Z Pliniuszem pod rękę

Zamieszczony przez w dniu 03 maja 2017

Z Pliniuszem pod rękę

Co powie­cie na spa­cer z wiel­kim eru­dytą, pisa­rzem i zdol­nym orga­ni­za­to­rem?

Gaius Pli­nius Secun­dus, zwany Star­szym, uwa­żany jest za ojca ency­klo­pe­dy­zmu. Ucho­dzi także za pre­kur­sora poję­cia per­spek­tywy, pisząc, że na jed­nym z ana­li­zo­wa­nych dzieł „pio­run wycho­dzi z obrazu”. Ale poka­zał także obli­cze wraż­li­wego czło­wieka.
Będąc już wie­ko­wym, nie wahał się nara­zić życie, aby rato­wać przy­ja­ciół, zagro­żo­nych skut­kami wybu­chu wul­kanu. W tym celu bez waha­nia wyru­szył małym sta­tecz­kiem z Mise­num na prze­ciw­le­gły brzeg Zatoki Nepo­li­tań­skiej, w stronę miej­sco­wo­ści Sta­biae, gdzie został już na zawsze. Nie­które źró­dła podają, że wio­dła go ku temu miej­scu także cie­ka­wość przy­rod­nika – zapra­gnął zba­dać skutki wybu­chu na miej­scu.

A oto współ­cze­sny widok Zatoki Neapo­li­tań­skiej z pokładu Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej. Zazna­czono poło­że­nie Willi San Marco w Sta­biach i Forum w Pom­pe­jach.

Ozna­cze­nia na foto­gra­fii: 1 – Willa San Marco w Sta­biach, odko­pana spod war­stwy popio­łów wul­ka­nicz­nych.  2 – Pom­peje, Forum nie­gdyś pogrze­bane pod war­stwą pyłów.

 

Wia­do­mo­ści o ostat­nich dniach życia Pli­niu­sza zawdzię­czamy jego sio­strzeń­cowi, któ­rego usy­no­wił w testa­men­cie, Pli­niu­szowi zwa­nemu Młod­szym. Przed­sta­wił on wybuch Wezu­wiu­sza  z 24 sierp­nia 79 roku w liście do histo­ryka Tacyta. Opis unie­śmier­tel­nił jego imię, a także przy­dał sławy Pli­niu­szowi Star­szemu.
Ten zaś wcze­śniej dał się poznać jako urzęd­nik pań­stwowy, pisał także dzieła histo­ryczne i przy­ro­do­znaw­cze – jego „Histo­ria natu­ralna” została prze­ło­żona na język pol­ski w roku 1845.
Mamy tam frag­menty, które można inter­pre­to­wać jako opisy bał­tyc­kiego wybrzeża:

Jedna z nich, nazwana Rau­no­nia, odle­głą jest, jak Tymo­te­usz powiada, na dzień drogi od Scy­tyi: w cza­sie wio­sny wyrzu­cają wały mor­skie na nię bursz­tyn. (t. IV, 210 – 211).

Po trzy­dnio­wej żeglu­dze od wybrzeży scy­tyj­skich przy­bywa się do nie­zmier­nie wiel­kiej wyspy Bal­tia. Pyte­asz nazywa tę wyspę Bazy­lią. (t. IV, 210 – 211).

Nie­któ­rzy twier­dzą, że tę oko­licę aż do rzeki Wistuli zamiesz­kują Sar­maci, Wene­do­wie, Scy­to­wie, Bir­ro­wie.  (T. IV, 212 – 213).

 

Znaj­dziemy także roz­sądne wzmianki o cha­rak­te­rze astro­no­micz­nym, jak te przy­to­czone poni­żej:

Naj­od­le­glej­sza z wszyst­kich wspo­mnia­nych jest Tule, o któ­rej­śmy wyżej powie­dzieli,  że na niej w cza­sie prze­si­le­nia, gdy Słońce przez znak Raka prze­cho­dzi, nie ma nocy, i że prze­ciw­nie w cza­sie zimy nie ma dnia. Nie­któ­rzy mnie­mają, że trwa to przez sześć mie­sięcy cią­gle. (t, IV, 218 – 219).

Bieg zaś wszyst­kich błęd­nych gwiazd, pomię­dzy temi słońca i księ­życa,  prze­ciwny ruchowi świata kie­ru­nek przy­biera, to jest: na lewą stronę, gdy tym­cza­sem świat wciąż się ku pra­wej toczy. (t. II, 286 – 287).

Lecz z wszyst­kich gwiazd naj­bar­dziej na podzi­wie­nie zasłu­guje księ­życ, gwiazda ostat­nia i naj­bar­dziej z zie­mią spo­krew­niona, którą przy­ro­dze­nie za śro­dek prze­ciw cie­niom nocy wyna­la­zło. Jego bieg roz­ma­ity suszył głowy postrze­ga­czy, gnie­wa­ją­cych się, że naj­mniej znają naj­bliż­szą gwiazdę: przy­bywa on zawsze albo ubywa. I już postać swą w dwa rogi skrzy­wia, znów na pół dzieli, albo też nagina w koło; raz uka­zuje się z pla­mami i znów nagle świeci bar­dzo, albo w nie­zmier­nej peł­nej tar­czy i znowu nagle znika; nie­kiedy świeci noc całą; nie­kiedy późno wscho­dzi i przez pewną część dnia wspiera świa­tło sło­neczne; zaciem­nia się, a prze­cież wśród zaćmie­nia jest widzialny; przy końcu mie­siąca ukrywa się, jed­nak nie mówią, że jest zaćmiony. Raz nisko, drugi raz wysoko, i to nie w jed­nym i tym samym spo­so­bie uka­zuje się; bo raz krąży po nie­bie, drugi raz zdaje się tykać gór; raz wznosi się ku pół­nocy, znów zniża ku połu­dniowi … (t. II 292 – 293).

 

Gio­vanni Ric­cioli wyzna­czył Pli­niu­szowi zna­czący kra­ter księ­ży­cowy, strze­gący gra­nicy pomię­dzy Morzem Jasno­ści i Morzem Spo­koju. To dru­gie jest praw­do­po­dob­nie naj­star­szym base­nem ude­rze­nio­wym, bada­cze dają mu nawet cztery i pół miliarda lat. Śred­nica kal­dery wynosi 43 kilo­me­try, jej kształt jest koli­sty, a ściany ostro zary­so­wana i tara­so­wate. Pra­wie pła­skie dno z górką cen­tralną pozo­stają jesz­cze w cie­niu. Tuż obok koń­czą swój bieg trzy dłu­gie na 120 kilo­me­trów roz­pa­dliny, zwane Rimae Pli­nius, a wężo­wa­tym kształ­tem wiją się żyły, czyli Dorsa. Wytwo­rzyła je magma kur­cząca się już po zesta­le­niu.
Warto zwró­cić uwagę na nie­po­zorną dolinę Tarus – Lit­trow – to tam (czer­wona kropka) pra­co­wała ostat­nia zało­gowa misja księ­ży­cowa, ozna­czona sym­bo­lem Apollo 17, a było to nie­mal 45 lat temu.

Dolina Tarus – Lit­trow na Księ­życu (ozna­czona czer­woną kropką)

 

Zdję­cie powstało ze zło­że­nia pra­wie trzy­stu poje­dyn­czych kla­tek, zare­je­stro­wa­nych kamerką ZWO ASI178 MM, umiesz­czoną w ogni­sku tele­skopu MEADE LX200 pra­cu­ją­cego na mon­tażu para­lak­tycz­nym.

 

Lite­ra­tura:

  1. Pliny the Elder
  2. Zapo­mniana rewo­lu­cja – Lucio Russo, Kra­ków 2005
  3. Gate­way to Astro­naut Pho­to­gra­phy of Earth
  4. Biblio­teka Naro­dowa – K. Pli­niu­sza Star­szego Histo­ryi natu­ral­nej ksiąg XXXVII, ks. IIIV
  5. Obse­rving the Moon – Gerald North, Patrick Moore Prac­ti­cal Astro­nomy Series
  6. How to Pho­to­graph the Moon and Pla­nets with Your Digi­tal Camera – Tony Buick, Patrick Moore Prac­ti­cal Astro­nomy Series
  7. Vir­tual Moon Atlas
  8. Apollo 17 Mis­sion

 

Grze­gorz Sęk