Maraton warszawski

Zamieszczony przez w dniu 26 marca 2017

Maraton warszawski

Od wtorku 14 do piątku 17 marca w Cen­trum Nauki Koper­nik trwały dwie ważne dla naszych pra­cow­ni­ków imprezy. Pierw­sza z nich to Hac­ka­ton, czyli wie­lo­go­dzinna praca nad nowymi  krót­ko­me­tra­żo­wymi poka­zami pla­ne­ta­ryj­nymi według wła­snych sce­na­riu­szy. O tej pracy opo­wie­dział Seba­stian w osob­nym wpi­sie. We środę wie­czo­rem odbył się pokaz w Sali pla­ne­ta­rium Niebo Koper­nika, który był oka­zją do przed­sta­wie­nia publicz­no­ści rezul­ta­tów naszego tyta­nicz­nego wysiłku. Wdzięczną publicz­ność sta­no­wili wytrwali uczest­nicy kon­fe­ren­cji Inte­rak­cja – Inte­gra­cja, która roz­po­częła się we środę godzi­nie 11.30 wykła­dem pro­fe­sora Johna Falka z Uni­wer­sy­tetu Sta­no­wego w Ore­go­nie. Wykład doty­czył źró­deł, z któ­rych ludzie w róż­nym wieku czer­pią wie­dzę z zakresu nauk ści­słych. Wśród nich szkoła i inne for­malne typy kształ­ce­nia znaj­dują się na ostat­nim miej­scu, co powinno sta­no­wić bodziec do pod­ję­cia poważ­nej reformy oświaty. Bada­nia wykła­dowcy doty­czyły kra­jów anglo­sa­skich, ale z nie­wiel­kim mar­gi­ne­sem błędu można je odnieść także do naszego kraju. Stąd zapewne coraz więk­sza rola, jaką w sys­te­mie oświaty odgry­wają nie­for­malne sys­temy – wizyty grup uczniow­skich w cen­trach nauki, muze­ach, spe­cja­li­stycz­nych domach kul­tury. Rosnąca liczba gości w tych insty­tu­cjach może świad­czyć o doce­nia­niu roli nauki w spo­łe­czeń­stwie, ale może być też świa­dec­twem mize­rii panu­ją­cej w sys­te­mie szkol­nic­twa.

Po wykła­dzie zada­wano liczne pyta­nia, doty­czące meto­do­lo­gii badań, któ­rych wyniki zapre­zen­to­wano, pod­kre­śla­jąc trud­no­ści rze­tel­nej ana­lizy wyni­ków ankiet.

Po prze­rwie obia­do­wej roz­po­częła się część warsz­ta­towa, uczest­nicy kon­fe­ren­cji w licz­bie pra­wie 200 osób pra­co­wali w trzech gru­pach tema­tycz­nych.

Ja wybra­łem grupę opra­co­wu­jącą temat „Inte­rak­tywna wystawa – to nie takie pro­ste”. Praca odby­wała się w pię­ciu pod­gru­pach, gdzie dys­ku­to­wano nad szcze­gó­ło­wymi kwe­stiami. Lide­rami grup byli doświad­czeni pra­cow­nicy CNK oraz innych cen­trów nauki.  Na koniec mode­ra­to­rzy pod­su­mo­wali wyniki, pre­zen­tu­jąc tezy cha­rak­te­ry­styczne dla każ­dej z grup. Nie obyło się bez pole­mik, bowiem każdy uczest­nik miał inne oso­bi­ste doświad­cze­nia zwią­zane z tema­tem.

Janusz wybrał sesję „Wykłady popu­lar­no­nau­kowe dla dzieci – różne formy, cel ten sam”, gdzie omó­wiono zasady i spo­soby pro­wa­dze­nia zajęć i wykła­dów dla naj­młod­szych. Zwró­cono także uwagę na odpo­wiedni dobór pro­wa­dzą­cego, który powi­nien cecho­wać się cha­ry­zmą i prze­bo­jo­wo­ścią w pracy z dziećmi. Następ­nie odbyło się spo­tka­nie grupy SPiN, reda­gu­ją­cej „Księgę Dobrych Prak­tyk” i roz­dział poświę­cony oso­bom z nie­peł­no­spraw­no­ściami. Kolejna tura warsz­ta­tów toczyła się podob­nym try­bem, tym razem wybra­łem grupę pra­cu­jącą pod hasłem „W moim ogro­dzie …” masa doświad­czeń. Rzecz o tym, jak zapro­jek­to­wać, zbu­do­wać i cie­szyć się eks­po­zy­cją ple­ne­rową. Szcze­góły opi­sa­łem tutaj, zaś praca nasza pole­gała na tym, aby posłu­gu­jąc się pomo­cami w postaci puzli i dys­po­nu­jąc danym z góry budże­tem zapro­jek­to­wać ogród doświad­czeń dla kon­kret­nych warun­ków loka­li­za­cyj­nych. Znowu praca toczyła się w pię­ciu pod­gru­pach, a szcze­góły zada­nia zostały przy­dzie­lone losowo. Czas był mocno ogra­ni­czony, do tego pod koniec przed­sta­wi­ciele poszcze­gól­nych grup musieli tak przed­sta­wić wynik pracy, aby komi­sja zło­żona z fachow­ców mogła oce­nić sto­pień speł­nie­nia zało­żeń i tym samym zatwier­dzić wynik albo go odrzu­cić. Spo­sób pracy nad tym zada­niem dał moż­ność wyka­za­nia się wszyst­kim uczest­ni­kom warsz­ta­tów.

Pra­co­wity dzień zakoń­czył trzy­go­dzinny Nok­turn w CNK, w jego trak­cie raczy­li­śmy się wymyśl­nymi potra­wami, roz­gry­wała się gra tere­nowa „Wyprawa na Marsa”, a na zakoń­cze­nie mocno już zmę­czeni mogli­śmy obej­rzeć w sali pla­ne­ta­rium „Niebo Koper­nika” seanse nad któ­rymi pra­co­wali uczest­nicy Hac­ka­tonu. Mój seans „Piąta strona świata”, który zakoń­czył pra­co­wity dzień, docze­kał się pozy­tyw­nej oceny z ust kie­row­niczki Pla­ne­ta­rium, Wero­niki Śliwy.
Czwar­tek dał ponowną oka­zje do pracy warsz­ta­to­wej, do wyboru były tak jak poprzed­nio trzy tematy, ja zają­łem się „Edu­ka­cją bli­żej nauki”. Temat jest gorący, naukowcy nie zawsze chcą i prze­waż­nie nie potra­fią wyjść ze swo­ich „wież z kości sło­nio­wej”, aby oso­bi­ście pre­zen­to­wać laikom wyniki swo­jej pracy. Nie­zbędna jest grupa rze­tel­nych dzien­ni­ka­rzy podej­mu­ją­cych trudne nie­raz tematy naukowe, postu­lo­wano rów­nież, aby do pro­gramu naucza­nia stu­den­tów wpro­wa­dzić blok zwią­zany z popu­la­ry­za­cją nauki. Janusz nato­miast wziął udział w zebra­niu Rady SPiN, gdzie wybrano nowego Sekre­ta­rza i Komi­tet Wyko­naw­czy, przed­sta­wiono spra­woz­da­nie roczne a także omó­wiono kilka waż­nych kwe­stii zwią­za­nych z pla­nami na nad­cho­dzący rok dzia­łal­no­ści Sto­wa­rzy­sze­nia.

Sesja popo­łu­dniowa przy­nio­sła temat „Opa­no­wać nie­opa­no­wa­nych, czyli trudne sprawy w cen­trach nauki”. Rzecz w tym, że wśród odwie­dza­ją­cych miej­sca popu­la­ry­zu­jące naukę są i będą osoby wyróż­nia­jące się od reszty in plus albo in minus. Należy być na to przy­go­to­wa­nym i wybie­rać spo­sób reak­cji ade­kwatny do bie­żą­cej sytu­acji. Pro­blemy mogą stwa­rzać nie tylko osoby zacho­wu­jące się nie­kul­tu­ral­nie, ale na przy­kład dzieci z zespo­łem Asp­ber­gera, które nie są w sta­nie zro­zu­mieć pojąć abs­trak­cyj­nych, a swoje sądy wyra­żają w obce­sowy spo­sób.  Nie­jed­no­krot­nie takie zacho­wa­nie może być ode­brane przez oto­cze­nie jako obraź­liwe. Lekar­stwem na ewen­tu­alny kry­zys jest odpo­wied­nie wyszko­le­nie pro­wa­dzą­cych zaję­cia, ale także dobra komu­ni­ka­cja z rodzi­cami, aby ci nie ukry­wali dys­funk­cji swo­ich dzieci.

Wresz­cie w trak­cie sesji zaty­tu­ło­wa­nej „Świeże naukowe bułeczki” nale­żało opra­co­wać i przed­sta­wić wybrane naukowe donie­sie­nie z ostat­nich tygo­dni. Moja grupa wybrała temat zwią­zany z naucze­niem dzieci umie­jęt­no­ści obcho­dze­nia się z otwar­tym ogniem, tak aby nie bały się go uży­wać, nie stwa­rza­jąc rów­no­cze­śnie zagro­że­nia poża­ro­wego. Zapro­po­no­wa­li­śmy w tym celu formę festynu, czyli wyda­rze­nia roz­gry­wa­nego pod gołym nie­bem, w trak­cie któ­rego odby­wają się warsz­taty pro­wa­dzone przez funk­cjo­na­riu­szy Straży Pożar­nej przy asy­ście ratow­ni­ków medycz­nych oraz leśni­ków. Rzecz miała by się roz­gry­wać na skraju mia­sta dla około 300 osób. Oczy­wi­ście nale­żało w pod­su­mo­wa­niu przed­sta­wić wszyst­kie szcze­góły tech­niczne pla­no­wa­nego wyda­rze­nia.

Czwart­kowy wie­czór upły­nął na wizy­cie w Pań­stwo­wym Insty­tu­cie Geo­lo­gicz­nym. Tam w pięk­nej sali im. Edmunda Strze­lec­kiego, wśród gablot zawie­ra­ją­cych kil­ka­dzie­siąt tysięcy eks­po­na­tów doku­men­tu­ją­cych dzieje sko­rupy ziem­skiej oraz istot ją zamiesz­ku­ją­cych mie­li­śmy oka­zję skosz­to­wać wykwint­nych potraw przy dźwię­kach dys­kret­nej muzyki. Sama eks­po­zy­cja muze­alna, mocno sta­ro­świecka, robi nie­stety wra­że­nie żyw­cem prze­nie­sio­nej z wieku XIX, zatem aż się prosi aby to świetne wnę­trze wyko­rzy­stać w bar­dziej nowo­cze­sny spo­sób.

Ostatni dzień kon­fe­ren­cji nie ustę­po­wał poprzed­nim pod wzglę­dem inten­syw­no­ści, odbyły się bowiem dwie tury warsz­ta­tów pod wspól­nym tytu­łem „Cen­tro­nau­kowe roz­mowy”. Mode­ra­to­rzy ocze­ki­wali dys­ku­tan­tów na kil­ku­na­stu sta­no­wi­skach ozna­czo­nych hasłami, a uczest­nicy kon­fe­ren­cji mogli swo­bod­nie krą­żyć wybie­ra­jąc inte­re­su­jące ich tematy. Ten swo­bodny tryb pro­wa­dze­nia zajęć pozwo­lił na wygła­sza­nie sądów nie­ko­niecz­nie hiper­po­praw­nych, ale za to nie­by­wale inspi­ru­ją­cych.

W prze­rwach mię­dzy zaję­ciami pra­cow­nicy CNK pro­wa­dzili pokazy, kon­cen­tru­jąc się na uzy­ska­niu nie­ocze­ki­wa­nych i zaska­ku­ją­cych efek­tów. Była też moż­li­wość zwie­dza­nia wystaw w CNK i pod­pa­try­wa­nia szcze­gó­ło­wych roz­wią­zań (szpie­go­stwa biz­ne­so­wego), co nasu­nęło wiele nowych pomy­słów, które można prze­nieść na teren MOA.

Prze­bieg Kon­fe­ren­cji pod­su­mo­wał ustę­pu­jący sekre­tarz SPiN Robert Firm­ho­fer, zaś nowo wybrana sekre­tarz Monika Wiśniew­ska ogło­siła, że przy­jęto zapro­sze­nie Uni­wer­sy­tetu Ślą­skiego i następna kon­fe­ren­cja odbę­dzie się w roku 2018 w Kato­wi­cach.

 

Wykład inau­gu­ra­cyjny pro­fe­sora Falka z USA

 

Naj­niż­sze miej­sce w tabeli zaj­muje edu­ka­cja for­malna

 

W prze­rwach sztuk­mi­strzo­wie z CNK uczyli i zaba­wiali uczest­ni­ków Kon­fe­ren­cji

 

Zaję­cia warsz­ta­towe toczyły się rów­no­cze­śnie w małych gru­pach

 

Nie­kiedy w bar­dzo małych gru­pach…

 

Pro­jek­to­wa­nie makiety ogrodu doświad­czeń za pomocą puzli

 

Zaję­cia poprze­dzane były wpro­wa­dze­niem wygła­sza­nym przez mode­ra­tora

 

Za pul­pi­tem pla­ne­ta­rium Niebo Koper­nika

 

Ban­kiet we wspa­nia­łej sali Muzeum Geo­lo­gicz­nego

 

Roz­mowy przy kawie – kto wie, czy nie naj­waż­niej­sza część Kon­fe­ren­cji

 

Nasz czło­wiek w SPiN

 

Nasz czło­wiek na Kon­fe­ren­cji

 

 

Grze­gorz Sęk