Smoka.

Kon­ste­la­cja Smoka, przy­po­mina nam mito­lo­giczną histo­rię jed­nej z dwu­na­stu prac Hera­klesa, w któ­rej heros miał wykraść złote jabłka z ogrodu Hespe­ryd. Nato­miast jabłoni, ślub­nego poda­runku dla Hery od Gai, pil­no­wał strasz­liwy smok o stu gło­wach. Po dłu­giej walce w końcu bestia padła, ugo­dzona strzałą Hera­klesa, i złote jabłka znik­nęły. Hera pogrą­żona w smutku nie tyle po stra­cie jabłek co ulu­bio­nego smoka, prze­nio­sła go na nie­bo­skłon.
Gwiaz­do­zbiór Smoka, jest kon­ste­la­cją oko­ło­bie­gu­nową, a zatem widoczny jest u nas przez cały rok. Łatwo go zlo­ka­li­zo­wać szu­ka­jąc dłu­giego łań­cuszka gwiazd, opla­ta­ją­cych Małą Niedź­wie­dzicę, a zakoń­czo­nego czwo­ro­ką­tem jasnych gwiazd – głową Smoka.
Naj­cie­kaw­szymi obiek­tami tego gwiaz­do­zbioru to gwiazda Thu­ban, która w cza­sach budowy pira­mid w Egip­cie była Gwiazdą Polarną, oraz mgła­wica pla­ne­tarna zwana Kocim Okiem. Ponadto, w tej kon­ste­la­cji znaj­duje się jedna z gro­mad galak­tyk (Abell 2218), w któ­rej stwier­dzono efekty soczew­ko­wa­nia  gra­wi­ta­cyj­nego.  Aby ją jed­nak dostrzec, musimy się  posłu­żyć lunetą.

Jeśli odwró­cimy się twa­rzą na połu­dnie, wzro­kiem dostrze­żemy gwiaz­do­zbiory, od wschodu licząc, Her­ku­lesa, Korony Pół­noc­nejWola­rza, i o tych kon­ste­la­cjach pisa­li­śmy mie­siąc temu. Pod tymi gwiaz­do­zbio­rami, po obu stro­nach Rów­nika Nie­bie­skiego, roz­lo­ko­wane są kon­ste­la­cje WężaWężow­nika. Cie­ka­wostką jest, że  gwiaz­do­zbiór Węża (jako jedyny na nie­bie) składa się z dwóch oddziel­nych czę­ści, Głowy i Ogona, prze­dzie­lo­nych Wężow­ni­kiem.  Wężow­nik zaś, w sta­ro­żyt­nej Gre­cji, to heros Askle­pios, patron leka­rzy, który za sprawą cen­taura Chi­rona miał moc wskrze­sza­nia umar­łych. Sta­no­wiło to zagro­że­nie dla Hadesa, który upo­mi­nał Zeusa, że w krót­kim cza­sie, przy takim dzia­ła­niu Askle­piosa, zabrak­nie mu dusz. Zeus widząc ten pro­blem, raził gro­mem Askle­piosa i prze­niósł go na niebo.
Wężow­nik przed­sta­wiany jest na nie­bie, jakby trzy­mał w dło­niach węża, sym­bol odra­dza­nia się życia, dłu­go­wiecz­no­ści i zdro­wia, zbie­ra­ją­cego razem z nim rośliny lecz­ni­cze, z któ­rych heros wyra­biał nalewki, maści i okłady. W tra­dy­cji rzym­skiej zaś,  odpo­wied­ni­kiem Askle­piosa był Esku­lap, i to wła­śnie jego imie­niem nazywa się węża dusi­ciela, który u nas żyje pod ści­słą ochroną w Biesz­cza­dach.
Dla miło­śnika astro­no­mii, Wężow­nik to skarb­nica gro­mad kuli­stych gwiazd, któ­rych w kata­logu Mes­siera  jest ich aż sie­dem, które są dosko­nale widoczne nawet przez mały tele­skop. Cie­ka­wym obiek­tem tej kon­ste­la­cji jest też ciemna mgła­wica Bar­nard 68, na zdję­ciach wygląda jak dziura w nie­bie, zupeł­nie pozba­wiona gwiazd, oraz pozo­sta­łość po super­no­wej Keplera z roku 1604.
Nato­miast w kon­ste­la­cji Węża można wyróż­nić dwa obiekty z kata­logu Mes­siera: M5M16. Pierw­szy z nich to jedna z naj­więk­szych gro­mad kuli­stych gwiazd, a drugi to Mgła­wica Orła. Jej foto­gra­fie, wyko­nane przy pomocy tele­skopu Kosmicz­nego Hubble’a, uka­zały tzw. słupy stwo­rze­nia, w któ­rych  z gazów i pyłów rodzą się nowe gwiazdy. Można je też obser­wo­wać już małym tele­sko­pem w MOA.

Powoli możemy się tez spo­so­bić do obser­wa­cji waka­cyj­nego nieba, z cha­rak­te­ry­stycz­nym Trój­ką­tem Let­nim jasnych gwiazd, który two­rzą:  WegaLutni, AltairOrleDenebŁabę­dziu, ale o nich będziemy pisać w kolej­nym spa­cerku po nie­bie.