Prawo w przestrzeni pozaziemskiej

Zamieszczony przez w dniu 18 marca 2019

Prawo w przestrzeni pozaziemskiej

Potocz­nie nazy­wana Kosmo­sem, prze­strzeń poza Zie­mią od roku 1957 jest coraz inten­syw­niej odwie­dzana przez bez­za­ło­gowe i zało­gowe wyprawy. Do tej pory nie­mal 600 osób, nie­które wie­lo­krot­nie, brały w nich udział. Dwa­na­ście osób stą­pało po powierzchni Księ­życa, zaś rekord dłu­go­ści jed­no­ra­zo­wego pobytu poza Zie­mią wynosi 437 dni, czyli ponad 14 mie­sięcy.
W lutym tego roku na odwrot­nej od Ziemi stro­nie Księ­życa wylą­do­wała chiń­ska misja bez­za­ło­gowa, będąca dopiero zapo­wie­dzią ambit­nych pla­nów kosmicz­nych tego mocar­stwa.

Nie dość, że w oko­licy Ziemi robi się coraz cia­śniej – orbita geo­sta­cjo­narna jest już cał­ko­wi­cie wypeł­niona sate­li­tami komu­ni­ka­cyj­nymi i mete­oro­lo­gicz­nymi – to jesz­cze na niż­szych orbi­tach plą­cze się mnó­stwo „kosmicz­nych śmieci”. Na to poję­cie skła­dają się ele­menty rakiet nośnych, nie­czynne sate­lity, wresz­cie odłamki będące wyni­kiem orbi­tal­nych koli­zji. Co gor­sza, coraz czę­ściej będą zacho­dziły do tej pory incy­den­talne, wyda­rze­nia pole­ga­jące na wyrzą­dze­niu szkody na Ziemi przez taki zde­or­bi­to­wany kosmiczny śmieć. A w per­spek­ty­wie kil­ku­na­stu lat pojawi się kosmiczne gór­nic­two – pozy­ski­wa­nie surow­ców mine­ral­nych lub ener­ge­tycz­nych z Księ­życa bądź pla­ne­toid. Jak to wszystko ująć w karby prawne, jak upo­rząd­ko­wać cha­otyczną do tej pory dzie­dzinę pod kątem odpo­wie­dzial­no­ści za ewen­tu­alne szkody, jak wresz­cie dopil­no­wać, aby naj­sil­niejsi w tej grze nie zagar­nęli dóbr, nale­żą­cych nomi­nal­nie do całej ludz­ko­ści? Zada­nie nie­ła­twe, a może w ogóle nie­moż­liwe?

Pamię­tajmy, że do tej pory roz­wią­za­nia prawne zawsze szły dwa kroki za prak­tyką, sank­cjo­nu­jąc lub potę­pia­jąc to, co już się doko­nało. Co prawda już w roku 1967 poja­wił się Trak­tat zawie­ra­jący pod­nio­słe sfor­mu­ło­wa­nia o uwzględ­nie­niu dobra wszyst­kich państw oraz o wyłącz­nie poko­jo­wym wyko­rzy­sta­niu Księ­życa oraz ciał w prze­strzeni kosmicz­nej, to nawet nie udało się sku­tecz­nie okre­ślić gra­nic tej prze­strzeni. Przy­kła­dowo w USA ta gra­nica prze­biega na wyso­ko­ści 50 mil (nieco ponad 80 kilo­me­trów), a w Euro­pie obo­wią­zuje Linia Kar­mana, prze­bie­ga­jąca na wyso­ko­ści 100 kilo­me­trów nad powierzch­nią Ziemi. Astro­nau­tów nazwano „wysłan­ni­kami całej ludz­ko­ści”, nie poda­jąc jed­nakże defi­ni­cji tego poję­cia. Rodzi się zatem pro­blem (już ist­nie­ją­cych) kosmicz­nych tury­stów – czy oni także będą repre­zen­to­wać całą ludz­kość?

Nad tymi zagad­nie­niami gło­wią się praw­nicy zebrani w spe­cjal­nym komi­te­cie pod auspi­cjami ONZ, a tym­cza­sem agen­cje pań­stwowe i firmy pry­watne inten­syw­nie roz­po­znają tech­niczne moż­li­wo­ści eks­plo­ata­cji ciał nie­bie­skich w celach komer­cyj­nych. Dobrym przy­kła­dem mogą być tu zasoby izo­topu pier­wiastka helu o licz­bie maso­wej 3, sta­no­wią­cego wydajne paliwo w reak­cji syn­tezy nukle­ar­nej. Na Ziemi obecny w zanie­dby­wal­nych ilo­ściach, Hel3 pocho­dzący z wia­tru sło­necz­nego zalega znacz­nie obfi­ciej na powierzchni Księ­życa. Kto pierw­szy potrafi go tam zgro­ma­dzić i dostar­czyć na Zie­mię, zyska od razu eko­no­miczną prze­wagę w ryn­ko­wej grze. Innym kąskiem mogą być nie­zbędne we współ­cze­snej elek­tro­nice metale ziem rzad­kich, obecne na licz­nych pla­ne­to­idach.

Jako astro­nom, był­bym nie­po­cie­szony gdyby kie­dyś jakąś nawet nie­wielką pla­ne­to­idę roz­kru­szono tylko po to, aby mate­riał z niej pozy­skany wyko­rzy­stać na Ziemi. Likwi­do­wa­nie obiek­tów astro­no­micz­nych nie powinno być ani celem, ani nawet efek­tem ubocz­nym dzia­łal­no­ści ludzi. Na razie praw­nicy deba­tują, wizjo­ne­rzy snują śmiałe plany, a inży­nie­ro­wie usi­łują wcie­lić je w życie – oby z pożyt­kiem dla całej ludz­ko­ści.

 

 

Reflek­sje ze spo­tka­nia, jakie odbyło się 27 lutego 2019 roku w War­sza­wie z udzia­łem praw­ni­ków Zuzanny Kuliń­skiej-Kępy i Kamila Muzyki.

 

Grze­gorz Sęk