Piknik Rodzinny w Dębicy

Zamieszczony przez w dniu 24 listopada 2019

Piknik Rodzinny w Dębicy

Od piątku 22 do soboty 23 listo­pada na zapro­sze­nie Sławka Surowca prze­by­wa­łem w Dębicy. Wzo­rem roku ubie­głego w jego macie­rzy­stej szkole, czyli w II Liceum Ogól­no­kształ­cą­cym, zor­ga­ni­zo­wano Pik­nik Rodzinny, tym razem dwu­dniowy. Przy­wio­złem ze sobą sześć plansz sta­no­wią­cych frag­ment wystawy „Wszyst­kie kolory żywej Ziemi” z pla­ka­tem rekla­mu­ją­cym pro­jekt Sally Ride EarthKAM@Space Camp, a także tele­skop Cele­stron na mon­tażu azy­mu­tal­nym. Wystawa i pla­kat zna­la­zły swoje miej­sce tuż przy wej­ściu na teren Pikniku.

 

Plan­sze z wystawy „Wszyst­kie kolory żywej Ziemi”

 

Tele­skop zna­lazł zasto­so­wa­nie w trak­cie Nocy Astro­no­micz­nej, jaka odbyła się w pią­tek mię­dzy 20 a 24. Wcze­śniej jesz­cze odbyło się otwarte nie­mal dwu­go­dzinne spo­tka­nie z gene­ra­łem Miro­sła­wem Her­ma­szew­skim. Pierw­szy i jedyny do tej pory pol­ski kosmo­nauta w żywy i nie­zmier­nie barwny spo­sób opi­sał swoją drogę naj­pierw do lot­nic­twa, a następ­nie do lotu w kosmos. Zakoń­czył zaś to bar­dzo inte­re­su­jące spo­tka­nie z set­kami zgro­ma­dzo­nych gości wes­tchnie­niem „Chciał­bym pole­cieć jesz­cze raz”.

 

Gene­rał Her­ma­szew­ski odpo­wiada na pyta­nia słuchaczy

 

Obser­wa­cje nieba, pro­wa­dzone przy pomocy tele­skopu Cele­stron sys­temu Mak­su­towa-Cas­se­gra­ina, pomimo doj­mu­ją­cego zimna zgro­ma­dziły wielu chęt­nych. Nie­stety pogoda nie dopa­so­wała się do ocze­ki­wań, ale mimo tego udało się poka­zać dwie gro­mady otwarte gwiazd – Ple­jady i Hiady.
W sobotę od 10 do 14.30 pre­ne­to­wa­li­śmy chęt­nym – a ich kolejka była długa – chro­mos­ferę sło­neczną przy uży­ciu sze­ścio­cen­ty­me­tro­wego tele­skopu sło­necz­nego Lunt, będą­cego wła­sno­ścią Magdy i Bog­dana Wszoł­ków. Zamo­co­wa­łem go na naszym mon­tażu azy­mu­tal­nym, który poprzed­niego wie­czoru słu­żył do pro­wa­dze­nia tuby Celestrona.

 

Usta­wia­nie teleskopu

 

Tuż obok Magda pre­zen­to­wała wygląd sło­necz­nej fotos­fery przy uży­ciu lunety z sza­rym fil­trem folio­wym, a Bog­dan z pomocą spek­tro­skopu demon­stro­wał linie absorp­cyjne w wid­mie Słońca – tak zwane linie Fraunhofera.

 

Spek­tro­skop sło­neczny będący wła­sno­ścią Pań­stwa Wszołków

 

W ten spo­sób odwie­dza­jący nasze sta­no­wi­ska mogli dowie­dzieć się sporo o Słońcu pomimo tego, że nie było żad­nych plam ani też pro­tu­be­ran­cji. Sądzę, że i my powin­ni­śmy posia­dać taki kom­plet przy­rzą­dów do demon­stro­wa­nia róż­nych aspek­tów wyglądu sło­necz­nej tar­czy. Zbliża się bowiem koniec głę­bo­kiego mini­mum aktyw­no­ści sło­necz­nej, co powinno zaowo­co­wać widocz­no­ścią licz­nych obiek­tów typu plamy, pochod­nie, pro­tu­be­ran­cje oraz rozbłyski.

 

Grze­gorz Sęk