Polowanie na kometę C/2020 F3 (NEOWISE)

Zamieszczony przez w dniu 08 lipca 2020

Polowanie na kometę C/2020 F3 (NEOWISE)

Spór o to wśród uczo­nych od wie­ków się sze­rzy;
Ten, czy też ta kometa mówić się należy?
I – rzekł­byś – obłęd jakiś myśl w tem ludzką mami,
Bo sprawa się wyja­śnić da kilku sło­wami:
… Kometa się po nie­bie uwija jak fryga;
Kometa długi ogon w ślad za sobą dźwiga,
Sło­wem: wnio­sek stąd jasny i histo­ria krótka
Kometa to kobieta, do tego roz­wódka.

/Franciszek Konarski/
“Gazeta Czę­sto­chow­ska” 30 maja 1910

 

Na początku roku mie­li­śmy zapo­wie­dzi jasnych komet ATLASSWAN, które w maju miały nam dostar­czyć pięk­nych wido­ków. Nie­stety prze­cho­dząc w pobliżu Słońca roz­pa­dły się. Nie­spo­dzie­wa­nie oka­zało się, że za pomocą tele­skopu kosmicz­nego NEOWISE, została odkryta jesz­cze jedna kometa C/2020 F3 (NEOWISE) i to ona dostar­czyła nam naj­więk­sze wido­wi­sko na let­nim nie­bie.

 

 

Jest to kometa dłu­go­okre­sowa, odkryta w marcu 2020 r. W prze­ci­wień­stwie do komet ATLAS oraz SWAN, NEOWISE prze­trwała prze­lot przez pery­he­lium swo­jej orbity, czyli punkt orbity naj­bliż­szy Słońcu. W prze­ci­wień­stwie do mgli­stej komy komety ATLAS oraz sze­ro­kiej komy komety SWAN, które mogły wska­zy­wać (i fak­tycz­nie wska­zy­wały) na roz­pad jądra pod wpły­wem pro­mie­nio­wa­nia sło­necz­nego, zbli­ża­jąc się do Słońca kometa NEOWISE utrzy­my­wała nie­mal ide­al­nie okrą­gły kształt z wyraź­nym, zwar­tym jądrem.

Obec­nie od 5 lipca można ją obser­wo­wać nad ranem, nisko nad pół­nocno-wschod­nim hory­zon­tem. Choć teraz jasność komety będzie stop­niowo spa­dała, to odda­la­jąc się od Słońca będzie widoczna coraz dłu­żej. Od około 10 lipca kometę będziemy mogli obser­wo­wać przez całą noc nad pół­noc­nym hory­zon­tem. Można ją dostrzec gołym okiem, ale warto wspo­ma­gać się lor­netką. Ponie­waż jej wyso­kość nie będzie prze­kra­czać 14 stopni nad hory­zon­tem, musimy zna­leźć odpo­wie miej­sce do obser­wa­cji, aby budynki, drzewa itp. nie zasła­niały nam widocz­no­ści.

 

 

Warto poznać te ciała, ponie­waż co jakiś czas zbli­żają się do gwiazdy cen­tral­nej, a cie­pło tej gwiazdy powo­duje, że wokół komety powstaje koma, czyli gazowa otoczka. Komety są oso­bliwą grupą ciał nie­bie­skich w Ukła­dzie Sło­necz­nym. Świe­cące jasnym bla­skiem na wie­czor­nym lub poran­nym nie­bo­skło­nie wzbu­dzały przez tysiąc­le­cia zabo­bonny lęk, postrze­gane jako zwia­stuny nie­szczęść i kata­kli­zmów. Komety budziły grozę, poja­wiały się bowiem nagle i rów­nie szybko zni­kały. Przez wiele wie­ków aż do epoki nowo­żyt­nej bada­cze nie byli w sta­nie wykryć pra­wi­dło­wo­ści w nagłym poja­wia­niu się komet.

Pierw­szy opis komet w spo­sób ści­śle naukowy przed­sta­wił Ary­sto­te­les, filo­zof grecki żyjący w IV wieku p.n.e. Twier­dził, że są one wyzie­wami atmos­fe­rycz­nymi. Dopiero rzym­ski stoik Seneka w I wieku n.e. wyra­ził przy­pusz­cze­nie, że komety pocho­dzą spoza Ziemi, ale pozo­stało ono zapo­mniane przez następne pół­tora tysiąca lat. Po tym cza­sie, czyli dopiero w XVI wieku Miko­łaj Koper­nik, jako pierw­szy astro­nom ery nowo­żyt­nej, stwier­dził, że nie są to obłoki gazu, ale ciała nie­bie­skie pocho­dzące spoza Ziemi. Zało­że­nia Koper­nika były oparte na obser­wa­cjach duń­skiego astro­noma Tycho Brahe. Duń­ski astro­nom dowiódł, że obser­wo­wana prze­zeń kometa znaj­duje się dalej od Ziemi niż Księ­życ. Pogląd Bra­hego zyskał na początku XVII wieku powszechne uzna­nie w śro­do­wi­sku uczo­nych astro­no­mów. Jed­nak nadal wyra­żali oni sprzeczne opi­nie na temat natury komet.
Johan­nes Kepler potrak­to­wał komety jako ciała chwi­lowo tylko gosz­czące w naszym ukła­dzie pla­ne­tar­nym, które po pro­sto­li­nio­wych tra­jek­to­riach prze­my­kają prze­zeń dalej we Wszech­świat. Dopiero w dru­giej poło­wie XVII wieku Jan Hewe­liusz sfor­mu­ło­wał hipo­tezę, że orbity nie­któ­rych komet mogą być para­bo­lami. Potwier­dził to obser­wa­cjami jeden z jego uczniów w 1680 roku.
Wyna­la­zek lunety a następ­nie tele­skopu zwier­cia­dla­nego umoż­li­wił obser­wa­cję coraz więk­szej liczby komet i dokład­niej­szy pomiar ich orbit. W 1687 roku Izaac New­ton w swoim dziele „Mate­ma­tyczne zasady filo­zo­fii przy­rody” dowo­dził, że komety poru­szają się po krzy­wych stoż­ko­wych – w ich ogni­skach znaj­duje się Słońce. Jed­nak dopiero uczeń New­tona, Edmund Hal­ley, zajął się bada­niem komet. W 1682 roku zaob­ser­wo­wał bar­dzo jasną kometę, która po prze­ana­li­zo­wa­niu danych z kro­nik, poja­wiała się na nie­bie co 76 lat. Póź­niej odkryto ze sta­rych prze­ka­zów, iż była ona widoczna, aż 28 razy. Na cześć jej odkrywcy została nazwana kometą Hal­leya.
Udo­sko­na­le­nie tele­sko­pów XX wieku zaowo­co­wało dal­szymi postę­pami w bada­niu nad kome­tami. W 1950 roku holen­der­ski astro­nom Jan Hen­rik Oort sfor­mu­ło­wał pogląd, że komety sta­no­wią ogromny rój ciał nie­bie­skich ota­cza­jący Słońce. Według niego ich liczeb­ność to nawet 200 miliar­dów obiek­tów.
Zapo­cząt­ko­wane w dru­giej poło­wie XX wieku bez­po­śred­nie bada­nia prze­strzeni kosmicz­nej przez sondy i prób­niki wysy­łane z Ziemi, wypo­sa­żone w apa­ra­turę foto­gra­ficzną, roz­sze­rzyły znacz­nie wie­dzę o tym, czym w isto­cie są komety i jaka jest ich budowa. Ser­cem każ­dej komety jest jądro, w któ­rym można wyod­ręb­nić skalny rdzeń oraz zamro­żone cie­cze i gazy, takie jak woda, amo­niak, cyjan czy metan. Z jej głowy zostaje wypusz­czony war­kocz, któ­rego dłu­gość docho­dzi nie­raz do wielu milio­nów kilo­me­trów. Świe­cącą kometę z dłu­gim war­ko­czem można zoba­czyć gołym okiem, gdy znaj­duje się ona w pobliżu Słońca.

Zapra­szamy do obser­wa­cji i życzymy pogod­nego nieba!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

Monika Maśla­niec
foto: Łukasz Maśla­niec (MOA Nie­po­ło­mice)