Obserwatorium w RMF Classic – przez całe lato!

Zamieszczony przez w dniu 26 czerwca 2018

Obserwatorium  w RMF Classic – przez całe lato!

Z dumą przy­po­mi­namy, że od kilku lat w okre­sie waka­cyj­nym, dzięki uprzej­mo­ści radia RMF Clas­sic, gościmy na jego ante­nie.

Adam Micha­lecGrze­gorz Sęk przy­go­to­wali krót­kie opisy aktu­al­nej sytu­acji na ziem­skim nie­bie, w któ­rych pre­zen­tują bie­żące zja­wi­ska astro­no­miczne z nutką histo­rii – ziem­skiej oraz badań Kosmosu.

 

 

Pro­gnoza astro­no­miczna – Pla­ne­ta­rium RMF Clas­sic”

Zapra­szamy do radio­od­bior­ni­ków lub na stronę roz­gło­śni – codzien­nie około godz. 19:50 – aż do końca waka­cji. To naprawdę cie­kawe!

 

 

Adam Micha­lec w RMF Clas­sic

Grze­gorz Sęk w RMF Clas­sic

 

 

Jeśli komuś nie uda się posłu­chać tej krót­kiej audy­cji, codzien­nie wie­czo­rem zamiesz­czamy jej aktu­alny, tek­stowy zapis.

 


 

2 wrze­śnia 2018
Mamy ostatni wie­czór waka­cyjny. Nad­cho­dzi czas powro­tów do rodzin­nych stron i codzien­nych obo­wiąz­ków szkol­nych. Nie zapo­mi­najmy jed­nak o gwiaź­dzi­stym powa­ka­cyj­nym nie­bie, które czeka by obda­ro­wać nas roz­ma­itymi nie­spo­dzian­kami.
Dzi­siaj mało aktywne Słońce wze­szło o 5.47, a dzień będzie trwał 13 godz. i 24 minuty. Wenus, którą możemy obser­wo­wać o zmierz­chu na zacho­dzie zbli­żyła się dzi­siaj o godz. 11 do Spiki, ina­czej nazy­wa­nej Kło­sem Panny, naj­ja­śniej­szej gwiazdy w gwiaz­do­zbio­rze Panny. Znaj­dziemy te dwa obiekty na wie­czor­nym nie­bie w odle­gło­ści wza­jem­nej około 1,2 stop­nia. Nieco wyżej i kie­runku połu­dnio­wym dostrze­żemy Jowi­sza, dalej zaś Saturna z pier­ście­niami, który pój­dzie do kąpieli w pro­mie­niach Słońca tuż przed Wigi­lią i na wschod­nim nie­bie Marsa, który nieco spą­so­wiał ze wstydy, że ogar­nęła go burza pia­skowa.
Księ­życ na dzień przed ostat­nią kwa­drą, ma wygląd jakby był gar­baty, bowiem smutno mu, że nie jest już w pełni, a wscho­dzi dopiero po godz. 23. Nad samym ranem, przed wscho­dem Słońca, jesz­cze możemy przy odro­bi­nie szczę­ścia, nisko nad wschod­nim hory­zon­tem, dostrzec Mer­ku­rego, który 6 wrze­śnia znów skryje się w pro­mie­niach naszej gwiazdy, by poja­wić się ponow­nie na wie­czor­nym nie­bie w dru­giej deka­dzie paź­dzier­nika. Nato­miast nawet przy­ziemna mgła nie powinna prze­szka­dzać w obser­wa­cjach trzech jasnych gwiazd two­rzą­cych trój­kąt letni, a są to Deneb, Wega, Altair, które w kolej­no­ści należą do gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła, a w tle tego trój­kąta prze­biega smuga Drogi Mlecz­nej, zło­żona jak wiemy z miliar­dów gwiazd.

 

1 wrze­śnia 2018
W tym szcze­gól­nym dniu, pamię­tamy o kolej­nej rocz­nicy wybu­chu II Wojny Świa­to­wej. Nie­stety, wbrew wcze­śniej­szym szum­nym zapo­wie­dziom, reforma szkolna nie wpro­wa­dza osob­nych lek­cji poświę­co­nych wyłącz­nie astro­no­mii. Dla zain­te­re­so­wa­nych uczniów astro­no­mią, będą zatem orga­ni­zo­wane w szko­łach dodat­kowe zaję­cia popo­łu­dniowe.

Nato­miast dziś Słońce wstało już 4 minuty przed godz. 6, prze­bi­ja­jąc się z tru­dem przez poranne mgły. Dzień będzie już krót­szy od naj­dłuż­szego, pra­wie o trzy godziny. Popra­wiają się tym samym warunki obser­wa­cji nieba. Po zacho­dzie Słońca, około godz. 20, nisko na zachod­nim nie­bie dostrze­żemy Wenus, która dopiero w poło­wie paź­dzier­nika znik­nie nam w pro­mie­niach Słońca.
Nato­miast Jowi­sza, dostrze­żemy nieco wyżej niż Wenus, ale i on w pierw­szej deka­dzie listo­pada skryje się za Słoń­cem, a przez lunetę będzie można zoba­czyć cyklon na jego powierzchni tzw. czer­woną plamę, oraz 4 naj­ja­śniej­sze sate­lity: Io, Europę, Cali­sto i Gani­me­desa, które po raz pierw­szy zaob­ser­wo­wał Gali­le­usz w 1610 roku. Znacz­nie wyżej, ale w kie­runku połu­dnio­wym, dostrze­żemy Saturna z pier­ście­niami, oraz jego naj­więk­szego sate­litę Tytana, a jesz­cze dalej ku wscho­dowi czer­wo­nego Marsa. Księ­życ podą­ża­jący do ostat­niej kwa­dry, wzej­dzie po godz. 22, a zaj­dzie w nie­dzielne połu­dnie. Będzie zatem utrud­niał swym bla­skiem dostrze­że­nie słab­szych gwiazd w dru­giej poło­wie nocy.

W kie­runku połu­dnio­wym na nie­bie, oprócz Saturna i Marsa kró­luje tzw. trój­kąt letni, który two­rzą trzy jasne gwiazdy: Altair, Wega i Deneb, nale­żące do kon­ste­la­cji Łabę­dzia, Liry i Orła. W ich tle, dostrze­żemy naszą Drogę Mleczną. Przed świ­ta­niem zaś dostrze­żemy Mer­ku­rego, ale warunki jego obser­wa­cji stają sie coraz trud­niej­sze. A w ten trwa­jący ostatni waka­cyjny week­end, musimy pamię­tać, że plamy na Słońcu można obser­wo­wać wyłącz­nie rzu­tu­jąc obraz Słońca na ekran lub sto­su­jąc spe­cjalne fil­try, to dla zdro­wia oczu. Gali­le­usz przed czte­roma wie­kami spo­glą­dał przez lunetę na Słońce i przez to w pode­szłym wieku zupeł­nie oślepł.

 

31 sierp­nia 2018
W 1903 roku uro­dził się angiel­ski astro­nom i fizyk Sir Ber­nard Lovell. Był kon­struk­to­rem dużego radio­te­le­skopu o śred­nicy 70 m i zało­ży­cie­lem pierw­szego na świe­cie ośrodka radio­astro­no­micz­nego w Jodrell Bank w Wiel­kiej Bry­ta­nii. W Pol­sce ist­nieją dwa ośrodki radio­astro­no­miczne w Toru­niu z radio­te­le­sko­pami 12 i 32 metro­wym i Kra­ko­wie, gdzie do obser­wa­cji służą radio­te­le­skopy o śred­nicy: 3, 8 i 15m.
Nato­miast w 1979 roku zaob­ser­wo­wano po raz pierw­szy spa­dek komety na powierzch­nię Słońca. Obec­nie takie obser­wa­cje można pro­wa­dzić lub podzi­wiać poprzez Inter­net, korzy­sta­jąc z sate­lity SOHO, umiesz­czo­nego w odle­gło­ści pół­tora mln km od Ziemi w obsza­rze punktu libra­cyj­nego L2, który to sate­lita non stop moni­to­ruje aktyw­ność Słońca i jego oto­cze­nia. Obser­wa­cje pro­wa­dzone przy pomocy sate­lity SOHO są wyko­rzy­sty­wane m. innymi w pro­gno­zo­wa­niu pogody kosmiczne.

A dzień już nam się skró­cił o 2 godziny i 53 minuty i o tyleż wię­cej czasu mamy wie­czo­rem i nocą, aby pro­wa­dzić obser­wa­cje gwiazd. Wenus obser­wu­jemy wie­czo­rem tuż po zacho­dzie Słońca, a wyżej Jowi­sza i Saturna z pier­ście­niami, a przez całą noc czer­wo­nego Marsa. Księ­życ powoli podąża do ostat­niej kwa­dry, która wypad­nie 3 wrze­śnia, zatem będzie prze­szka­dzał w noc­nych obser­wa­cjach, od godz. 22. Po pół­nocy zbliży się do pla­nety Uran na odle­głość 5 stopni. Nato­miast we wrze­śniu – oprócz powro­tów uczniów do zre­for­mo­wa­nych szkół – cze­kają nas rów­nie cie­kawe zja­wi­ska na nie­bie. Cho­ciażby 3 wrze­śnia, doj­dzie do zakry­cia przez Księ­życ, Alde­ba­rana naj­ja­śniej­szej gwiazdy w kon­ste­la­cji Byka. Nie zapo­mi­najmy więc o gwiaź­dzi­stym powa­ka­cyj­nym nie­bie, które czeka na nas sza­fu­jąc roz­ma­itymi nie­spo­dzian­kami.

 

30 sierp­nia 2018
W tym dniu w 1844 roku zmarł angiel­ski astro­nom Fran­cis Bail­ley. Jako pierw­szy, zauro­czony cał­ko­wi­tym zaćmie­niem naszej gwiazdy, opi­sał zja­wi­sko poja­wia­ją­cych się ośle­pia­ją­cych punk­tów na brzegu tar­czy Księ­życa, w momen­tach początku i końca fazy cał­ko­wi­tego zaćmie­nia Słońca. Są to tzw. Perły Bailley’a. Przy­czyną ich powsta­wa­nia, jest przej­ście świa­tła sło­necz­nego mię­dzy górami na brzegu tar­czy Księ­życa. Naj­bliż­sze takie zja­wi­sko można będzie obser­wo­wać 2 lipca 2019 roku z tere­nów Ame­ryki Połu­dnio­wej, lub z pokładu statku wyciecz­ko­wego na Pacy­fiku.
Po czte­rech deka­dach badań, dzięki współ­pracy ESANASA, helio­fi­zycy uzy­skali potwier­dze­nie wystę­po­wa­nia róż­nych fal sej­smicz­nych w naszym Słońcu, a to dzięki obser­wa­cjom pro­wa­dzo­nym przy pomocy instru­mentu GOLF, umiesz­czo­nym na pokła­dzie sta­cji SOHO. Pomiary nisko­czę­sto­tli­wo­ścio­wych fal gra­wi­ta­cyj­nych, wystę­pu­ją­cych wewnątrz Słońca, a pro­wa­dzo­nych przez 18 lat, wyka­zały że jądro Słońca, rotuje pra­wie 4 razy szyb­ciej niż powierzch­nia naszej gwiazdy, czyli raz na tydzień. Przy­po­mnieć warto, że okres rota­cji powierzchni Słońca w oko­li­cach rów­nika wynosi 25 dni, a w oko­li­cach bie­gu­nów 35 dni.

Nato­miast dzi­siaj to nasze Słońce wstało parę minut przed godziną 6, a dzień już jest krót­szy o 2 godziny i 3 kwa­dranse od dnia czerw­co­wego. Po zacho­dzie Słońca dostrze­żemy Wenus i wyżej Jowi­sza w słab­ną­cej zorzy wie­czor­nej, a znacz­nie wyżej Saturna i czer­wo­nego Marsa. Księ­życ dziś po nie­dziel­nej pełni podąża do ostat­niej kwa­dry i wscho­dzi dopiero o 21.27, a zatem będzie nam prze­szka­dzał w wie­czor­nych i noc­nych obser­wa­cjach, w dostrze­że­niu słab­szych gwiazd i wstęgi Drogi Mlecz­nej.

 

29 sierp­nia 2018
A w ten piękny sierp­niowy dzień w 1756 roku uro­dził się pol­ski astro­nom, mate­ma­tyk i filo­zof – Jan Śnia­decki. Był jed­nym z naj­wy­bit­niej­szych uczo­nych pol­skiego Oświe­ce­nia. Jego roz­prawę „O Koper­niku” prze­tłu­ma­czono na wiele obcych języ­ków, chyba warto by pomy­śleć o jej wzno­wie­niu na rynku księ­gar­skim. Rów­nież dzięki Jego sta­ra­niom, w 1792 roku zało­żone zostało Obser­wa­to­rium Astro­no­miczne w Kra­ko­wie, w dziel­nicy Wesoła, przy ulicy M. Koper­nika, gdzie z Jego ini­cja­tywy roz­po­częto codzienne obser­wa­cje mete­oro­lo­giczne, które są kon­ty­nu­owane po dzień dzi­siej­szy. W 1807 roku Jan Śnia­decki prze­niósł się do Wilna, gdzie objął funk­cję rek­tora Uni­wer­sy­tetu im. Króla Ste­fana Bato­rego i dyrek­tora Obser­wa­to­rium w Wil­nie. Pro­wa­dził tam bar­dzo pre­cy­zyjne obser­wa­cje nowo­od­kry­tych pla­ne­toid Ceres i Pal­las. Jak wspo­mnia­łem wcze­śniej, był auto­rem gło­śnej w świe­cie roz­prawy „O Koper­niku”, w któ­rej przed­sta­wił zna­cze­nie jakie dla roz­woju ówcze­snej astro­no­mii świa­to­wej, miała helio­cen­tryczna teo­ria budowy Wszech­świata.

Dzi­siaj zaś Słońce dopa­so­wu­jąc się do naszych ocze­ki­wań wze­szło w Mało­pol­sce o 5:51, a jego zachód nastą­pił o godzi­nie 19:31. Na tle zorzy wie­czor­nej dostrze­żemy Wenus, dalej Jowi­sza, a wyżej Saturna i czer­wo­nego Marsa. Będzie dość czasu do obser­wa­cji tych pla­net wie­czor­nych i póź­niej Drogi Mlecz­nej. Księ­życ dzi­siaj był w pierw­szej kwa­drze i będzie nam świe­cił w pierw­szej poło­wie nocy, o ile go mgły wie­czorne nie prze­sło­nią. Nato­miast jutro, w czwar­tek, odbędą się ostat­nie waka­cyjne pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, ilu­stru­jące ruch wirowy Ziemi. Pokazy połą­czone będą z pre­lek­cją. Począ­tek poka­zów o godz. 10, 11 i 12 w Pan­te­onie Pol­skim, czyli kościele św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie, przy ul. Grodz­kiej. Ser­decz­nie zapra­szamy Kra­ko­wian i tury­stów.

 

28 sierp­nia 2018
Tegoż dnia, w 1993 roku sonda euro­pej­ska Gali­leo prze­le­ciała obok pla­ne­to­idy Ida i prze­ka­zała na Zie­mię jej foto­gra­fie. Oka­zało się, że jest ona pla­ne­to­idą podwójną z małym księ­ży­cem, nazwa­nym Dak­ty­lem, co sta­no­wiło nie­spo­dziankę dla astro­no­mów, zaś film pro­duk­cji pol­sko-duń­skiej przy­pad­kowo o tym samym tytule, jak pamię­tamy świę­cił już w 2013 roku mię­dzy­na­ro­dowe suk­cesy.

Dzi­siaj podzi­wia­jąc zachód Słońca, z wie­czora zoba­czymy na nie­bie Wenus, wyżej Jowi­sza, a bar­dziej na połu­dnie Saturna i Marsa gosz­czą­cego w gwiaz­do­zbio­rze Strzelca. Nato­miast na połu­dniowo – wschod­nim nie­bie, wysoko nad hory­zon­tem, w gwiaz­do­zbio­rze Andro­medy dostrze­żemy – nawet gołym okiem – plamkę galak­tyki spi­ral­nej M31, bliź­niaczki naszej Drogi Mlecz­nej. Świa­tło od niej bie­gnie do nas ponad 2,5 mln lat. Im dal­sze obiekty obser­wu­jemy w danym momen­cie, tym je widzimy młod­sze i tak Słońce o 8 minut (lub 500 plus sekund), naj­bliż­szą Słońcu gwiazdę Pro­ximę w Cen­tau­rze o 4 lata i 3 mie­siące, Syriu­sza – naj­ja­śniej­szą gwiazdę na naszym nie­bie o 8 lat, a galak­tykę M31 w gwiaz­do­zbio­rze Andro­medy o 2,5 mln lat, zaś obiekty na krań­cach Wszech­świata takimi jakie były 13 – 14 mld lat temu, tyle bowiem czasu od nich bie­gnie infor­ma­cja do Ziemi. Nato­miast bli­sko Ziemi, wyko­rzy­stu­jąc małą aktyw­ność Słońca mogą się poja­wić księ­życe pyłowe na orbi­cie naszego natu­ral­nego sate­lity. Ich ist­nie­nie zasu­ge­ro­wał Kazi­mierz Kor­dy­lew­ski w 1961 roku, a w latach 70-tych i 80-tych sfo­to­gra­fo­wał Maciej Winiar­ski, w Obser­wa­to­rium biesz­czadz­kim Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego. Księ­życe pyłowe są zja­wi­skiem przej­ścio­wym, krót­ko­trwa­łym, bowiem pyły w punk­tach libra­cyj­nych L4 i L5 układu Zie­mia – Księ­życ, mają nie­sta­bilne orbity, ze względu na per­tur­ba­cje ze strony pla­net zewnętrz­nych, a przede wszyst­kim ule­gają roz­pro­sze­niu w latach wzro­stu aktyw­no­ści Słońca.

Nato­miast dzi­siaj tro­chę nam w noc­nych obser­wa­cjach będzie prze­szka­dzał Księ­życ, który wzej­dzie o godz. 20.42 i będzie świe­cił przez całą noc, tyle tylko, że nisko nad hory­zon­tem. Z wie­czora na zacho­dzie możemy obser­wo­wać Wenus, wyżej Jowi­sza, a na połu­dniu Saturna i dalej ku wscho­dowi Marsa. Nad ranem, przed wscho­dem Słońca, można obser­wo­wać Mer­ku­rego, co nie będzie łatwe.

 

27 sierp­nia 2018
W 1962 roku wystar­to­wał ame­ry­kań­ski prób­nik do Wenus – Mari­ner 2 i prze­szedł w pobliżu tej pla­nety w grud­niu tegoż roku, w odle­gło­ści 35 tys. km. Zebrane zostały dane o skła­dzie che­micz­nym gór­nych war­stwach atmos­fery i polu magne­tycz­nym Wenus. Ponadto wyzna­czono dokład­niej­szą war­tość masy tej pla­nety. Zatem Wenus stała się od tej pory mniej tajem­ni­cza. A dzi­siaj, Słońce aktyw­niej­sze niż ostat­nio, swa­wo­liło na naszym nie­bie już przed godziną szó­stą, wyrzu­ca­jąc w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną obłoki pla­zmy z pręd­ko­ściami prze­kra­cza­ją­cymi 1000 km/sek, które to obłoki sta­no­wią poważny pro­blem dla setek, ba tysięcy sate­li­tów okrą­ża­ją­cych Zie­mię, oraz przede wszyst­kim dla Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej, gdzie aktu­al­nie prze­bywa 6 astro­nau­tów, któ­rzy są pod cią­głą obser­wa­cją róż­nych spe­cja­li­stów.
Aby lepiej przyj­rzeć się jak czło­wiek pora­dzi sobie w cza­sie wie­lo­mie­sięcz­nego lotu i pobytu na Mar­sie, czy Księ­życu, reali­zo­wane są na Ziemi kon­tro­lo­wane eks­pe­ry­menty np. Mars 500 w Rosji, czy też pol­ski ośro­dek Luna­res w Pile, w któ­rym gene­ruje się warunki jakie panują na Czer­wo­nej pla­ne­cie. Załogi bio­rące udział w symu­la­cjach misji, spę­dzały na pokła­dzie Luna­res śred­nio 2 tygo­dnie. Aktu­al­nie poszu­ki­wani są kolejni ochot­nicy, któ­rzy staną się ana­lo­go­wymi astro­nau­tami 2018 roku.

A my, w ten ostatni waka­cyjny tydzień, musimy pamię­tać, że plamy na Słońcu można obser­wo­wać wyłącz­nie rzu­tu­jąc obraz Słońca na ekran lub sto­su­jąc spe­cjalne fil­try, tak jest lepiej dla zdro­wia oczu, a Gali­le­usz przed czte­roma wie­kami spo­glą­dał przez lunetę na Słońce i przez to w pode­szłym wieku zupeł­nie oślepł. Obec­nie wie­czo­rem, przy bez­chmur­nym nie­bie, tuż po zacho­dzie Słońca bez trudu dostrze­żemy na zacho­dzie Wenus, a dalej ku połu­dniowi Jowi­sza. Wyżej zaś o kil­ka­na­ście stopni, będziemy podzi­wiać Saturna, a ku wscho­dowi czer­wo­nego Marsa, któ­rego gnębi sza­lona burza pia­skowa. Księ­życ dzień po pełni, zbli­żył się dzi­siaj do Nep­tuna na odle­głość 2 stopni i prak­tycz­nie przez całą noc będzie utrud­niał obser­wa­cje słab­szych gwiazd. Na pół godziny przed wscho­dem Słońca, możemy się poku­sić na obser­wa­cje Mer­ku­rego, o ile mgły poranne nam na to pozwolą.

 

26 sierp­nia 2018
Tego dnia w roku 1865 zmarł astro­nom nie­miecki Johann Franz Encke, który bada­jąc ruch komety krótko okre­so­wej, odkry­tej w 1818 roku przez Ponsa, poka­zał jej wie­kowe przy­spie­sze­nie ruchu. Na pod­sta­wie zaś obser­wa­cji przej­ścia Wenus przed tar­czą Słońca, wyko­na­nych w 1761 i 1769, wyzna­czył On pre­cy­zyj­nie odle­głość Zie­mia – Słońce, tej pod­sta­wo­wej jed­nostki miary w astro­no­mii, która nazy­wamy jed­nostką astro­no­miczną.
A w 1981 roku mię­dzy­pla­ne­tarna sonda Voy­ager 2, po paru latach podróży, prze­le­ciała w pobliżu Saturna w odle­gło­ści około 41 tys. km od gór­nej gra­nicy jego atmos­fery. Odkryła m. innymi nowe księ­życe Saturna i prze­słała na Zie­mię kolek­cję foto­gra­fii pla­nety wraz z jej pier­ście­niami i księ­ży­cami. Wysy­łane sygnały radiowe z sondy dobie­gały do Ziemi po 75 minu­tach.
W znacz­nie lep­szej sytu­acji są astro­nauci pra­cu­jący na Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej, którą była widoczna na naszym wie­czor­nym nie­bie w pierw­szej poło­wie waka­cji, bowiem sygnały do i od Sta­cji docie­rały po jed­nej sekun­dzie. Za to poja­wiają się inne pro­blemy – psy­chiczne kon­se­kwen­cje zwią­zane z prze­by­wa­niem czło­wieka na Sta­cji. Spo­rym pro­ble­mem staje się życie w cią­głej izo­la­cji w małej prze­strzeni i długa roz­łąka z rodziną. Gdy te warunki pobytu na Sta­cji prze­dłu­żają się, obser­wuje się wzrost draż­li­wo­ści i spa­dek dobrego nastroju i moty­wa­cji wyko­ny­wa­nej pracy. Jak temu zara­dzić – o tym usły­szymy w jutrzej­szej audy­cji.

Nato­miast dzień dzi­siej­szy, będzie krót­szy od naj­dłuż­szego o dwie i pół godziny, a do grud­nia jesz­cze się skróci w Mało­pol­sce o 5 godzin i trzy kwa­dranse. Oj ciężko będzie się nam do tego przy­zwy­czaić, ale na razie cie­szymy się jesz­cze pięk­nem tego­rocz­nego lata.
Po zacho­dzie Słońca dostrze­żemy Wenus na zacho­dzie, a wyżej Jowi­sza i na połu­dniu Saturna, a ku wscho­dowi Marsa. Nato­miast Mer­ku­rego, który był dzi­siaj naj­da­lej od Słońca na nie­bie – 18 stopni na zachód, możemy obser­wo­wać o świ­cie, nisko nad hory­zon­tem po godz. 5-tej, oczy­wi­ście przy braku mgieł poran­nych. Księ­życ zaś gości na nie­bie przez całą noc, zastę­pu­jąc nam gwiazdę dzienną.

 

25 sierp­nia 2018
Na pożół­kłych kar­tach histo­rii astro­no­mii znaj­du­jemy, iż tego dnia w 1822 roku zmarł Wiliam Her­schel, angiel­ski astro­nom i optyk. Dzięki odkry­ciu pla­nety Uran w 1781 roku, ponad dwu­krot­nie prze­su­nął On gra­nice sta­ro­żyt­nego Układu Sło­necz­nego. Zmie­rzył też okres obrotu Saturna. Dzięki zaś ory­gi­nal­nej meto­dzie zli­cza­nia gwiazd i wie­lo­let­nim ich pomia­rom, wyzna­czył kształt i osza­co­wał roz­miar naszej Galak­tyki, którą dziś w nocy możemy podzi­wiać na nie­bie, nawet gołym okiem, jeśli tylko pogoda będzie nam dopi­sy­wała. Dla zaspo­ko­je­nia cie­ka­wo­ści można podać, iż naj­więk­szy ze skon­stru­owa­nych przez Her­schela tele­sko­pów, miał śred­nicę zwier­cia­dła 122 cm i ogni­skową 12 m.

Nato­miast w roku 1994, tegoż dnia sierp­nio­wego, spadł mete­oryt Basz­kówka, któ­rego nazwa pocho­dzi od miej­sco­wo­ści gdzie on zawi­tał, a która leży zale­d­wie 23 km na połu­dnie od cen­trum War­szawy. Jego nie­ty­powy kształt, olbrzy­miej kro­pli, można oglą­dać w kolek­cji Muzeum Geo­lo­gicz­nego w War­sza­wie. Zachę­cam Pań­stwa do obej­rze­nia jego kopii przy oka­zji zwie­dza­nia Cen­trum Nauki Koper­nik, lub przy oka­zji wizyty we wsi Basz­kówka.

A dzień dzi­siej­szy jest już krót­szy pra­wie o dwie i pół godziny od naj­dłuż­szego, czerw­co­wego, ale patrząc opty­mi­stycz­nie, jesz­cze nie­omal o 6 godzin jest dłuż­szy od naj­krót­szego dnia gru­dnio­wego. Po zapad­nię­ciu zmroku, dostrze­żemy nad zachod­nim hory­zon­tem, błysz­cząca Wenus, dalej jasnego Jowi­sza. Będzie co obser­wo­wać, tym bar­dziej, że na połu­dniu dostrze­żemy Saturna, a dalej czer­wo­nego Marsa. Nasz Księ­życ dzień przed peł­nią, wze­szedł dziś o pół do 20-tej, i będzie nam towa­rzy­szył przez całą noc, utrud­nia­jąc dostrze­że­nie słab­szych gwiazd. Nad ranem zaś, tuż przed wscho­dem Słońca, możemy obser­wo­wać Mer­ku­rego, na ile tylko mgły poranne nam na to pozwolą.

 

24 sierp­nia 2018
Tego dnia w pamięt­nym dla Pol­ski roku 1989, sonda mię­dzy­pla­ne­tarna Voy­ager 2 prze­le­ciała w pobliżu Nep­tuna, w odle­gło­ści zale­d­wie 5 tys. km nad powierzch­nią chmur. Obser­wo­wała struk­turę pola magne­tycz­nego Nep­tuna. Potwier­dziła obec­ność pier­ścieni wokół tej pla­nety. Odkryła 6 nowych jego księ­ży­ców. Zare­je­stro­wała wybuch wul­kanu na Try­to­nie – naj­więk­szym sate­li­cie Nep­tuna. Prze­ka­zała na Zie­mię bar­dzo dobrej jako­ści foto­gra­fie Nep­tuna i Try­tona, a poje­dyn­czy sygnał z sondy biegł do Biura Kon­troli Lotów w Houston aż 4 godziny, taki bowiem dystans dzie­lił wtedy Voy­agera 2, od Ziemi.
Nato­miast w lutym tego roku, rakieta Fal­con Heavy pomyśl­nie wystar­to­wała z wyrzutni, z któ­rej kie­dyś star­to­wały sławne misje Apollo. Rakieta wynio­sła w swoim pierw­szym locie samo­chód Tesla Road­star, a w nim “kie­rowcę” zwa­nego Star­ma­nem, który wędruje po orbi­cie helio­cen­trycz­nej i zmie­rza w kie­runku pasa aste­roid, mię­dzy Mar­sem a Jowi­szem. Aphe­lium orbity Tesli wynie­sie 2.6 jed­nostki astro­no­micz­nej i jest to dobry pro­gno­styk dla przy­szłych moż­li­wo­ści badań pla­ne­toid w tym obsza­rze. Ponadto jak podaje firma Space X, rakieta Fal­con Heavy jest w sta­nie wynieść ładu­nek o wadze bli­sko 64 ton, na niską orbitę oko­ło­ziem­ską. Jest to zatem nie­wąt­pliwy suk­ces Eltona Muska, głów­nego autora tej rakiety i zara­zem szefa firmy Space X, bowiem sza­le­nie cie­ka­wie zapo­wia­dają się kolejne kroki w pod­boju Kosmosu z wyko­rzy­sta­niem rakiety Fal­con Heavy.

Nato­miast Księ­życ powoli podąża do ostat­niej waka­cyj­nej pełni nie przej­mu­jąc się zupeł­nie małą aktyw­no­ścią Słońca. Na wie­czor­nym nie­bie możemy zoba­czyć nad hory­zon­tem błysz­czącą Wenus, wyżej jasnego Jowi­sza, a na połu­dniu Saturna i dalej ku wscho­dowi czer­wo­nego Marsa. Nato­miast Mer­kury, który zawsze trzyma się bli­sko naszej gwiazdy, poprze­dzi wschód Słońca i aby go dostrzec nisko nad hory­zon­tem, musimy prze­rwać błogi sen i wstać tuż po godz. 5.

 

23 sierp­nia 2018
Jak podają kro­niki, tegoż dnia w 1961 roku, wystrze­lony został ame­ry­kań­ski sate­lita Ranger1. Jego naj­waż­niej­szym celem było prze­pro­wa­dze­nie testów manew­ro­wych, nie­zbęd­nych do roz­po­czę­cia póź­niej­szych misji księ­ży­co­wych Apollo, a ówcze­sny Pre­zy­dent USA, John Fit­ge­ral Ken­nedy zapo­wie­dział lądo­wa­nie czło­wieka na Księ­życu przed 1970 rokiem. Słowa dotrzy­mał, ale Jego, nie­stety jak wiemy już wtedy zabra­kło.

Nato­miast Słońce, które wze­szło dzi­siaj w Mało­pol­sce o 5:42 jest mało aktywne. Przez spe­cjalne fil­try – naj­le­piej filtr wodo­rowy Hα – możemy obser­wo­wać tele­sko­pem na tle nieba pro­tu­be­ran­cje – wyrzuty pla­zmy z powierzchni Słońca. Ponadto Słońce w swej rocz­nej wędrówce po Eklip­tyce, wśród zna­ków Zodiaku, dziś rano o godz. 5.14 zago­ściło w znaku Panny. Pamię­tamy z pew­no­ścią, że w lite­ra­tu­rze pięk­nej wiele miej­sca poświę­cone było Słońcu, czego przy­kła­dem są cho­ciażby urywki z sie­lanki “Żeńcy”- Szy­mona Szy­mo­no­wica, żyją­cego na prze­ło­mie XVIXVII wieku:
Sło­neczko, śliczne oko, dnia oko pięk­nego!<…>
Ty nas ogrze­wasz, ty nam wszystko z nieba dajesz,
Bez cie­bie noc, z tobą dzień jasny, gdy ty wsta­jesz.

Wybra­łem ten ury­wek dla­tego, aby­śmy pro­szę Pań­stwa, uświa­do­mili sobie jak wiele pracy wło­żyły poko­le­nia astro­no­mów we współ­cze­sną wie­dzę o Słońcu, od czasu, gdy tę sie­lankę pisał Szy­mo­no­wic, a Gali­le­usz po raz pierw­szy na świe­cie zasto­so­wał do obser­wa­cji Słońca i nieba lunetę!

My nato­miast dzi­siaj po zmierz­chu możemy obser­wo­wać Wenus, a nieco wyżej Jowi­sza. Dalej ku połu­dniowi Saturna i czer­wo­na­wego Marsa. Nad ranem zaś tuż przed wscho­dem Słońca, możemy upo­lo­wać Mer­ku­rego. Nato­miast Księ­życ dzi­siaj w połu­dnie był w apo­geum, czyli naj­da­lej od Ziemi, podą­ża­jąc do nie­dziel­nej pełni, a wze­szedł o godz. 18.23. Przez lunetę możemy podzi­wiać cie­nie gór rzu­cane przez wscho­dzące Słońce na ter­mi­na­to­rze Księ­życa. Oby tylko pogoda obser­wa­cyjna nam dopi­sała!

 

22 sierp­nia 2018
Tegoż dnia w 1852 roku, odkryta została przez astro­noma bry­tyj­skiego, Johna Rus­sela Hinda pla­ne­to­ida, któ­rej nadano imię bogini For­tuny, a wbrew tej nazwie, jej orbita mię­dzy Mar­sem i Jowi­szem wcale nie toczy się kołem, tylko ma kształt elipsy.
Nato­miast, jeśli Pań­stwo kie­dyś zaje­dzie­cie nie tylko na week­end do Nie­po­ło­mic, to zapra­szam Was do Mło­dzie­żo­wego Obser­wa­to­rium Astro­no­micz­nego. W razie nie­po­gody, Pla­ne­ta­rium dys­po­nuje pro­gra­mami dla osób od przed­szko­laka po sędzi­wego seniora. Warto bowiem poświę­cić choć parę chwil dla Ura­nii – muzy Astro­no­mii.

A jutro, o czym infor­mu­jemy już dzi­siaj, że Słońce w swej wędrówce po Eklip­tyce wśród zna­ków Zodiaku, przej­dzie nie­zau­wa­żal­nie nad ranem, o godz. 05.14 ze znaku Lwa, w znak Panny. Ciśnie się więc na usta przy­sło­wie: „byłoby lato dłuż­sze, żeby nie zima”. Rze­czy­wi­ście, dzień już nam się skró­cił o 2 godziny i 18 minut, a ponadto szybko z dnia na dzień go ubywa, mniej wię­cej po 4 minuty na dobę. Na szczę­ście te „figle” Słońca kom­pen­so­wane są przez moż­li­wość obser­wa­cji coraz to pięk­niej­szego wie­czor­nego i noc­nego nieba. Zwróćmy więc uwagę na Wenus, którą znaj­dziemy na wie­czor­nym nie­bie, cią­gle w te waka­cje kąpiącą się w wie­czor­nej zorzy. Dalej ku połu­dniowi dostrze­żemy na nie­bie Jowi­sza, a jesz­cze dalej Saturna z pier­ście­niami i przed godz. 23 czer­wo­nego Marsa. Poczciwy Księ­życ, w poło­wie drogi mię­dzy pierw­szą kwa­drą a peł­nią, wze­szedł dzi­siaj o 17.42, a zaj­dzie po pół­nocy o godz. 1.35. Kto lubi wstać wcze­śnie, to o godz. 5 może z tru­dem dostrzec nisko na wscho­dzie, w poran­nej zorzy Mer­ku­rego. Nato­miast bez tru­dów wcze­snego wsta­wa­nia, zapra­szam jutro kra­ko­wian i tury­stów, jak zwy­kle w czwartki o godz. 10, 11 i 12, do kościoła Św. Pio­tra i Pawła przy ul. Grodz­kiej w Kra­ko­wie, na pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, połą­czone z pre­lek­cjami na aktu­alne tematy astro­no­miczne.

 

21 sierp­nia 2018
Z kart histo­rii badań nauko­wych, wynika, iż tego dnia w 1972 roku, z oka­zji zbli­ża­ją­cej się 500. rocz­nicy uro­dzin Miko­łaja Koper­nika, umiesz­czone zostało nad Zie­mią – orbi­talne auto­ma­tyczne obser­wa­to­rium astro­no­miczne – Coper­ni­cus – wypo­sa­żone w tele­skop do obser­wa­cji nieba w ultra­fio­le­cie oraz dwa tele­skopy rent­ge­now­skie. Tym samym 46 lat temu naro­dziła się nowa epoka w astro­no­mii – obser­wa­to­ria kosmiczne.
A w 1977 roku, weszła na orbitę oko­ło­ziem­ską sonda Voy­ager 2, któ­rej dal­szym celem było zba­da­nie dużych pla­net. Naj­cie­kaw­sze odkry­cia sondy to zaob­ser­wo­wa­nie na Io, księ­życu naj­bliż­szym powierzchni Jowi­sza, aktyw­no­ści wul­ka­nicz­nej – wul­kany zie­jące siarką, następ­nie pier­ścień Jowi­sza, dwa nowe pier­ście­nie Saturna, oraz nowe księ­życe Jowi­sza, Saturna i Urana. Za jej pomocą zba­dane zostało pole magne­tyczne Jowi­sza, oraz struk­tura pier­ścieni Saturna i pole magne­tyczne pla­nety Uran.
Nato­miast w 1995 roku zmarł Sub­rah­ma­nyan Chan­dra­se­khar, astro­fi­zyk hin­du­skiego pocho­dze­nia. Zaj­mo­wał się On teo­rią budowy wewnętrz­nej gwiazd, oraz prze­no­sze­niem ener­gii w atmos­fe­rach gwiazd i pla­net. Wniósł bar­dzo duży wkład w roz­wój teo­rii ewo­lu­cji gwiazd. Za swe osią­gnię­cia na polu astro­fi­zyki, został uho­no­ro­wany nagrodą Nobla w 1983 roku.

A dzień dzi­siej­szy w Kra­ko­wie, już był krót­szy o 135 minut od naj­dłuż­szego dnia czerw­co­wego. Po zacho­dzie Słońca o 19.47, jak się już ściemni dostrze­żemy bez trudu na zacho­dzie błysz­czącą Wenus, nieco dalej ku połu­dniowi Jowi­sza, a wyżej na połu­dniu Saturna, do któ­rego dziś zbliży się Księ­życ na odle­głość 2 stopni i czer­wo­nego Marsa. Aby jed­nak zoba­czyć czer­woną plamę – hura­gan na Jowi­szu, czy pier­ście­nie Saturna musimy posłu­żyć się lunetą. Nato­miast bez lunety, koło pół­nocy – jak będzie już dobrze ciemno, z dala od świa­teł miej­skich, dostrze­żemy roz­po­ście­ra­jącą się przez całe niebo Drogę Mleczną, czyli naszą Galak­tykę, do któ­rej należy też Słońce, poło­żone na jej pery­fe­riach. Nasz natu­ralny Księ­życ powoli podąża do pełni i zacho­dzi przed godz. 1 po pół­nocy. A dokład­nie rok temu obser­wo­wane było cał­ko­wite zaćmie­nie Słońca na tere­nie USA. Następne takie zja­wi­sko, wystąpi dopiero 2 lipca 2019 roku, a będą go mogli obser­wo­wać miesz­kańcy Ame­ryki Połu­dnio­wej, przez 4 minuty i 33 sekundy.

 

20 sierp­nia 2018
Tegoż dnia w 1960 roku po raz pierw­szy spro­wa­dzono żywe zwie­rzęta (psy Biełkę i Striełkę), z orbity sate­li­tar­nej na powierzch­nię Ziemi. Otwarta została tym samym droga powrotna dla pierw­szego czło­wieka w Kosmo­sie Jurija Gaga­rina, któ­rego lot odbył się 57 lat temu, 12 kwiet­nia. Nato­miast w 1975 roku wystar­to­wała w kie­runku na Marsa sonda Viking 1, która dostar­czyła na tę pla­netę prób­nik z apa­ra­turą do pro­wa­dze­nia badań fizycz­nych i che­micz­nych gruntu oraz atmos­fery pla­nety. Sonda prze­ka­zała na Zie­mię serię zdjęć Marsa i jego sate­li­tów: Fobosa i Deimosa. Sfo­to­gra­fo­wane zostało także oto­cze­nie apa­ratu lądu­ją­cego i żad­nego z Mar­sjan, czyli zie­lo­nych ludzi­ków tam nie zauwa­żono. Obec­nie na Mar­sie trwa burza pia­skowa co utrud­nia pracę łazi­kowi Curio­sity.

Nato­miast miło­śnicy astro­no­mii, wciąż liczą się z moż­li­wo­ścią poja­wie­nia się jasnej komety. Jak na razie są inne, ale słabe, które można obser­wo­wać tylko przez tele­skop. Nie­stety, te komety mają skromne i małe war­ko­cze. Łatwo je pomy­lić z mgła­wi­co­wymi obiek­tami Kata­logu Mes­siera – a tych jest aż 103. Nazwa tego kata­logu pocho­dzi od nazwi­ska astro­noma fran­cu­skiego Char­lesa Mes­siera, który żył na prze­ło­mie XVIIIXIX wieku i pasjami obser­wo­wał komety, a odkrył ich aż 14. Pro­wa­dząc obser­wa­cje zauwa­żył On, że nie­które kometo-podobne mgła­wice nie zmie­niają swych pozy­cji na nie­bie. Aby więc ich nie mylić z kome­tami, spi­sał ich poło­że­nie w kata­logu, zwa­nym odtąd od Jego nazwi­ska Kata­lo­giem Mes­siera. I tak np. galak­tyka spi­ralna w Andro­me­dzie to M31, mgła­wica pyłowa w Orio­nie to M42, czy otwarta gro­mada gwiazd M44 to Żłó­bek w gwiaz­do­zbio­rze Raka. Dla miło­śni­ków nieba, któ­rzy te obiekty foto­gra­fują, są one tym, czym ośmio­ty­sięcz­niki dla hima­la­istów. Bar­dzo rzadko komuś udaje się w ciągu jed­nego roku zro­bić – nawet przy dzi­siej­szej tech­nice – zdję­cia wszyst­kich obiek­tów z tego kata­logu, przede wszyst­kim ze względu na pogodę, a raczej jej brak i czas nie­zbędny do ich obser­wa­cji.

Nato­miast dzi­siaj, po zacho­dzie Słońca, po godz. 20 na zachod­nim nie­bie, na tle zorzy wie­czor­nej dostrze­żemy błysz­czącą Wenus, nieco wyżej ku połu­dniowi Jowi­sza. Wyżej zaś na nie­bie Saturna z pier­ście­niami i czer­wo­na­wego Marsa. O świ­cie możemy nad wschod­nim hory­zon­tem dostrzec Mer­ku­rego, ale to zależy od warun­ków pogo­do­wych i braku mgieł.

 

19 sierp­nia 2018
Jak podają astro­nau­tyczne kro­niki, tegoż dnia, 1964 roku wystar­to­wał pierw­szy sate­lita geo­syn­chro­niczny, który obie­gał Zie­mię w cza­sie 24 godzin. Był nim ame­ry­kań­ski doświad­czalny sate­lita łącz­no­ściowy SYNCOM 3. Roz­po­częła się tym samym nowa epoka, epoka łącz­no­ści sate­li­tar­nej, tak obec­nie powszech­nie sto­so­wana, a Zie­mia stałą się jedną wielką glo­balną wio­ską. A 14 kwiet­nia tego roku, NASA wystrze­liła nowy tele­skop TESS, zwany następcą tele­skopu Kepler, a zapro­jek­to­wany on jest do poszu­ki­wań pla­net przy innych gwiaz­dach. Prze­wi­dy­wany czas jego pracy to dwa lata, w któ­rym to okre­sie powi­nien zna­leźć około 20 tys. egzo­pla­net, wśród któ­rych powinna się tra­fić druga Zie­mia. Pocze­kamy – zoba­czymy.

A dzień dzi­siej­szy w Mało­pol­sce będzie już krót­szy o 2 godziny i 11 minut od tego naj­dłuż­szego dnia czerw­co­wego. Pełni opty­mi­zmu obser­wa­cyj­nego, spójrzmy wie­czo­rem na zachod­nie niebo, gdzie dostrze­żemy Gwiazdę Wie­czorna, czyli Wenus i nieco wyżej i bar­dziej ku połu­dniowi Jowi­sza, a na połu­dniu Saturna i dalej czer­wo­nego Marsa. Nato­miast Mer­ku­rego możemy obser­wo­wać krótko przed wcho­dem Słońca. Nato­miast Księ­życ po pierw­szej kwa­drze będzie dzi­siaj swym bla­skiem prze­szka­dzał aż do pół­nocy w obser­wa­cjach słab­szych gwiazd w pasie Eklip­tyki. Nato­miast nie sta­nie on na prze­szko­dzie w wyróż­nie­niu jasnych gwiazd Wiel­kiego Wozu – w gwiaz­do­zbio­rach Wiel­kiej Niedź­wie­dzicy i Małej Niedź­wie­dzicy z Gwiazdą Polarną, która kapi­tal­nie uła­twia nam orien­ta­cję w stro­nach świata, bowiem nie zawsze dys­po­nu­jemy sys­te­mem GPS.
Koło pół­nocy, gdy Księ­życ będzie zacho­dził i dobrze się już ściemni, z dala od świa­teł miej­skich, dostrze­żemy prze­cho­dzącą przez całe niebo Drogę Mleczną, czyli naszą Galak­tykę, do któ­rej należy też Słońce, poło­żone na jej pery­fe­riach.

 

18 sierp­nia 2018
Zaglą­da­jąc do archi­wum, znaj­du­jemy, iż w dniu, 18 sierp­nia 1825 roku zostało uro­czy­ście otwarte Obser­wa­to­rium Astro­no­miczne Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego w Ale­jach Ujaz­dow­skich, w obrę­bie Ogrodu Bota­nicz­nego. Zało­ży­cie­lem i pierw­szym dyrek­to­rem był Fran­ci­szek Armiń­ski. Nie­stety, Obser­wa­to­rium War­szaw­skie zostało doszczęt­nie zbu­rzone i spa­lone w cza­sie Powsta­nia War­szaw­skiego w sierp­niu 1944 roku. Po woj­nie zostało odbu­do­wane na sta­rym miej­scu. Dzi­siaj, oprócz tego Obser­wa­to­rium mamy w War­sza­wie Cen­trum Astro­no­miczne PAN i Cen­trum Badań Kosmicz­nych PAN przy ulicy Bar­tyc­kiej, oraz popu­la­ry­za­cyjne Cen­trum Nauki Koper­nik nad Wisłą.

Nato­miast Ceres – to pierw­sza odkryta w 1801 roku i naj­więk­sza pla­ne­to­ida – dzi­siaj zwana pla­netą kar­ło­watą, znaj­dziemy ją na noc­nym nie­bie w odle­gło­ści ponad 2,5 razy dalej niż Zie­mia od Słońca. A pla­ne­toid w pasie mię­dzy Mar­sem a Jowi­szem, o roz­mia­rach prze­kra­cza­ją­cych 100 km, znamy kil­ka­dzie­siąt, zaś rumo­szu skal­nego o śred­nicy ponad 5 m. – kil­ka­set tysięcy. Ich pocho­dze­nie nie zostało dotych­czas jed­no­znacz­nie wyja­śnione. Przy­pusz­cza się, że pla­ne­to­idy mogą być odłam­kami powsta­łymi z roz­padu jed­nej więk­szej pla­nety. Astro­no­mo­wie z Pozna­nia i Wro­cła­wia spe­cja­li­zują się w pro­wa­dze­niu obser­wa­cji szcze­gól­nie inte­re­su­ją­cych pla­ne­toid podwój­nych. Ich bada­nia naukowe przy­czy­niają się do wyja­śnie­nia zagadki pocho­dze­nia tych pla­ne­toid. Korzy­stają przy tym m. innymi z tele­skopu optycz­nego nowej gene­ra­cji, o śred­nicy 10,5m zain­sta­lo­wa­nego w Połu­dnio­wej Afryce, w skró­cie zwa­nego SALT, a nale­żą­cego w 11% do Pol­ski.

My dzi­siaj po zacho­dzie Słońca możemy nad hory­zon­tem zaob­ser­wo­wać Wenus, a wyżej Jowi­sza i dalej na połu­dniowy wschód Saturna i czer­wo­nego Marsa. Księ­życ, który był dzi­siaj w pierw­szej kwa­drze wscho­dzi już o 14, a zacho­dzi o godz. 23. więc nie będzie nam utrud­niał w nocy obser­wa­cji gwiazd. Mer­ku­rego, który poprze­dza wschód Słońca, można będzie z tru­dem dostrzec w zorzach poran­nych nad wschod­nim hory­zon­tem.

 

17 sierp­nia 2018
Waż­nym wyda­rze­niem dokład­nie sprzed roku, było ogło­sze­nie wyni­ków obser­wa­cji zla­nia się dwóch gwiazd neu­tro­no­wych, w jedną, która następ­nie wybu­chła w galak­tyce NGC 4993 jako tzw. kilo­nowa, była bowiem ponad 1000 razy jaśniej­sza niż znane dotych­czas gwiazdy nowe – stąd jej nazwa. Wia­do­mość o tym zja­wi­sku, dotarła do Ziemi 17 sierp­nia 2017 roku, naj­pierw w postaci paczki fal gra­wi­ta­cyj­nych, a po 2 sekun­dach, sate­lity zano­to­wały z tego kie­runku, krótki roz­błysk gamma. Dla­czego to wyda­rze­nie jest tak ważne, otóż dla­tego, że po raz pierw­szy w histo­rii nauki, zaob­ser­wo­wano jed­no­cze­sne zja­wi­sko na falach gra­wi­ta­cyj­nych i elek­tro­ma­gne­tycz­nych. Obser­wa­to­rzy wciąż cze­kają na nowe tego typu zja­wi­ska we Wszech­świe­cie.

Nato­miast Księ­życ podąża do pierw­szej kwa­dry i nie będzie swym bla­skiem prze­szka­dzał w obser­wa­cjach nieba po godz. 23. O zmierz­chu, na zacho­dzie możemy obser­wo­wać Wenus, nieco wyżej zaś Jowi­sza do któ­rego zbli­żył się dzi­siaj Księ­życ na odle­głość 5 stopni. Ponadto cze­kają nas obser­wa­cje na połu­dniu Saturna i czer­wo­nego Marsa, a bli­żej pół­nocy pole­cam, szcze­gól­nie Pań­stwu spę­dza­ją­cym czas przy prze­dłu­ża­ją­cym się wie­czor­nym ogni­sku, obser­wa­cje Drogi Mlecz­nej, tej mgiełki, którą można dostrzec z dala od zbęd­nych świa­teł, a która roz­ciąga się przez całe niebo, od pół­noc­nego hory­zontu przez zenit aż na połu­dnie. Pamię­tajmy też, iż ponad 409 lat temu Gali­le­usz jako pierw­szy czło­wiek zasto­so­wał lunetę do obser­wa­cji nieba i stwier­dził, że ta mgiełka, to nie roz­lane mito­lo­giczne mleko, a tysiące, ba setki tysięcy odle­głych gwiazd, i tak zaczęła się kariera lunety oraz kło­poty Gali­le­usza, zakoń­czone Jego pro­ce­sem przed świętą Inkwi­zy­cją 402 lata temu, w 1616 roku. W tym też roku dzieło M. Koper­nika “De Revo­lu­tio­ni­bus” tra­fiło w kościele kato­lic­kim na listę ksiąg zaka­za­nych do czy­ta­nia i było na niej do roku 1822. Nam na szczę­ście nic nie grozi za wyko­ny­wa­nie obser­wa­cji astro­no­micz­nych, oprócz satys­fak­cji.

 

16 sierp­nia 2018
Ten pogodny dzień roz­po­czął się wscho­dem Słońca o 5:31. Rzu­ca­jąc obraz Słońca na ekran, być może zoba­czymy plamy, czyli obszary w fotos­fe­rze naszej gwiazdy o wyso­kim natę­że­niu pola magne­tycz­nego, które to pole utrud­nia ucieczkę foto­nów w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną, a tym samym w tych miej­scach obniża się tem­pe­ra­tura i na jasnym tle tar­czy Słońca widzimy te obszary jako ciemne plamy, które wystę­pują poje­dyn­czo lub w gru­pach. Cykl wystę­po­wa­nia tych plam, czyli cykl aktyw­no­ści sło­necz­nej oparty na obser­wa­cjach ilo­ści plam, wynosi około 11 lat. Plamy na początku cyklu poja­wiają się z dala od rów­nika sło­necz­nego i z wpły­wem czasu – nowe – wystę­pują coraz bli­żej rów­nika, mniej wię­cej syme­trycz­nie na obu pół­ku­lach. Jeśli spo­rzą­dzić wykres ich wystę­po­wa­nia w zależ­no­ści od sze­ro­ko­ści helio­gra­ficz­nej, to taki wykres wygląda jak skrzy­dła motyla i dla­tego w helio­fi­zyce nazy­wamy go wykre­sem motyl­ko­wym. W nowym cyklu, po okre­sie braku wystę­po­wa­nia plam, znów nowe plamy poja­wiają się daleko od rów­nika z tym, że ich bie­gu­no­wość jest prze­ciwna niż była w sta­rym cyklu, zatem pełny cykl magne­tyczny na Słońcu trwa śred­nio 22 lata.

Tegoż dnia, ale w 1877 roku astro­nom ame­ry­kań­ski Asaph Hall odkrył Pho­bosa – więk­szego z dwóch sate­li­tów Marsa, na któ­rym jak się przy­pusz­cza zagosz­czą przy­szli astro­nauci pene­tru­jący Marsa. Ten mniej­szy to Deimos, odkryty został rów­nież przez tegoż obser­wa­tora w parę dni póź­niej. Nawia­sem mówiąc Pho­bos i Deimos, czyli Strach i Groza są sate­li­tami minia­tu­ro­wymi w sto­sunku do naszego Księ­życa. Z powyż­szego przy­kładu widać, że od dawna sier­pień sprzy­jał doko­ny­wa­niu waż­kich odkryć astro­no­micz­nych.

A dzień dzi­siej­szy w Mało­pol­sce jest już krót­szy pra­wie o 2 godziny od tego naj­dłuż­szego, ale mimo tego możemy się cie­szyć latem, spę­dza­jąc wolny czas w górach lub nad morzem, nie wspo­mi­na­jąc o zagra­nicz­nych wyjaz­dach. Księ­życ podą­ża­jący do pierw­szej kwa­dry, zaj­dzie kwa­drans przed godz. 23, zatem wie­czo­rem zbyt­nio nie będzie prze­szka­dzał w obser­wa­cjach Wenus, Jowi­sza, Saturna i Marsa oraz jasnych gwiazd. Mer­ku­rego, nie bez trudu, zoba­czymy dopiero na poran­nym nie­bie, tuż przed wscho­dem Słońca. Obser­wujmy też, w miarę moż­li­wo­ści, wschodni nie­bo­skłon przed świ­tem, nie tylko w cza­sie waka­cji czy urlopu, a może uda się nam odkryć nową kometę, któ­rej wcze­śniej nikt nie zaob­ser­wo­wał, zgod­nie z powie­dze­niem: ryzyk-fizyk.

 

15 sierp­nia 2018
Dokład­nie 55 lat temu, zakoń­czył się pierw­szy zespo­łowy lot kosmicz­nych stat­ków zało­go­wych. Naj­mniej­sza odle­głość mię­dzy Wosto­kiem 3, a Wosto­kiem 4 wyno­siła 5 km – trzeba powie­dzieć zale­d­wie 5 km, bowiem były to trudne początki nawi­ga­cji stat­ków kosmicz­nych w warun­kach nie­waż­ko­ści. Ponadto przy oka­zji, warto przy­po­mnieć, że w tym roku minęło 40 lat od czasu 8 dnio­wego lotu na orbitę wokół Ziemi, pol­skiego astro­nauty Miro­sława Her­ma­szew­skiego. Przy­stą­pie­nie zaś Pol­ski do Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej w 2012 roku, otwarło drogę naszym przy­szłym astro­nau­tom, któ­rzy są kształ­ceni w tej spe­cjal­no­ści na Poli­tech­nice War­szaw­skiej, Rze­szow­skiej i Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej.

Dzi­siaj minęła też kolejna rocz­nica cudu nad Wisłą, a dzień już jest mimo wszystko, krót­szy od naj­dłuż­szego, nie­omal o 2 godziny. Ponadto Słońce cha­rak­te­ry­zo­wało się dzi­siaj małą aktyw­no­ścią, co być może się zmieni za parę dni, gdy w stronę Ziemi zwró­cona będzie bar­dziej aktywna pół­kula naszej gwiazdy. Zaowo­cuje to zwięk­szoną ilo­ścią plam w fotos­fe­rze i licz­nymi pro­tu­be­ran­cjami czyli gwał­tow­nymi wyrzu­tami pla­zmy w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną. Dłuż­sze zaś noce pozwa­lają na obser­wa­cje, już na wie­czor­nym nie­bie, jesz­cze przed godz. 21 jasnych pla­net Wenus i Jowi­sza, a bar­dziej ku połu­dnio­wemu wscho­dowi dostrze­żemy Saturna z pier­ście­niami i dalej czer­wo­nego Marsa. Księ­życ dziś podąża do pierw­szej kwa­dry i zaj­dzie kwa­drans po godz. 22. Coraz to ciem­niej­sze robią się też noce, sprzy­ja­jące szcze­gól­nie stu­den­tom astro­no­mii, odby­wa­ją­cym obo­wiąz­kowe prak­tyki waka­cyjne w pol­skich obser­wa­to­riach. Nato­miast nadal jesz­cze urlo­po­wi­czom nad Bał­ty­kiem, prak­tycz­nie zmierzch prze­cho­dzi w świt, ale noce, są już nie­stety coraz to chłod­niej­sze. Nato­miast jutro, jak zwy­kle w czwartki o godz. 10, 11 i 12, zapra­szam do kościoła Św. Pio­tra i Pawła przy ul. Grodz­kiej w Kra­ko­wie, czyli Pol­skiego Naro­do­wego Pan­te­onu, na pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, ilu­stru­ją­cego ruch wirowy Ziemi.

 

14 sierp­nia 2018
Dzi­siaj w Kra­ko­wie Słońce zaj­dzie o godz. 20-tej. Zatem łatwiej będzie, bo już są coraz dłuż­sze noce, obser­wo­wać, czy foto­gra­fo­wać pla­ne­to­idy w pasie mię­dzy Mar­sem a Jowi­szem. Pierw­szą z nich i naj­więk­szą, o śred­nicy pra­wie tysiąca km, odkrył wło­ski astro­nom ksiądz Giu­seppe Piazzi w Nowy Rok w 1801 roku. Nazwał ją Ceres, w nawią­za­niu do mito­lo­gii. Obec­nie, zgod­nie z nomen­kla­turą Mię­dzy­na­ro­do­wej Unii Astro­no­micz­nej, zali­cza się ona do pla­net kar­ło­wa­tych. Obec­ność tego typu pla­ne­toid, lecz mniej­szych w tym obsza­rze, sza­cuje się na ponad 350 tys. Z czego około 5 tysięcy posiada nazwy wła­sne, nadane przez odkryw­ców, a zatwier­dzone przez Mię­dzy­na­ro­dową Unię Astro­no­miczną. Nazwy zwią­zane z Pol­ską, posiada ponad 60 pla­ne­toid. Każ­dej zaś nocy, kilka astro­no­micz­nych zespo­łów pra­cuje pil­nie śle­dząc, czy aby któ­ryś z tych obiek­tów skal­nych nie zmie­nił orbity i czy nie wszedł przy­pad­kiem na orbitę koli­zyjną z Zie­mią. Takich ”ryzy­kan­tów” prze­la­tu­ją­cych bli­sko Ziemi w ciągu ostat­niego dzie­się­cio­le­cia znamy obec­nie 1912. Zawsze jed­nak zda­rzają się nie­spo­dzie­wani goście, jak np. przed pię­cioma laty mete­oryt w Cze­la­biń­sku. Niebo lubi bowiem spra­wiać cza­sem takie nie­spo­dzianki, stąd alert obser­wa­cyjny doty­czący tego typu obiek­tów.

A już po pół godzi­nie od zachodu Słońca, a może ciut wcze­śniej, powin­ni­śmy dostrzec Wenus, do któ­rej zbli­żył się rożek Księ­życa na odle­głość 6 stopni, a wyżej możemy obser­wo­wać Jowi­sza. Nato­miast Saturna przy­stro­jo­nego w pier­ście­nie i czer­wo­nego Marsa dostrze­żemy bar­dziej na połu­dnio­wym wscho­dzie nie­bo­skłonu. Zatem chyba nic, oprócz chmur, nie powinno nam prze­szka­dzać w obser­wa­cjach trzech jasnych gwiazd two­rzą­cych trój­kąt letni, a są to Deneb, Wega, Altair, które w kolej­no­ści należą do gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła, a w tle tego trój­kąta prze­biega smuga Drogi Mlecz­nej, zło­żona jak wiemy z miliar­dów gwiazd.

 

13 sierp­nia 2018
Z dala od świa­teł miej­skich, dostrze­żemy dziś w nocy wstęgę Drogi Mlecz­nej, naszej Galak­tyki, roz­cią­ga­jącą się przez całe niebo. Od cza­sów Gali­le­usza wiemy, że jest to zbio­ro­wi­sko gwiazd, a nasze Słońce to jedna z miliar­dów, które ją two­rzą, łącz­nie z mate­rią mię­dzy­gwiaz­dową. Nasza Galak­tyka jest galak­tyką spi­ralną z poprzeczką, w któ­rej cen­trum znaj­duje się masywna czarna dziura. Słońce leży około 30 lat świetl­nych na pół­noc od płasz­czy­zny Galak­tyki, oraz około 30 tysięcy lat świetl­nych od jej cen­trum. W astro­no­mii galak­tycz­nej i poza­ga­lak­tycz­nej sto­suje się więk­sze jed­nostki odle­gło­ści zwane par­se­kami i ich wie­lo­krot­no­ściami, np. kilo, mega czy giga par­sek. Zaś jeden par­sek to odle­głość, przy któ­rej ze sfery nie­bie­skiej widać pro­mień orbity Ziemi zakre­śla­nej wokół Słońca, pod kątem jed­nej sekundy łuku. Par­sek jest ponad trzy razy więk­szą jed­nostka odle­gło­ści, niż rok świetlny. Po raz pierw­szy w histo­rii astro­no­mii para­laksę, a tym samym odle­głość do gwiazdy numer 61 w Łabę­dziu, wyzna­czył w 1738 roku, astro­nom i mate­ma­tyk kró­le­wiecki Wil­helm Bes­sel, potwier­dza­jąc tym samych, dopiero po prze­szło 200 latach, teo­rię helio­cen­tryczną Miko­łaja Koper­nika. Nato­miast sate­lita astro­me­tryczny – Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej – HIPPARCOS, pra­cu­jący w latach 1989–93, wyzna­czył nie­zwy­kle pre­cy­zyj­nie para­laksy dla około 120 tys. gwiazd z naszej Galak­tyki – wciąż jed­nak jest to przy­sło­wiowa kro­pla w morzu ich ilo­ści, ale i tak to doko­na­nie już umoż­li­wiło pre­cy­zyjne zba­da­nie struk­tury Drogi Mlecz­nej w trzech wymia­rach.

Nato­miast naszą uwagę w ten dzi­siej­szy wie­czór, oprócz roga­lika Księ­życa i gwa­ran­to­wa­nych czte­rech pla­net, Wenus, Jowi­sza, Saturna i Marsa na nie­bie, zwróćmy dzi­siej­szej nocy na „spa­da­jące gwiazdy”, bowiem od wie­czora będzie można obser­wo­wać wtórne mak­si­mum spadku Per­se­idów. Być może będą to nawet dwa prze­loty na minutę. A coraz to dłuż­sze noce, pozwa­lają dostrzec na ciem­nym nie­bie coraz wię­cej gwiazd. Do tego dzi­siej­sze obser­wa­cje nieba, uświet­nią nam wspo­mniane wcze­śniej coroczne fajer­werki z gwiaz­do­zbioru Per­se­usza.

 

12 sierp­nia 2018
Z pożół­kłych kart histo­rii nauki możemy wyczy­tać, iż w 1977 roku wystar­to­wał ame­ry­kań­ski sate­lita HEA0 1, (High Energy Astro­no­mi­cal Obse­rva­tory) czyli Obser­wa­to­rium Astro­no­miczne Wyso­kich Ener­gii z apa­ra­turą do obser­wa­cji nieba w zakre­sie pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego i pro­mie­nio­wa­nia gamma. Sate­lita ten zebrał dane, na pod­sta­wie któ­rych odkryto około tysiąca źró­deł pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego oraz wyko­nano pierw­szą w histo­rii badań Kosmosu, mapę nieba w zakre­sie pro­mie­nio­wa­nia gamma, które to zakresy pro­mie­nio­wa­nia elek­tro­ma­gne­tycz­nego są z powierzchni Ziemi nie­do­stępne. Obec­nie do obser­wa­cji nieba w zakre­sie bar­dzo ener­ge­tycz­nego pro­mie­nio­wa­nia gamma, wyko­rzy­stuje się efekt tzw. pro­mie­nio­wa­nia Cze­ren­kowa, a do obser­wa­cji służą spe­cjalne wyso­kiej tech­no­lo­gii tele­skopy HESS 1 i HESS 2, umiesz­czone w Nami­bii. Nazwę tym tele­sko­pom nadano na cześć Vin­cenza Hessa, austriac­kiego fizyka, który w latach 20-tych ubie­głego wieku odkrył pro­mie­nio­wa­nie kosmiczne, wyko­rzy­stu­jąc do tego celu lot balo­nem. W pra­cach tego nami­bij­skiego obser­wa­to­rium, biorą czynny udział astro­fi­zycy pol­scy z War­szawy, Kra­kowa, Toru­nia i Wro­cła­wia. Szcze­góły doty­czące tych zaawan­so­wa­nych obser­wa­cji i ich inter­pre­ta­cji astro­fi­zycz­nych, można zna­leźć cho­ciażby w dwu­mie­sięcz­niku “Ura­nia – Postępy Astro­no­mii”.

Nato­miast po zacho­dzie Słońca, może nam się uda dostrzec wąski roga­lik mło­dego Księ­życa, a nieco wyżej na zacho­dzie Wenus, a jesz­cze wyżej Jowi­sza, zaś na noc­nym nie­bie mamy do dys­po­zy­cji Saturna z pier­ście­niami i czer­wo­na­wego Marsa. Ponadto, i to moim zda­niem jest naj­waż­niej­sze tego wie­czora i nocy, czeka nas wie­czorne wido­wi­sko, jakim będą dzi­siej­szej nocy „spa­da­jące gwiazdy”, bowiem będzie można obser­wo­wać mak­si­mum spadku Per­se­idów, czyli pozo­sta­ło­ści war­ko­cza komety odkry­tej przez Swi­fta i Tuttle’a jesz­cze w roku 1862, oby tylko nas dzi­siaj pogoda nie zawio­dła.

 

11 sierp­nia 2018
Już sta­ro­żytni Babi­loń­czycy zauwa­żyli, iż co mniej wię­cej 18,6 lat, powta­rzają się zaćmie­nia Słońca i Księ­życa, co pozwo­liło im prze­wi­dy­wać momenty zaćmień. Okres ten w astro­no­mii nosi nazwę Saros. Wspo­mi­nam o tym dla­tego, że Księ­życ dzi­siaj w połu­dnie był w nowiu, a przy oka­zji doszło do czę­ścio­wego zaćmie­nia Słońca, które było widoczne w Ark­tyce. Nato­miast tegoż dnia, przed 19 laty, obser­wo­wane było ostat­nie w XX wieku cał­ko­wite zaćmie­nie Słońca. Pas cał­ko­wi­to­ści prze­cho­dził m. innymi przez Węgry, gdzie nad Bala­to­nem zgro­ma­dziło się wielu astro­no­mów, w tym rów­nież z Pol­ski, aby móc obej­rzeć to piękne zja­wi­sko przy­rody i podzi­wiać koronę sło­neczną. Naj­bliż­sze, ale tylko czę­ściowe zaćmie­nie Słońca, a widoczne w Mało­pol­sce wystąpi dopiero 10 czerwca 2021r. Tego typu czę­ścio­wych zaćmień Słońca obser­wo­wa­nych w Pol­sce w XXI wieku będzie 40, z czego 7 już było widocz­nych. Nato­miast naj­bliż­sze cał­ko­wite zaćmie­nie widoczne w Pol­sce będzie dopiero w paź­dzier­niku 2135 roku. Zatem, chcąc zoba­czyć to piękne zja­wi­sko przy­rody, trzeba podró­żo­wać do pasa zaćmie­nia, które aku­rat jest widoczne na kuli ziem­skiej.

Jak widać z powyż­szego, skoro dzi­siaj Księ­życ prze­sła­niał Słońce, czyli był w nowiu, więc nie będzie nam prze­szka­dzał w obser­wa­cjach gwiazd, czy pla­net tego wie­czora, a ponadto od czasu do czasu, możemy zoba­czyć na nie­bie mete­ory wybie­ga­jące z gwiaz­do­zbioru Per­se­usza – są to zwia­stuny nad­cho­dzą­cego mak­si­mum roju Per­se­idów, zna­nego już od stu­leci, tego pęku spa­da­ją­cych gwiazd, zwa­nych też łzami św. Waw­rzyńca, który obcho­dzi imie­niny 10 sierp­nia. Obser­wo­wane mak­sima rojów, czę­sto prze­su­wają się w cza­sie, co wiąże się z ewo­lu­cją ich orbit, czego dosko­na­łym przy­kła­dem są wła­śnie Per­se­idy.
Ponadto mamy coraz dłuż­sze noce sprzy­ja­jące obser­wa­cjom astro­no­micz­nym, bowiem w Mało­pol­sce dzień będzie trwał 14 godz. i 42 minuty. Po zacho­dzie Słońca, zoba­czymy na zachod­nim nie­bie wyła­nia­jąca się z zórz wie­czor­nych pla­netę Wenus, zaś bar­dziej ku połu­dniowi Jowi­sza, a na wschod­nim nie­bie Saturna i czer­wo­nego Marsa. Trzeba sobie tylko zagwa­ran­to­wać bez­chmurne waka­cyjne niebo.

 

10 sierp­nia 2018
Tegoż dnia, ale w 1990 roku ame­ry­kań­ska sonda Magel­lan roz­po­częła bada­nia orbi­talne powierzchni Wenus. W ciągu dwóch lat spo­rzą­dziła ona rada­rową mapę Wenus, ze zdol­no­ścią roz­dziel­czą około 300 metrów. Potwier­dziły się wcze­śniej­sze pomiary. Wenus rotuje wokół osi nachy­lo­nej do Eklip­tyki zale­d­wie pod kątem 2o, w prze­ciw­nym kie­runku niż Zie­mia, a przy tym bar­dzo wolno, bowiem jeden obrót wyko­nuje w ciągu 243 dni, czyli dłu­żej niż wynosi rok wenu­sjań­ski, który trwa pra­wie 225 dni. Zatem, rodzi się pyta­nie, ile jesz­cze zaga­dek kryje nasza Wenus? Jak na razie, na czoło zain­te­re­so­wań i badań, zde­cy­do­wa­nie wysuwa się pla­neta Mars, któ­rego obec­nie możemy obser­wo­wać przez całą noc.

Nato­miast parę dni temu dotarła wia­do­mość o opóź­nie­niu wystrze­le­niu Kosmicz­nego Tele­skopu Jamesa Webba – następcy Tele­skopu Kosmicz­nego Hub­bla. Start z powo­dów tech­nicz­nych, z jesieni 2019, prze­su­nięto na wio­snę 2021 roku. Tele­skop ten o śred­nicy 6.5 m, zło­żony z 18 sze­ścio­kąt­nych seg­men­tów wyko­na­nych z berylu, będzie umiesz­czony na orbi­cie w odle­gło­ści 1.5 mln km od Ziemi, w punk­cie Lagrange’a L2. Celem tego tele­skopu będzie m. innymi obser­wa­cja galak­tyk w pod­czer­wieni, oraz poszu­ki­wa­nie egzo­pla­net czyli pla­net okrą­ża­ją­cych gwiazdy w Galak­tyce, a orbi­tu­jące w tzw. ekos­fe­rach – sprzy­ja­ją­cych roz­wo­jowi życia. Misja potrwa mini­mum 10 lat, a orga­ni­zo­wana jest przez NASA, Euro­pej­ską i Kana­dyj­ską Agen­cję Kosmiczną.

A w ten pogodny wie­czór, Słońce zaj­dzie już parę minut po godzi­nie 20-tej, i wtedy nad hory­zon­tem możemy dostrzec Wenus, a wyżej Jowi­sza. Księ­życ dzień przed nowiem, dzi­siaj o godz. 20-tej będzie w pery­geum, czyli naj­bli­żej Ziemi i nie będzie prze­szka­dzał w dostrze­że­niu gwiazd i obser­wa­cjach Saturna i Marsa. Nieco póź­niej, bo około 21.30 w kie­runku połu­dnio­wym nad hory­zon­tem z łatwo­ścią dostrze­żemy trój­kąt letni, w któ­rego wierz­choł­kach leżą jasne gwiazdy; Deneb, Wega i Altair, przy­pi­sane tra­dy­cyj­nie do gwiaz­do­zbio­rów: Łabę­dzia, Liry i Orła. Na swój wła­sny uży­tek spró­bujmy, cho­ciaż raz, utwo­rzyć sobie na nie­bie oso­bi­ste zbiory gwiazd, będą one sta­no­wiły pod­stawę naszej orien­ta­cji na sfe­rze nie­bie­skiej. Prze­cież z cza­sów szkol­nych, chyba każdy z nas – w co nie wąt­pię – potrafi wska­zać gwiazdę bie­gu­nową nale­żącą do gwiaz­do­zbioru Małej Niedź­wie­dzicy, a pamię­tamy o tym, że wyso­kość tej gwiazdy nad hory­zon­tem równa jest sze­ro­ko­ści geo­gra­ficz­nej miej­sca naszej obser­wa­cji.

 

9 sierp­nia 2018
Brak Księ­życa na wie­czor­nym nie­bie uła­twia dostrze­że­nie jasnych gwiazd, two­rzą­cych tzw.” trój­kąt letni”, a nale­żą­cych do gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła. W tle tych kon­ste­la­cji dostrze­żemy słabą poświatę, czyli naszą Drogę Mleczną. Aby dokład­nie zba­dać struk­turę naszej Galak­tyki, w dniu 9 sierp­nia 1989 roku umiesz­czony został na orbi­cie wokół­ziem­skiej sate­lita astro­no­miczny Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej – Hip­par­cos. Celem tej misji było wyzna­cze­nie poło­że­nia, ruchów wła­snych i pręd­ko­ści gwiazd. Te pre­cy­zyjne dane zostały zgro­ma­dzone dla ponad 100 tys. gwiazd naszej Galak­tyki, co pozwo­liło pre­cy­zyj­niej opi­sać kształt i roz­miary Drogi Mlecz­nej. Warto tu wspo­mnieć, że Pol­ska w 2012 roku naresz­cie przy­stą­piła do Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej, w skró­cie ESA, może będziemy mieć po latach dru­giego pol­skiego astro­nautę?

Czę­sto wspo­mi­namy w tej audy­cji, o punk­tach Lagrange’a. Otóż dla każ­dego układu 3 ciał (dwa masywne, a trze­cie próbne, pyłek) wystę­puje pięć takich punk­tów, ozna­cza­nych od L1 do L5, gdzie siły gra­wi­ta­cyjne pocho­dzące od obu masyw­nych ciał rów­no­ważą się. Punkty L1, L2 i L3 – leżą na linii łączą­cej dwa masywne ciała, a L4 i L5 w odle­gło­ści około 60 stopni po obu stro­nach ciała mniej masyw­nego. W przy­padku Słońca i Jowi­sza w punk­tach L4 i L5 wystę­pują natu­ralne pla­ne­to­idy zwane tro­jań­czy­kami. Nato­miast w ukła­dzie Zie­mia – Księ­życ w punk­tach L4 i L5, astro­nom kra­kow­ski Kazi­mierz Kor­dy­lew­ski w latach 70-tych odkrył pyłowe sate­lity Ziemi. Ponie­waż punkt L1 leży bli­sko Ziemi i cią­gle jest oświe­tlony przez Słońce, więc umiesz­czono tam w 1995 roku, obser­wa­to­rium sło­neczne SOHO, cią­gle moni­to­ru­jące naszą gwiazdę. Nato­miast w pobliżu punk­tów L4 i L5 umiesz­czono w 2006 roku bliź­nia­cze sondy STEREO, które dostar­czają nam trój­wy­mia­rowe obrazy Słońca.

A co dzi­siaj z pla­ne­tami? Mer­kury stara się w sierp­niu od zorzy wie­czor­nej uwol­nić, ale mu to nie bar­dzo wycho­dzi, bowiem zbyt wolno, choć sys­te­ma­tycz­nie oddala się na nie­bie od Słońca, i kryje się nadal w jego pro­mie­niach. Może mu się to uda, ale dopiero za tydzień, gdy pokaże się nad wschod­nim hory­zon­tem tuż przed Słoń­cem. Nato­miast Wenus na zacho­dzie, też coraz bar­dziej zbliża się do niego, a zaj­dzie dopiero w dwie i pół godz. po Słońcu. Jowi­sza dostrze­żemy na połu­dnio­wym zacho­dzie nieba, a Saturna z pier­ście­niami bar­dziej na połu­dniu, gdzie widoczny jest przez połowę nocy. Dalej na wscho­dzie możemy obser­wo­wać czer­wo­nego Marsa przez całą noc.

 

8 sierp­nia 2018
Mimo, że dzień jest krót­szy o prze­szło pół­to­rej godziny od tego naj­dłuż­szego w roku, szcze­gól­nie dzi­siaj w imie­niny mie­siąca, cią­gle mamy oka­zje do korzy­sta­nia z uro­ków lata – nie tylko nad morzem czy w górach. Z wie­czora, na zachod­nim nie­bie wpada nam w oko, bez trud­no­ści ze względu na zorze wie­czorne błysz­cząca Wenus. W tym dniu w 1978 r. wystar­to­wała ame­ry­kań­ska sonda Pio­nier 3, która dostar­czyła na Wenus trzy prób­niki prze­zna­czone do bada­nia panu­ją­cych tam warun­ków fizycz­nych i składu atmos­fery. Jak się oka­zało, tem­pe­ra­tura przy powierzchni sięga ponad 500 stopni Cel­sju­sza przy ciśnie­niu około 90 atmos­fer, a główny skład­nik atmos­fery to dwu­tle­nek siarki. Jed­nym sło­wem nie­do­stępna jest ta Wenus dla astro­nau­tów i bez­piecz­niej ją obser­wo­wać z daleka. Naj­do­kład­niej­sze zaś infor­ma­cje o ukształ­to­wa­niu powierzchni Wenus otrzy­mano meto­dami rada­ro­wymi. Póź­niej­sze obser­wa­cje w 2009 roku prze­pro­wa­dzone za pomocą sondy Wenus Express, nale­żą­cej do Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej, poka­zały silną zależ­ność kształtu atmos­fery pla­nety od inten­syw­no­ści wie­ją­cego wia­tru sło­necz­nego, czego nale­żało się spo­dzie­wać.
Wyżej zaś i bar­dziej na połu­dnie dostrze­żemy Jowi­sza z jego czte­rema jasnymi sate­li­tami. Prak­tycz­nie przez całą noc możemy obser­wo­wać, przez lunetkę, Saturna z pier­ście­niami, a przy dobrej pogo­dzie dostrze­żemy jego sate­litę Tytana. Jest to naj­więk­szy księ­życ w ukła­dzie sło­necz­nym, który posiada atmos­ferę oraz na powierzchni jeziora i rzeki z cie­kłego metanu, a tem­pe­ra­tura sięga tam nie­omal minus 200oC. Nato­miast dalej na wscho­dzie mamy czer­wo­na­wego Marsa, który w woalu burzy pia­sko­wej, jest teraz bar­dziej tajem­ni­czy, nie­omal tak jak prze­wi­dy­wana Euro­pej­ska Misja Euc­lid (na cześć Eukli­desa, sta­ro­żyt­nego grec­kiego mate­ma­tyka), która zosta­nie wystrze­lona w 2020 roku, a będzie miała ona na celu bada­nie tajem­ni­czych sił, które wpły­wają na przy­spie­sze­nie pro­cesu roz­sze­rza­nia się Wszech­świata. Udział w tej misji będzie miała też Pol­ska. Sta­cja Euc­lid, osa­dzona zosta­nie w punk­cie libra­cyj­nym L2, w któ­rym rów­no­ważą się siły gra­wi­ta­cyjne Ziemi i Słońca. Celem misji będzie utwo­rze­nie mapy trój­wy­mia­ro­wej roz­kładu około 2 miliar­dów galak­tyk. Bada­nia tej mapy, prze­pro­wa­dzone przez kosmo­lo­gów, pozwolą zwe­ry­fi­ko­wać wpływ ciem­nej ener­gii na Wszech­świat w jego mło­dym wieku.
A tym­cza­sem nasz poczciwy Księ­życ powoli zbliża sie do pery­geum i nowiu i dla­tego wcho­dzi kwa­drans przed godziną 2-gą po pół­nocy. Zatem nie będzie nam prze­szka­dzał w wie­czor­nych obser­wa­cjach nawet sła­bych gwiazd. Po tych wia­do­mo­ściach zapra­szam jutro, kra­ko­wian i tury­stów, jak zwy­kle w czwartki o godz. 10, 11 i 12, do kościoła Św. Pio­tra i Pawła przy ul. Grodz­kiej w Kra­ko­wie, na pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, połą­czone z pre­lek­cją o tema­tyce astro­no­micz­nej.

 

7 sierp­nia 2018
Zer­ka­jąc w prze­szłe kartki kalen­da­rza, warto wspo­mnieć, iż w 1959 r. rakieta ame­ry­kań­ska Thor Able, wynio­sła na orbitę sztucz­nego sate­litę Explo­rer 6, dzięki któ­remu uzy­skano pierw­sze sate­li­tarne, dosko­na­łej jako­ści foto­gra­fie powierzchni Ziemi. Póź­niej­sze zdję­cia z Explo­rera 6, wyko­rzy­sty­wane były mię­dzy innymi w okre­sie kry­zysu kubań­skiego w 1962 r. Było to zale­d­wie nieco ponad pół wieku temu i cią­gle nie­stety ludz­kość musi się zma­gać z tego typu kry­zy­sami, tyle tylko, że obec­nie zdję­cia powierzchni Ziemi są dosko­nal­sze.
A w 2014 roku, Pol­ska przy­stą­piła do Euro­pej­skiego Obser­wa­to­rium Połu­dnio­wego (ESO), które obcho­dziło wtedy swoje 50-lecie naro­dzin. Ta euro­pej­ska orga­ni­za­cja, jest jedną z naj­więk­szych na świe­cie, trud­nią­cych się pro­wa­dze­niem badań kosmicz­nych z powierzchni Ziemi. ESO posiada olbrzy­mie tele­skopy i radio­te­le­skopy na tere­nie Chile, na wyso­ko­ści od 3 do 5 km nad pozio­mem morza, gdzie panują ide­alne warunki kli­ma­tyczne do pro­wa­dze­nia obser­wa­cji astro­no­micz­nych w sze­ro­kim zakre­sie fal elek­tro­ma­gne­tycz­nych. Śro­do­wi­sko astro­no­mów pol­skich, po wielu latach, docze­kało się zatem speł­nie­nia naj­skryt­szych marzeń. A dosłow­nie w tych dniach, NASA prze­wi­duje wysła­nie prób­nika Par­ker Solar Probe. Celem misji jest bada­nie atmos­fery Słońca z odle­gło­ści zale­d­wie 9 jego pro­mieni, czyli 6 i pół mln km, od powierzchni naszej gwiazdy. Głów­nym zaś celem jest zba­da­nie w jaki spo­sób w koro­nie sło­necz­nej prze­miesz­cza się ener­gia, cie­pło i wiatr sło­neczny. Helio­fi­zycy liczą się z tym, iż misja zre­wo­lu­cjo­ni­zuje nasze zro­zu­mie­nie tego co dzieje się na Słońcu, w ukła­dzie sło­necz­nym i na Ziemi. Misja nazwana jest na cześć 91-let­niego prof. Eugena Par­kera, który swego czasu opra­co­wał teo­rię powsta­wa­nia wia­tru sło­necz­nego i prze­wi­dział teo­re­tycz­nie spi­ralny kształt sło­necz­nego pola magne­tycz­nego w naszym ukła­dzie, zatem teraz przy­cho­dzi wresz­cie czas na szcze­gó­łowe bada­nia.

A dzień dzi­siej­szy jest krót­szy już nie­omal o pół­to­rej godziny od naj­dłuż­szego dnia czerw­co­wego. Coraz dłuż­sze pogodne i cie­płe noce sierp­niowe, pozwa­lają do woli nacie­szyć się wido­kiem roz­gwież­dżo­nego nieba. Na zachod­nim nie­bie możemy obser­wo­wać Wenus, wyżej Jowi­sza. W kie­runku połu­dniowo wschod­nim na nie­bie, oprócz Saturna, kró­luje tzw. trój­kąt letni, są to trzy jasne gwiazdy: Altair, Wega i Deneb, nale­żące do kon­ste­la­cji Łabę­dzia, Liry i Orła. W ich tle, dostrze­żemy naszą Drogę Mleczną. Dalej zaś na wscho­dzie Marsa, który zmaga się z burzą pia­skową na swej powierzchni. Księ­życ wscho­dzi dopiero w godzinę po pół­nocy, więc nie utrudni nam wie­czor­nych obser­wa­cji.

 

6 sierp­nia 2018
Dzień dzi­siej­szy będzie trwał w Mało­pol­sce przez nie­całe 15 godz., a w tym dniu dokład­nie 6 lat temu wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych paliła cie­ka­wość, czy uda się – po paru wcze­śniej nie­uda­nych pró­bach – lądo­wa­nie ame­ry­kań­skiej sondy Curio­sity na Mar­sie. Na szczę­ście, tym razem, wszystko poszło zgod­nie z pla­nem. Bada­jący pla­netę łazik – w ramach misji Mars Science Labo­ra­tory – jest naj­więk­szym w histo­rii pojaz­dem poru­sza­ją­cym się po powierzchni Marsa i prze­sy­ła­jący na Zie­mię tera bity infor­ma­cji o warun­kach tam panu­ją­cych. Obec­nie na Mar­sie trwa wielka burza pia­skowa i cie­kawe jak tę burzę znie­sie sonda Curio­sity. Jesz­cze może parę lat, a być może czwórka lub piątka śmiał­ków przed rokiem 2030 poleci na Marsa, praw­do­po­dob­nie z prze­siadką na Księ­życu. Na wszelki wypa­dek już trzy­majmy kciuki, za ich powo­dze­nie.

A u nas pogodne niebo wie­czorne, o zmierz­chu z jasną Wenus, wyżej zaś błysz­czący Jowisz, a na połu­dnio­wym nie­bie, dostrze­żemy Saturna, a póź­niej zapy­lo­nego jak wspo­mnia­łem Marsa. Księ­życ dwa dni po ostat­niej kwa­drze, wscho­dzi dopiero 20 minut po pół­nocy i nie będzie prze­szka­dzał w obser­wa­cji cią­gną­cej się przez całe niebo deli­kat­nej poświaty – Drogi Mlecz­nej, naszej Galak­tyki, oraz poje­dyn­czych gwiazd. Te gwiazdy roz­siane na nie­bo­skło­nie, już od wie­ków czło­wiek sta­rał się upo­rząd­ko­wać, ująć w jakieś ramy, kon­ste­la­cje, dla któ­rych na początku XX wieku Mię­dzy­na­ro­dowa Unia Astro­no­miczna osta­tecz­nie usta­liła ich gra­nice. Obec­nie mamy na nie­bie 88 gwiaz­do­zbio­rów, a nie­które z nich, to praw­dziwi mito­lo­giczni herosi jak np. Orion czy Her­ku­les, nie wspo­mi­na­jąc o zwie­rzyńcu w pasie Eklip­tyki.

 

5 sierp­nia 2018
Tegoż dnia w 1930 r. uro­dził się astro­nauta ame­ry­kań­ski Neil Arm­strong – pierw­szy czło­wiek, który posta­wił stopę na Księ­życu 21 lipca 1969 r. Nie­stety zmarł w 2012 r., a jego pro­chy spo­częły w Atlan­tyku. Nato­miast w 1967 r. Jocel­lin Bell i Anthony Hewish z Uni­wer­sy­tetu w Cam­bridge odkryli pierw­szego pul­sara ozna­czo­nego sym­bo­lem CP1919. Otrzy­mali Oni za to Nagrodę Nobla w 1974 r. Warto przy tej oka­zji przy­po­mnieć, że w 1991 r. toruń­ski radio­astro­nom Alek­san­der Wolsz­czan, obser­wu­jąc 300 m radio­te­le­sko­pem w Are­cibo pul­sara leżą­cego w gwiaz­do­zbio­rze Panny, odkrył trzy pierw­sze pla­nety poza ukła­dem sło­necz­nym. Naro­dziła się tym samym nowa gałąź astro­no­mii, w któ­rej astro­no­mo­wie pol­scy biorą czynny udział, a oparta jest ona na naj­no­wo­cze­śniej­szej tech­no­lo­gii. W chwili obec­nej, znane są już pra­wie cztery tysiące ukła­dów pla­ne­tar­nych przy innych gwiaz­dach i cią­gle astro­no­mo­wie mają nadzieję na zna­le­zie­nie dru­giej Ziemi, podob­nej do naszej błę­kit­nej pla­nety. W tym też celu, w Euro­pej­skim Połu­dnio­wym Obser­wa­to­rium ESO w Chile, budo­wany jest tele­skop gigant, o śred­nicy lustra 39 m.

Nato­miast w Pol­sce, coraz dłuż­sze noce umoż­li­wiają obser­wa­cje ciem­nego nieba, peł­nego gwiazd. Czło­wiek o dobrym wzroku, przy pogod­nym nie­bie może nali­czyć ich około dwóch tysięcy. sierp­nio­wym latem w nasze oczy łatwo wpa­dają, jeśli spoj­rzymy w kie­runku połu­dnio­wym, 3 jasne gwiazdy two­rzące tzw. trój­kąt letni. Są to naj­ja­śniej­sze gwiazdy nieba nale­żące do gwiaz­do­zbio­rów: Łabę­dzia, Liry i Orła. W tle tych gwiaz­do­zbio­rów dostrze­żemy mgli­ste pasma Drogi Mlecz­nej, która zawiera miliardy gwiazd. Nasze Słońce leży na pery­fe­riach Galak­tyki z dala od jej cen­trum, w któ­rym egzy­stuje masywna i wciąż żar­łoczna czarna dziura.

A dzi­siaj tuż po zacho­dzie Słońca, dostrze­żemy błysz­cząca Wenus, a bar­dziej na połu­dnie Jowi­sza z gro­madka gali­le­uszo­wych sate­li­tów, a na wschod­nim nie­bie możemy obser­wo­wać Saturna z pier­ście­niami i nieco dalej czer­wo­nego Marsa. Księ­życ w ostat­niej kwa­drze, wscho­dzi dopiero po pół­nocy i nie będzie nam prze­szka­dzał obser­wa­cjach pla­net i słab­szych gwiazd.

 

4 sierp­nia 2018
Nie­zmier­nie waż­nym i trud­nym zada­niem w astro­no­mii, jest wyzna­cza­nie odle­gło­ści do ciał nie­bie­skich, szcze­gól­nie tych naj­od­le­glej­szych. Pomocą służą nam m. innymi obser­wa­cje gwiazd super­no­wych, bar­dzo masyw­nych, czyli takich, które ewo­lu­ując w ułamku sekundy odchu­dzają się poprzez pro­ces wybu­chu, a wtedy potra­fią nagle poja­śnieć miliony razy. Wyzna­cze­nie jasno­ści gwiazd super­no­wych, a obser­wo­wa­nych w innych galak­ty­kach, pozwala okre­ślić odle­głość do tych galak­tyk. W naszej Galak­tyce, zja­wi­ska super­no­wej zacho­dzą śred­nio co 100 do 200 lat. Ostat­nią “naszą” super­nową, w gwiaz­do­zbio­rze Wężow­nika obser­wo­wał Johan­nes Kepler w 1604 r. – w sumie z okresu ostat­nich 2 tys. lat, zna­nych jest 8 pozo­sta­ło­ści po takich wybu­chach w Dro­dze Mlecz­nej. Cze­kamy teraz, z pewną obawą, na kolejną super­nową w naszej Galak­tyce, oby to nie była gwiazda bar­dzo bli­ska naszego Układu Sło­necz­nego. Astro­no­mo­wie przy­pusz­czają, że Betel­geza, czer­wony olbrzym w kon­ste­la­cji Oriona, będzie w naj­bliż­szej przy­szło­ści super­nową, a odle­gła jest ona od nas o 650 lat świetl­nych.

Nato­miast jak na razie aktyw­ność Słońca jest niska, bowiem od paru tygo­dni brak plam na jego tar­czy. Obec­nie obser­wa­cje Słońca pro­wa­dzimy naj­czę­ściej przy zasto­so­wa­niu odpo­wied­nich fil­trów spek­tral­nych. Zain­te­re­so­wa­nych takim pod­pa­try­wa­niem naszej gwiazdy, zapra­szamy do Mło­dzie­żo­wego Obser­wa­to­rium Astro­no­micz­nego w Nie­po­ło­mi­cach, któ­rego patro­nem jest Kazi­mierz Kor­dy­lew­ski. Był On auto­rem hipo­tezy ist­nie­nia księ­ży­ców pyło­wych, które okre­sowo mogą się poja­wiać w punk­tach libra­cyj­nych L4 i L5 w ukła­dzie Zie­mia – Księ­życ. W oko­li­cach tych punk­tów, w okre­sie mini­mów aktyw­no­ści Słońca, mogą się gro­ma­dzić znaczne ilo­ści pyłu kosmicz­nego, które można spo­ra­dycz­nie zaob­ser­wo­wać. Ponie­waż obec­nie Słońce prze­cho­dzi stan uśpie­nia aktyw­no­ści, więc nada­rza się oka­zja, aby oko­lice tych punk­tów libra­cyj­nych były znów bogat­sze w pył, a zatem łatwiej­sze obiekty do zaob­ser­wo­wa­nia, aż do czasu kolej­nego wzro­stu pręd­ko­ści wia­tru sło­necz­nego, który je stam­tąd wymie­cie.

A dzień dzi­siej­szy będzie już krót­szy o 80 minut od naj­dłuż­szego, co cie­szy zapa­lo­nych miło­śni­ków astro­no­mii, a jest co obser­wo­wać. Nisko na zachod­nim nie­bie jaśnieje Wenus, a powy­żej Jowisz, a na wscho­dzie Saturn i czer­wo­nawy Mars. Księ­życ o 20.18 będzie w ostat­niej kwa­drze i przez lor­netkę możemy obser­wo­wać jego połowę twa­rzy pokrytą kra­te­rami, górami i rów­ni­nami. Nato­miast około godz. 1 po pół­nocy, Księ­życ zakryje pla­netę kar­ło­watą Juno, na któ­rej odkryto wielki kra­ter ude­rze­niowy rzędu 100km. Do obser­wa­cji tego zakry­cio­wego zja­wi­ska nie­zbędna będzie lunetka.

 

3 sierp­nia 2018
Tegoż dnia, ale w 2004 r. wystar­to­wała sonda Mes­sen­ger, która dotarła do Mer­ku­rego i weszła na jego orbitę 18 marca 2011 roku, jako pierw­szy obiekt zbu­do­wany przez czło­wieka. Wcze­śniej w cza­sie kolej­nych stop­nio­wych zbli­żeń do pla­nety, w 2008 roku sonda wykryła wodę w zewnętrz­nych war­stwach atmos­fery Mer­ku­rego. Zada­niem sondy było dokładne zba­da­nie powierzchni, łącz­nie z wyko­na­niem mapy całej powierzchni pla­nety oraz zgro­ma­dze­nie danych na temat jej wnę­trza, atmos­fery i pola magne­tycz­nego. Sonda Mes­sen­ger po wyko­na­niu 4105 okrą­żeń wokół pla­nety, prze­słała na Zie­mię ponad 270 tys. zdjęć, a po wyko­na­niu misji, roz­biła się 30 kwiet­nia 2015 po nie­wi­docz­nej stro­nie pla­nety, w wyniku czego powstał tam kra­ter o śred­nicy 16m. Misja pozwo­liła usta­lić, że pro­mień Mer­ku­rego wynosi dokład­nie 2440 km, aż o 7 km mniej niż wyni­kało to z obser­wa­cji naziem­nych. Pla­neta jest obec­nie z Ziemi nie­wi­doczna, bowiem Mer­kury kryje się w pro­mie­niach Słońca i będzie go można obser­wo­wać już w dru­giej poło­wie sierp­nia o świ­cie na wschod­nim nie­bie.

A Słońce dzi­siaj w Mało­pol­sce będzie nad hory­zon­tem przez nieco ponad 15 godz. Inna sprawa, czy przez ten sam czas będzie nam świe­cić – czyli czy będzie bez­chmurne niebo. Wszystko pokaże zapis z helio­grafu – przy­rządu do pomiaru nasło­necz­nie­nia, a z tym nasło­necz­nie­niem bywa róż­nie, szcze­gól­nie przy tego­rocz­nych ano­ma­liach pogo­do­wych.
Po zacho­dzie Słońca, przy braku zachmu­rze­nia, dostrze­żemy na zachod­nim nie­bie Wenus, gra­jącą rolę Gwiazdy Wie­czor­nej, a wyżej nieco i bar­dziej na połu­dnie Jowi­sza, zaś w kie­runku wschod­nim Saturna i czer­wo­nego Marsa, na któ­rym trwa silna burza pia­skowa. O tej burzy, aktu­alne infor­ma­cje prze­syła nam poru­sza­jący się od paru lat, po powierzchni Czer­wo­nej Pla­nety, Łazik Curio­sity. Nato­miast Księ­życ wscho­dzi tuż przed pół­nocą i dla­tego wcze­śniej możemy podzi­wiać gwiaz­do­zbiory nieba let­niego i piękną wstęgę Drogi Mlecz­nej.

 

2 sierp­nia 2018
Księ­życ dziś wzej­dzie dopiero o godz. 23, podą­ża­jąc do ostat­niej kwa­dry. Zatem już około godziny 22 – dostrze­żemy na nie­bie trój­kąt letni, wyzna­czany przez trzy naj­ja­śniej­sze gwiazdy nale­żące do mito­lo­gicz­nych kon­ste­la­cji: Łabę­dzia, Liry i Orła, a będą to mia­no­wi­cie: Deneb, Wega i Altair. Przez te gwiaz­do­zbiory snuje się wstęga Drogi Mlecz­nej, naszej Galak­tyki. Ten „trój­kąt letni” sta­nowi pod­stawę orien­ta­cji wśród let­nich gwiaz­do­zbio­rów. Wewnątrz trój­kąta możemy odna­leźć kon­ste­la­cję Liska i Strzały, a na prawo od Wegi, aktu­al­nie roz­kłada swe mocarne ramiona Her­ku­les, a pod nim leży Wężow­nik. Na prawo od Her­ku­lesa znaj­duje się układ nie­zbyt jasnych gwiazd przy­po­mi­na­ją­cych naszyj­nik z pereł – to Korona Pół­nocna.
Aby utrwa­lić sobie zna­jo­mość tej czę­ści nieba let­niego, pole­cam zaopa­trzyć się w obro­tową mapę nieba lub Atlas nieba, gdzie pre­zen­to­wane są wszyst­kie gwiaz­do­zbiory obu pół­kul, w ilo­ści 88. Wśród nich jest sie­dem, któ­rych nazwę zapro­po­no­wał w XVII wieku gdańsz­cza­nin Jan Hewe­liusz. Naj­bar­dziej zna­nym gwiaz­do­zbio­rem zapro­po­no­wa­nym przez Niego jest Tar­cza Sobie­skiego, obec­nie sto­so­wany skrót to Tar­cza.

Parę tygo­dni temu mówi­li­śmy o gościu spoza układu sło­necz­nego, zaob­ser­wo­wa­nego na Hawa­jach i nazwa­nego w tam­tej­szym języku Oumu­amua. Ostat­nio, naj­do­kład­niej jak można było, obli­czono wstecz orbity 339 komet bie­gną­cych po hiper­boli. Oka­zało się, że pla­ne­to­ida Oumu­amua jed­nak nie była pierw­szym gościem spoza Układu Sło­necz­nego, bowiem aż 11% prze­ba­da­nych komet przy­było z małego obszaru w gwiaz­do­zbio­rze Bliź­niąt. Co cie­kawe, aku­rat tam­tędy w odle­gło­ści zale­d­wie 52 tys. j. a. od nas, prze­szedł 70 tys. lat temu układ gwiazd – podwójny karzeł – od odkrywcy zwany gwiazdą Scholza. Zatem, czy to wła­śnie ten układ popchnął rów­nież w naszym kie­runku oprócz komet, wspo­mnianą pla­ne­to­idę? Obser­wa­cje w przy­szło­ści być może to pokażą, a dzi­siaj Słońce wze­szło w Kra­ko­wie o godz. 5:11, dzień będzie trwał 15 godz. i 10 min. Na nie­bie wie­czor­nym, jeśli aura pozwoli, dostrze­żemy nad zachod­nim hory­zon­tem błysz­czącą Wenus, a wyżej i bar­dziej w kie­runku połu­dnio­wym Jowi­sza, a na wschod­nim nie­bie Saturna i czer­wo­nego Marsa, na któ­rym trwa wielka burza pia­skowa. Ponadto tego wie­czoru możemy zaob­ser­wo­wać dwa jasne prze­loty Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej o godz. 21.41 i 23.19.

 

1 sierp­nia 2018
W tym dniu wszy­scy jeste­śmy myślami w War­sza­wie 1944 roku i pamię­tamy o godzi­nie W. Nato­miast obec­nie dzieci i mło­dzież połowę waka­cji mają już za sobą, a korzy­sta­ją­cych z uro­ków noc­nego nieba, zachę­cam gorąco do obser­wa­cji tej dar­mo­wej, sfe­rycz­nej sceny. Zatem po pół­nocy, możemy dostrzec gołym okiem wysoko w kie­runku połu­dniowo – wschod­nim, w gwiaz­do­zbio­rze Andro­medy bliź­nia­czo podobną do naszej Drogi Mlecz­nej, galak­tykę M3I, odle­głą od nas o ok. 2,5 mln lat świetl­nych. Jeśli ją dostrze­żemy to zoba­czy­li­śmy ją taką, jaka była tyleż lat temu. Bowiem im dal­sze obiekty obser­wu­jemy na nie­bie, tym je widzimy coraz to młod­sze. Słońce tylko o 8 minut, a naj­bliż­szą gwiazdę Pro­ximę w Cen­tau­rze, w chwili obser­wa­cji, widzimy taką jaka była prze­szło 4 lata temu. Syriu­sza – naj­ja­śniej­szą gwiazdę na nie­bie zimo­wym młod­szego o 8 lat, zaś wspo­mnianą galak­tykę M31, aż o 2,5 miliona lat. Naj­dal­sze obiekty na krań­cach Wszech­świata widzimy w danym momen­cie takimi, jakimi były 13 – 14 miliar­dów lat temu.

Gdy zaś myślami wybie­gniemy w przy­szłość, to praw­do­po­dob­nie pod koniec lat 30- tych tego stu­le­cia, czło­wiek szczę­śli­wie wylą­duje na Mar­sie, i o tym na Ziemi, dowiemy się dopiero po około 20 minu­tach. Takie to bowiem są te odle­gło­ści astro­no­miczne. Już jutro, jak zwy­kle w czwartki, możemy sko­rzy­stać z pokazu uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta w Kościele Św. Pio­tra i Pawła przy ul. Grodz­kiej w Kra­ko­wie. Obec­nie to Pan­teon Pol­ski, który łączy się z Pan­te­onem Pary­skim poprzez pierw­szy histo­ryczny pokaz uru­cho­mie­nia waha­dła, który odbył się tam w czwar­tek 27 marca 1851 r. W ten to spo­sób Jean Leon Ber­nard Foucault, po ponad 167 lat temu poka­zał, że żyjemy na wiru­ją­cej Ziemi, zgod­nie z tezą Miko­łaja Koper­nika zawartą w jego dziele “De Revo­lu­tio­ni­bus”.
Nato­miast gdy tylko zapad­nie zmrok, nad zachod­nim hory­zon­tem zoba­czymy błysz­czącą Wenus, a bar­dziej na połu­dnie Jowi­sza. A na wschod­nim nie­bie dostrze­żemy Saturna i czer­wo­na­wego Marsa. Nato­miast Księ­życ trzy dni przed ostat­nią kwa­drą, wscho­dzi o 22.36 i po pół­nocy może nam prze­szka­dzać w obser­wa­cjach słab­szych gwiazd. Jed­nak z całą pew­no­ścią nic nie przy­ćmi jasnych, spek­ta­ku­lar­nych prze­lo­tów Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej o godz. 20.58 i 22.34.

 

31 lipca 2018
W tym dniu w 1999 roku – ame­ry­kań­ski astro­nom Eugene Sho­ema­ker – odkrywca m.in. wielu komet, który całe życie marzył o podróży na Srebrny Glob, jako pierw­szy czło­wiek został sym­bo­licz­nie pocho­wany na Księ­życu. Tego wła­śnie dnia, Sonda Lunar Pro­spec­tor, w któ­rej znaj­do­wała się urna z Jego pro­chami, po zakoń­cze­niu swej misji obser­wa­cyj­nej roz­trza­skała się o powierzch­nię Księ­życa. I tak marze­niom Sho­ema­kera, ale dopiero po śmierci – stało się zadość!

Mamy już prak­tycz­nie połowę waka­cji za sobą. Dzień w Mało­pol­sce jest już krót­szy o pra­wie 67 minut, od naj­dłuż­szego dnia roku. Słońce nie próż­nuje, jest chwi­lami aktywne i roz­daje pre­zenty w postaci licz­nych wyrzu­tów pla­zmy w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną. Obec­nie upar­cie podąża do mini­mum 24 cyklu aktyw­no­ści magne­tycz­nej. Po jego zacho­dzie możemy obser­wo­wać nad hory­zon­tem błysz­czącą Wenus. Mer­kury schro­nił się już w pro­mie­niach Słońca i pojawi się nam dopiero w dru­giej poło­wie sierp­nia, na nie­bie poran­nym. Na połu­dniu i wscho­dzie mamy w kolej­no­ści: Jowi­sza, Saturna i Marsa, który dzi­siaj prak­tycz­nie był naj­bli­żej Ziemi, bo nieco ponad 57 mln km, a przez lunetę można zer­k­nąć na pla­netę Uran i Nep­tuna. Księ­życ po pełni podąża do ostat­niej kwa­dry i wzej­dzie dopiero o godz. 22.14, prze­szka­dza­jąc swym bla­skiem w obser­wa­cjach słab­szych gwiazd. Ponadto pole­cam obser­wa­cje prze­lotu Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej, początki to godz. 21.50 i 23.27.

 

30 lipca 2018
Tego dnia w 1971 roku wylą­do­wał na Księ­życu lądow­nik z Apolla 15. Astro­nauci James Irwin i David Scott prze­by­wali na jego powierzchni pra­wie trzy dni ziem­skie, a dokład­nie 55 godz. i 54 min. Dzięki wypo­sa­że­niu ich wyprawy w samo­bieżny pojazd księ­ży­cowy Rover, mogli prze­być w tym cza­sie na powierzchni Księ­życa około 27km. Astro­nauci szczę­śli­wie wró­cili, ale Rover pozo­stał zapar­ko­wany na Srebr­nym Glo­bie. Być może doczeka się następ­nych użyt­kow­ni­ków, ale dopiero w 2024 roku, kiedy to NASA pla­nuje wyprawę astro­nau­tów na Marsa z prze­siadką na Księ­życu. Wszystko jed­nak zależy od moż­li­wo­ści budże­to­wych tej Agen­cji. Za to nie trzeba mieć żad­nego budżetu do wie­czor­nych obser­wa­cji nieba.

Dziś po zacho­dzie Słońca, dostrze­żemy wysoko Wenus na tle zorzy oraz na połu­dniu Jowi­sza. Na pewno na połu­dniu dostrze­żemy też gwiezdny trój­kąt letni, który two­rzą trzy jasne gwiazdy: Deneb, Wega i Altair. Należą one w kolej­no­ści do gwiaz­do­zbio­rów: Łabę­dzia, Liry i Orła. Przez wszyst­kie te trzy gwiaz­do­zbiory prze­biega Droga Mleczna, którą dostrze­żemy w pogodną noc, ale z daleka od świa­teł miej­skich. Przez całą noc możemy obser­wo­wać Saturna, a przy pomocy lunety podzi­wiać jego pier­ście­nie z prze­rwą Cas­si­niego, oraz czer­wo­na­wego Marsa, na któ­rym przez lunetę dostrze­żemy czapy oko­ło­bie­gu­nowe i tzw. kanały, Zaob­ser­wo­wać też możemy, jeśli nie będzie zachmu­rze­nia, dwa prze­loty jasnej Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej o godz. 21.07 i 22.44.

 

29 lipca 2018
Na począ­tek cie­kawa i ważna rocz­nica – 80 lat temu, w 1938 roku, z wielką pompą, otwarte zostało Obser­wa­to­rium Mete­oro­lo­giczno – Astro­no­miczne im. Józefa Pił­sud­skiego, na Pop Iwa­nie w Górach Czar­no­hory (2022 m n.p.m.), jako Sta­cja Zamiej­ska Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego. Dzia­łal­ność naukowa pro­wa­dzona była do czasu wkro­cze­nia Armii Czer­wo­nej na tereny ziem Pol­skich dnia 17.09.1939 roku. Obec­nie nie­stety, jest to opusz­czona ruina na Ukra­inie – ale warto zapla­no­wać odwie­dze­nie tego miej­sca pod­czas waka­cyj­nych wędró­wek.

Dzi­siaj Słońce wze­szło w Mało­pol­sce o 5:05, a dzień będzie trwał 15 godzin i 22 minuty. Księ­życ, dwa dni po nowiu wzej­dzie o 21.25 i nie­stety będzie prze­szka­dzał w wie­czor­nych i noc­nych obser­wa­cjach nieba. Warto jed­nak wytę­żyć wzroki i odszu­kać Mer­ku­rego zawie­szo­nego bar­dzo nisko nad zachod­nim hory­zon­tem, nieco wyżej dostrze­żemy błysz­cząca Wenus, a na połu­dniu Jowi­sza. Na wscho­dzie zło­wimy wzro­kiem Saturna i Marsa – pod warun­kiem, że nie będzie wie­czor­nej mgły.
Dziś w nocy możemy obser­wo­wać wtórne mak­si­mum mete­orów – Akwa­ry­dów – wybie­ga­ją­cych z Wod­nika. Rój ten był znany już w sta­ro­żyt­no­ści, a pierw­sze zapi­ski pocho­dzą z kro­nik chiń­skich z 714 r. p.n.e. Tam wła­śnie, w Chi­nach, są dogod­niej­sze warunki do jego obser­wa­cji – bo jego źró­dło leży wyżej nad hory­zon­tem niż w Euro­pie. Przy odro­bi­nie szczę­ścia i wytrwa­ło­ści możemy dostrzec tej nocy trzy prze­loty Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej. Początki prze­lo­tów to godz. 22.00, 23.36 i 0.29.

 

28 lipca 2018
Dziś ważna rocz­nica – w 1919 roku w Bruk­seli, powstała Mię­dzy­na­ro­dowa Unia Astro­no­miczna, zrze­sza­jąca astro­no­mów wszyst­kich spe­cjal­no­ści z całego świata. Pol­ska jest człon­kiem MUA od 1922. Funk­cję wice­pre­zy­denta Unii peł­nili kil­ka­krot­nie także pol­scy astro­no­mo­wie, mia­no­wi­cie: prof. Wil­hel­mina Iwa­now­ska, prof. Tade­usz Bana­chie­wicz, prof. Euge­niusz Rybka i prof. Józef Smak. Kon­gresy człon­ków Unii odby­wają się co trzy lata. Ostatni XXIX odbył się w roku 2015 w sierp­niu w Hono­lulu na Hawa­jach, a w tym roku będzie w Wied­niu. Nato­miast astro­no­mo­wie w naszym kraju zrze­szeni są w Pol­skim Towa­rzy­stwie Astro­no­micz­nym, które powstało 19 lutego 1923 roku w Toru­niu, w 450 rocz­nicę uro­dzin Miko­łaja Koper­nika. Zjazdy naukowe człon­ków PTA odby­wają się co 2 lata, a 38 Zjazd PTA odbył się we wrze­śniu zeszłego roku w Zie­lo­nej Górze, a następny będzie w 2019 r. w Olsz­ty­nie.

Dzi­siej­sza noc będzie już dłuż­sza od naj­krót­szej nocy czerw­co­wej pra­wie o godzinę.
Wie­czo­rem powinno wystą­pić mak­si­mum ilo­ści powol­nych mete­orów
z roju Akwa­ry­dów, można się spo­dzie­wać około 18 spa­da­ją­cych gwiazd/godz., Ich radiant leży w gwiaz­do­zbio­rze Wod­nika. W obser­wa­cjach będzie nam prze­szka­dzał Księ­życ, który dobę temu był w pełni, świe­cąc swym bla­skiem przez całą noc.
Może się zda­rzyć, że wśród spa­da­ją­cych gwiazd zauwa­żymy jasny, szybko prze­mie­rza­jący nie­bo­skłon punkt – i to z całą pew­no­ścią będzie Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna. Szu­kaj­cie jej nad gło­wami dwu­krot­nie: o godz.21.16 i 22.53.

 

27 lipca 2018
Jeśli zer­k­niemy do kalen­da­rza, to prze­czy­tamy że w roku 1801 uro­dził się angiel­ski astro­nom Sir Geo­rge Bid­dell Airy. Był auto­rem zna­nych prac z zakresu astro­no­mii teo­re­tycz­nej i optyki astro­no­micz­nej. W 1854 roku udo­wod­nił On doświad­czal­nie zależ­ność siły przy­cią­ga­nia ziem­skiego od wyso­ko­ści nad pozio­mem morza. Odkrył ponadto nie­zbor­ność, czyli astyg­ma­tyzm oka ludz­kiego. Dzi­siaj, mimo postępu tech­niki, budowy olbrzy­mich tele­sko­pów, czu­łych odbior­ni­ków CCD itp. urzą­dzeń – oko ludz­kie sta­nowi nadal pod­sta­wowy instru­ment obser­wa­cyjny. Dla­tego też pamię­tajmy, że nigdy, prze­nigdy nie należy patrzeć na Słońce przez lunetę czy lor­netkę, bez spe­cjal­nych fil­trów, a naj­bez­piecz­niej jest rzu­to­wać obraz Słońca na ekran. Wszel­kie fachowe uwagi z tym tema­tem zwią­zane, znaj­dzie­cie Pań­stwo w dwu­mie­sięcz­niku “Ura­nia – Postępy Astro­no­mii”, wyda­wa­nym wspól­nie od ponad 90-ciu lat przez Pol­skie Towa­rzy­stwo Astro­no­miczne i Pol­skie Towa­rzy­stwo Miło­śni­ków Astro­no­mii.

Uwaga! Dzi­siaj na nie­bie będzie się działo, że hej! – wszystko za sprawą Księ­życa. Otóż rano o godz. 8, był on w apo­geum, czyli naj­da­lej od Ziemi, a o 22.20 będzie w pełni. W dodatku wej­dzie w cień rzu­cany przez Zie­mię i tym samym, doj­dzie do naj­dłuż­szego w XXI wieku cał­ko­wi­tego zaćmie­nia Księ­życa, które trwać będzie aż 104 minuty. W Kra­ko­wie, Księ­życ przy­ćmiony wscho­dzi o godz. 20.23, wraz z począt­kiem zaćmie­nia cał­ko­wi­tego, któ­rego mak­si­mum nastąpi o godz.22.22, a koniec zaćmie­nia cał­ko­wi­tego o godz. 24.19, czyli już po pół­nocy. Zaafe­ro­wani cał­ko­wi­tym zaćmie­niem Księ­życa możemy obser­wo­wać na tle zorzy wie­czor­nej Wenus a dalej, na połu­dniu Jowi­sza i na wscho­dzie Saturna i Marsa, który dzi­siaj rano o godz. 7, był w opo­zy­cji do Słońca, a za 4 dni będzie naj­bli­żej Ziemi, w odle­gło­ści 57 mln km. Jest to rzadka oka­zja do obser­wa­cji “kana­łów” na jego powierzchni, które swego czasu widział Schia­pa­relli, bowiem tak bli­sko Nas będzie dopiero 15.IX. 2035 roku. Dodat­kowo o pół­nocy do Marsa zbliży się Księ­życ, czę­ściowo zaćmiony, na odle­głość 7 stopni. Jed­nym sło­wem będzie co obser­wo­wać. W mię­dzy­cza­sie obser­wu­jąc zaćmie­nie Księ­życa, możemy śle­dzić prze­loty Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej o godz. 22.09, 23.46 i 0.39.

 

26 lipca 2018
Warto przy­po­mnieć, że 54 lata temu (w 1963 r.) wystar­to­wał pierw­szy sate­lita geo­syn­chro­niczny. Był to ame­ry­kań­ski doświad­czalny sate­lita łącz­no­ściowy i mete­oro­lo­giczny Syn­com 2. Dzi­siaj pra­cują dzie­siątki takich sate­li­tów, zawie­szo­nych nad rów­ni­kiem w odle­gło­ści ok. 40 tys. km. nad Zie­mią, któ­rych okresy obiegu wokół naszej pla­nety wyno­szą równą dobę. Jeśli kogoś takie tematy inte­re­sują to na pewno znaj­dzie je w mie­sięcz­niku “Delta”, który wycho­dzi od 1974 roku, a wyda­wany jest przez Uni­wer­sy­tet War­szaw­ski. W “Del­cie” można zna­leźć cie­kawe arty­kuły nie tylko z astro­no­mii i nauk ści­słych, ale też z histo­rii nauki.

Dzi­siaj przy­pa­dają popu­larne imie­niny Anny, zatem warto przy­to­czyć tu zwią­zane z tym dniem przy­sło­wie „Od św. Anki zimne wie­czory i ranki” ozna­cza­jące, że mogą poja­wiać się poranne mgły – wróg obser­wa­cji astro­no­micz­nych. Jeśli –tu odpu­kać – nie poja­wią się, to wie­czo­rem widać będzie bar­dzo nisko na zachod­nim nie­bie Mer­ku­rego, a wyżej błysz­czącą Wenus – zwaną też Gwiazdą Wie­czorną. Bli­żej połu­dnio­wego kie­runku dostrze­żemy Jowi­sza z gro­madką 4 jasnych gali­le­uszo­wych sate­li­tów, zaś na wschod­nim nie­bie Saturna w gwiaz­do­zbio­rze Strzelca, a póź­niej Marsa.
Księ­życ jutro będzie w pełni, a dzi­siaj wzej­dzie w Kra­ko­wie o godz. 19.44 i będzie sku­tecz­nie prze­szka­dzał w wie­czor­nych obser­wa­cjach pla­net i słab­szych gwiazd.
Jed­nak z całą pew­no­ścią nie przy­ćmi jasnych, spek­ta­ku­lar­nych prze­lo­tów Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej o godz. 21.26 i 23.02.

 

25 lipca 2018
Zaczy­nam od cie­ka­wych rocz­nic. W 1992 r. wynie­siony został na orbitę około ziem­ską japoń­sko – ame­ry­kań­ski sate­lita GEOTAIL z apa­ra­turą prze­zna­czoną do pomiaru ener­gii prze­ka­zy­wa­nej przez wiatr sło­neczny, A cho­dzi o pro­cesy jakie zacho­dzą w tzw. ogo­nie magne­tos­fery – obsza­rze znaj­du­ją­cym się w cie­niu Ziemi, po prze­ciw­nej stro­nie niż Słońce. Nato­miast w Pol­sce w 2005 r. przy Obser­wa­to­rium Astro­no­micz­nym UJ, we współ­pracy z AGH, roz­po­częto cią­głe auto­ma­tyczne obser­wa­cje natu­ral­nego pola elek­tro­ma­gne­tycz­nego Ziemi, na eks­tre­mal­nie dłu­gich falach, w Sta­cji Hylaty, poło­żo­nej w odle­gło­ści 3 km od Zatwar­nicy w Biesz­cza­dach. W czerwcu 2015 roku uru­cho­miono kra­kow­ską bliź­nia­czą sta­cję w Sta­nie Colo­rado w USA, a w maju 2016 roku takąż w argen­tyń­skiej Pata­go­nii, bli­sko Ziemi Ogni­stej. Dzięki tym sta­cjom, obser­wu­jemy m.in. zmiany natę­że­nia natu­ral­nego pola elek­tro­ma­gne­tycz­nego naszej pla­nety w zależ­no­ści od stanu aktyw­no­ści Słońca.

Tym­cza­sem dzi­siaj w Mało­pol­sce, Słońce wze­szło dokład­nie o godz. 5:00 i będzie prze­by­wać nad hory­zon­tem przez 15 godz. i 33 minuty. Będziemy mieć dość czasu aby zaob­ser­wo­wać plamy na Słońcu – rzu­tu­jąc jego obraz przez lunetę na ekran, ewen­tu­al­nie bez­po­śred­nio patrząc przez filtr myla­rowy lub maskę spa­wal­ni­czą. Po jego zacho­dzie może jesz­cze zoba­czymy na tle zorzy Mer­ku­rego. Wyżej na nie­bie dostrze­żemy błysz­czącą Wenus, na połu­dnio­wym nie­bie Jowi­sza, a dalej ku wscho­dowi Saturna, do któ­rego Księ­życ zbliży się
na odle­głość 2 stopni, i czer­wo­na­wego Marsa. Nie zawie­dzie nas też Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna, któ­rej początki prze­lotu możemy śle­dzić o godz. 22.19, 23.55 i 0.48.
I na koniec zapra­szam Pań­stwa jutro przed połu­dniem, o peł­nych godzi­nach, do kościoła św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie, na pre­lek­cje i pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta. To doświad­cze­nie ilu­struje ruch wirowy Ziemi i jest bar­dzo wido­wi­skowe.

 

24 lipca 2018
Dzi­siaj na noc­nym nie­bie dostrze­żemy „trój­kąt letni”, w któ­rego wierz­choł­kach leżą trzy pierw­szej wiel­ko­ści gwiazdy: Deneb, Wega i Altair. Należą one w kolej­no­ści do gwiaz­do­zbio­rów: Łabę­dzia, Liry i Orła. Przez wszyst­kie te trzy gwiaz­do­zbiory w ich tle prze­biega Droga Mleczna, aby ją dostrzec nie trzeba lunet, wystar­czy tylko dobre oko no i trzeba poświę­cić jej kilka chwil w pogodną waka­cyjną noc, byle z dala od zbęd­nego oświe­tle­nia. W naj­ni­żej leżą­cej czę­ści Galak­tyki, nad naszym hory­zon­tem, w gwiaz­do­zbio­rze Strzelca znaj­duje się cen­trum Drogi Mlecz­nej, w któ­rym mie­ści się masywna czarna dziura, miliony razy prze­wyż­sza­jąca masę Słońca. Nie widać jej , ale wszyst­kie oko­liczne gwiazdy obie­gają to cen­trum, co potwier­dzone zostało wie­lo­let­nimi obser­wa­cjami w pod­czer­wieni oraz meto­dami radio­astro­no­micz­nymi.

Wyda­rze­niem sprzed roku było ogło­sze­nie wyni­ków obser­wa­cji zla­nia się dwóch gwiazd neu­tro­no­wych w jedną. Było to w galak­tyce NGC 4993, Wybu­chowi tzw. kilo­no­wej, towa­rzy­szył ponad 1000 razy sil­niej­szy błysk niż w przy­padku wybu­chu gwiazdy nowej. Wia­do­mość o tym zja­wi­sku dotarła do Ziemi 17 sierp­nia 2017, naj­pierw w postaci paczki fal gra­wi­ta­cyj­nych, a po 2 sek. sate­lity zano­to­wały krótki roz­błysk gamma z tego rejonu. Donio­słość tych obser­wa­cji polega na tym, że po raz pierw­szy w histo­rii astro­no­mii zaob­ser­wo­wano zja­wi­sko fal gra­wi­ta­cyj­nych i fal elek­tro­ma­gne­tycz­nych pocho­dzą­cych od tego samego obiektu.

A co na nie­bie dziś wie­czo­rem? Bar­dzo krótko po zacho­dzie Słońca spró­buje na nim kró­lo­wać Mer­kury. Potem zdo­mi­nuje je tajem­ni­cza Wenus i na połu­dniu Jowisz, a dalej Saturn i krwawy Mars. Księ­życ, trzy dni przed peł­nią, wscho­dzi wła­śnie kon­ku­ru­jąc ze Słoń­cem a zaj­dzie tuż po godz. 2. po pół­nocy, sku­tecz­nie utrud­nia­jąc swym bla­skiem obser­wa­cje słab­szych gwiazd.
Do tego spek­ta­klu na nie­bie, włą­czy się czte­ro­krot­nie Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna, prze­la­tu­jąc nad naszymi gło­wami o godz. 21.35, 23.12, 0.05 i 1.41.

 

23 lipca 2018
Kto lubi lub ewen­tu­al­nie musi wcze­śniej wstać, to nad ranem, może obser­wo­wać Saturna i Marsa. Wtedy też naj­ła­twiej zapo­lo­wać na kometę. Tak było w 1995 r., gdy ame­ry­kań­scy astro­no­mo­wie ama­to­rzy, Hale i Bopp odkryli „swoją” kometę. Jej wyjąt­kowo duże i aktywne jądro umoż­li­wiło powsta­nie dłu­giego i jasnego war­ko­cza, roz­cią­ga­ją­cego się na kil­ka­dzie­siąt milio­nów kilo­me­trów. Dokładne bada­nia tej komety wzbo­ga­ciły naszą wie­dzę z zakresu fizyki komet.
Nato­miast 23 lipca w 1938 r. zmarł ame­ry­kań­ski astro­nom Ernest Wiliam Brown. Opra­co­wał nową teo­rię ruchu Księ­życa, a w opar­ciu o nią, przed­sta­wił mapy pro­filu brze­go­wego Księ­życa, słu­żące do reduk­cji obser­wa­cji zakryć gwiazd przez Srebrny Glob. Wła­śnie obser­wa­cje zakryć gwiazd przez Księ­życ, obok obser­wa­cji mini­mów bla­sku gwiazd zmien­nych zaćmie­nio­wych, sta­no­wiły przez dzie­się­cio­le­cia, jedne z naj­waż­niej­szych prac obser­wa­cyj­nych optycz­nych, wyko­ny­wa­nych w Obser­wa­to­rium Kra­kow­skim Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego.

Dzi­siaj rano 25 minut po wscho­dzie Słońce, o godz. 5.22 prze­szło ono ze znaku Raka w znak Lwa.
W dzi­siej­szy – miejmy nadzieję – pogodny wie­czór, niebo ser­wuje nam do obser­wa­cji pięć pla­net: Mer­ku­rego bar­dzo nisko na zacho­dzie i znacz­nie wyżej Wenus, a na połu­dnio­wym nie­bie Jowi­sza. Na wschod­nim nie­bie możemy obser­wo­wać Saturna i Marsa. Księ­życ powoli podąża do pełni, zatem będzie prze­szka­dzał nam w obser­wa­cjach pla­net i sła­bych gwiazd. A my, mamy lato w peł­nym roz­kwi­cie, ale pamię­tajmy, że ten dzień będzie już krót­szy o 45 minut od naj­dłuż­szego dnia czerw­co­wego.
Ponadto, tej nocy możemy śle­dzić dwa jasne prze­loty Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej na naszym nie­bie: o godz. 22.28 i 0.57.

 

22 lipca 2018
Zaczy­nam od przy­po­mnie­nia, że tegoż dnia w 2009 r., wystą­piło naj­dłuż­sze w XXI wieku cał­ko­wite zaćmie­nie Słońca, trwa­jące pra­wie 7 minut. Pas cał­ko­wi­to­ści prze­cho­dził przez Indie, Chiny i Pacy­fik. Wśród mię­dzy­na­ro­do­wych obser­wa­to­rów tego pięk­nego zja­wi­ska w oko­li­cach Szan­ghaju, była też grupa mło­dzieży z Obser­wa­to­rium Astro­no­micz­nego w Nie­po­ło­mi­cach, ale w uda­nych obser­wa­cjach prze­szko­dziła nam tro­pi­kalna ulewa. Ot los obser­wa­to­rów nieba. Cał­ko­wite zaćmie­nie Słońca, w kon­kret­nym miej­scu na kuli ziem­skiej, wystę­puje bar­dzo rzadko. I tak na przy­kład ostat­nie cał­ko­wite zaćmie­nia Słońca, obser­wo­wane w Mało­pol­sce, wystą­piły w 1415 i 1424 r., a następne będą 7.X.2135 r. oraz 25.V.2142 r.
Zatem aby zoba­czyć to naj­pięk­niej­sze zja­wi­sko przy­rody, trzeba podró­żo­wać po świe­cie. Należy być tam, gdzie może ono wystą­pić. W tym celu przy­go­to­wane są spe­cjalne kata­logi zaćmień Słońca. W tym roku nie będzie widocz­nych z Ziemi cał­ko­wi­tych zaćmień Słońca, tylko dwa czę­ściowe: jedno już za nami- 13 lipca – następne 11 sierp­nia. W XXI wieku na tere­nie Pol­ski nie wystąpi ani jedno cał­ko­wite zaćmie­nie Słońca, tylko 40 czę­ścio­wych, z czego 7 już było obser­wo­wa­nych.

A co dziś wie­czo­rem po zacho­dzie Słońca? W bla­skach wie­czor­nej zorzy, nisko nad hory­zon­tem na zachod­nim nie­bie z tru­dem dostrze­żemy Mer­ku­rego, a wyżej błysz­czącą swym bla­skiem Wenus, zaś Jowi­sza obser­wu­jemy na połu­dniu. Po godz. 22, dostrze­żemy Saturna na wschod­nim nie­bie, a koło pół­nocy czer­wo­na­wego Marsa.
Możemy też tej nocy śle­dzić aż pię­cio­krot­nie prze­lot Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej – a oto początki prze­lo­tów o godz. 21.45, 23.21, 0.14, 1.50 i 3.27.
A wra­ca­jąc do Słońca, to jutro rano w swym ruchu rocz­nym po Eklip­tyce, przej­dzie ono ze znaku Raka w znak Lwa.

 

21 lipca 2018
Pamię­tajmy o tym, że już 49 lat temu Neil Arm­strong sta­nął na powierzchni Księ­życa wypo­wia­da­jąc słowa: „mały krok czło­wieka, wielki skok ludz­ko­ści”. Za nim na powierzch­nię ziem­skiego sate­lity wyszedł Edwin Aldrin, a Michael Col­lins pilo­to­wał sta­tek Apollo 11 wokół Księ­życa, cze­ka­jąc na ich szczę­śliwy powrót do statku macie­rzy­stego.
Nato­miast 21 lipca w roku 2011 prom kosmiczny “Atlan­tis” powró­cił na Zie­mię z czwórką astro­nau­tów, koń­cząc tym samym wie­lo­letni okres służby pro­mów obsłu­gu­ją­cych Mię­dzy­na­ro­dową Sta­cję Kosmiczną. Odtąd można je oglą­dać tylko w muze­ach tech­niki na tere­nie USA.
Inna cie­kawa rocz­nica – w 1620 r. uro­dził się fran­cu­ski astro­nom i geo­deta – Jean Pic­card. Roz­wi­nął on metody obser­wa­cji astro­no­micz­nych – pierw­szy zasto­so­wał lunetę w przy­rzą­dach pomia­ro­wych, a w latach 1669 – 1670 doko­nał nowych pomia­rów łuku połu­dnika, mię­dzy Pary­żem i Amiens, metodą trian­gu­la­cji. Pozwo­liło to na lep­sze wyzna­cza­nie roz­mia­rów Ziemi i było to w tym cza­sie rze­czy­wi­ście wiel­kim kro­kiem ludz­ko­ści w pozna­wa­niu kształtu naszej pla­nety.

Oso­bi­ście nama­wiam dziś Pań­stwa na wie­czorny spa­cer. Zostawmy cho­ciaż na chwilę nasze przy­ziemne sprawy i spójrzmy w niebo, gdzie na zacho­dzie nisko nad hory­zon­tem zaświeci Mer­kury a wyżej Wenus, i na połu­dniu Jowisz do któ­rego o pół­nocy zbliży się Księ­życ na odle­głość 4 stopni. Saturn wscho­dzi po godz. 22, a Mars o pół­nocy. Księ­życ dzi­siaj po pierw­szej kwa­drze wze­szedł już o godz. 16-tej, a zaj­dzie godzinę po pół­nocy.
Dziś możemy aż trzy­krot­nie obser­wo­wać prze­loty Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej na naszym nie­bie, początki to godz. 23.30, 1.07 i 2.43.

 

20 lipca 2018
Dzi­siaj mija 49 lat od kiedy to na księ­ży­co­wym Morzu Spo­koju osiadł lądow­nik statku Apollo 11, z Arm­stron­giem i Aldri­nem na pokła­dzie. Dzień póź­niej stopy czło­wieka – Neila Arm­stronga po raz pierw­szy dotknęły powierzchni Srebr­nego Globu. Wypada nam zatem dzi­siaj obser­wu­jąc Księ­życ, spoj­rzeć bar­dziej sen­ty­men­tal­nie na naszego sate­litę, gdzie jak głosi pol­ska legenda, na nowych śmiał­ków wciąż czeka mistrz Twar­dow­ski, a dotych­czas było ich zale­d­wie 12.
Mło­dzi, wyspor­to­wani Polacy od pra­wie sze­ściu lat mają nadzieję – jeśli nie na podróż na Księ­życ – to na Mię­dzy­na­ro­dową Sta­cję Kosmiczną na orbi­cie wokół Ziemi, bowiem po wielu latach sta­rań, Pol­ska przy­stą­piła do Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej, która to insty­tu­cja obsłu­guje m. innymi Sta­cję.

Na razie wie­czo­rem z Ziemi, możemy obser­wo­wać na zachod­nim nie­bie nisko zawie­szo­nego Mer­ku­rego, zde­cy­do­wa­nie wyżej Wenus, na połu­dniu Jowi­sza, a w nocy Saturna i czer­wo­na­wego Marsa. Możemy też tej nocy śle­dzić aż pię­cio­krot­nie prze­lot, wspo­mnia­nej wcze­śniej, Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej na naszym nie­bie, a oto początki prze­lo­tów- o godz. 21.54, 23.30, 0.23, 2.00 i 3.36.
Jutro przy pogod­nym dniu, możemy ewen­tu­al­nie zli­czać plamy na aktyw­nym Słońcu – ale pamię­tajmy o zacho­wa­niu odpo­wied­nich środ­ków ostroż­no­ści.

 

19 lipca 2018
Tego dnia w 1846 r. uro­dził się ame­ry­kań­ski astro­nom Edward Pic­ke­ring. Zaj­mo­wał się on foto­me­trią (wyzna­cza­niem jasno­ści) i spek­tro­sko­pią (obser­wa­cją widm) gwiazd. Pod Jego kie­run­kiem roz­po­częto prace, któ­rych uwień­cze­niem było wyda­nie uży­wa­nego aktu­al­nie do dziś harvardz­kiego kata­logu gwiazd. Dzięki tym danym, można było zbu­do­wać teo­rię ewo­lu­cji gwiazd od naro­dzin po kres ich ist­nie­nia. Wielki wkład w roz­wój teo­rii ewo­lu­cji gwiazd, wniósł zmarły w 2007 r. wybitny pol­ski astro­nom, Prof. Boh­dan Paczyń­ski. Pol­skie Towa­rzy­stwo Astro­no­miczne usta­no­wiło Medal Jego imie­nia, który przy­zna­wany jest co dwa lata, za wybitne zasługi dla roz­woju pol­skiej astro­no­mii. W roku ubie­głym Medal taki, na Zjeź­dzie PTA w Zie­lo­nej Górze, otrzy­mał odkrywca pierw­szych pla­net poza ukła­dem sło­necz­nym prof. Alek­san­der Wolsz­czan.

Tyle histo­rii – wra­camy do teraź­niej­szo­ści – dzi­siaj o zmierz­chu, na zachod­nim nie­bie możemy jesz­cze obser­wo­wać nisko nad hory­zon­tem Mer­ku­rego, a wyżej Wenus i na połu­dnio­wym nie­bie Jowi­sza z gro­madką czte­rech naj­ja­śniej­szych gali­le­uszo­wych sate­li­tów. Patrząc przez lunetę, naj­bli­żej powierzchni chmur Jowi­sza dostrze­żemy krą­żący wokół niego księ­życ Io. Nazwa tego sate­lity pocho­dzi z mito­lo­gii grec­kiej. Io była kochanką Zeusa, czyli w mito­lo­gii rzym­skiej Jowi­sza. Jak wynika to ze zdjęć prze­sła­nych przez Voy­agery jesz­cze w latach 70-tych, na Io są czynne wul­kany zie­jące siarką na wyso­kość ponad 300 km, a atmos­fera sate­lity składa się głów­nie z dwu­tlenku siarki. Nato­miast Saturna z pier­ście­niami i prze­rwą Cas­si­niego, dostrze­żemy na wscho­dzie, a przed pół­nocą, tamże Marsa. Księ­życ dzi­siaj o 21.52 będzie w pierw­szej kwa­drze, przez co będzie utrud­niał obser­wa­cje sła­bych gwiazd aż do pół­nocy.

 

18 lipca 2018
Tego dnia w 1921 r. uro­dził się John Glenn, pierw­szy ame­ry­kań­ski astro­nauta, który 20 lutego 1962 r. trzy­krot­nie okrą­żył Zie­mię na statku kosmicz­nym Mer­kury 6. Tym samym roz­po­częły się w NASA przy­go­to­wa­nia, do lotu misji APOLLO na Księ­życ. Według zapo­wie­dzi pre­zy­denta Johna Kennedy’ego lot na Księ­życ miał się odbyć pod koniec lat 60-tych i rze­czy­wi­ście doszedł do skutku w lipcu 1969 – był to, jak pamię­tamy, sta­tek Apollo 11.

Już od dzi­siej­szej nocy, z mak­si­mum 28 lipca, można obser­wo­wać powolne mete­ory z roju Akwa­ry­dów, któ­rych radiant leży w gwiaz­do­zbio­rze Wod­nika, na wschod­nim nie­bo­skło­nie. W obser­wa­cjach, w cza­sie mak­si­mum ich spadku ok. 20 zja­wisk na godz., będzie wtedy nam nieco prze­szka­dzał Księ­życ, będący wów­czas w pełni.
Dzi­siaj jest jesz­cze przed pierw­sza kwa­drą i nie sta­nowi dla nas więk­szej prze­szkody w ich obser­wa­cjach.
Nato­miast gdy tylko osłab­nie zorza wie­czorna, być może dostrze­żemy nisko nad zachod­nim hory­zon­tem Mer­ku­rego, a dużo wyżej Wenus w pełni bla­sku. Na połu­dnio­wym nie­bie, zoba­czymy Jowi­sza, a na wscho­dzie Saturna przy­stro­jo­nego w pier­ście­nie – takie pla­ne­tarne som­brero, które możemy podzi­wiać przez nie­wielką lunetę. Mars wscho­dzi koło pół­nocy. Możemy też tej nocy śle­dzić aż czte­ro­krot­nie prze­lot Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej na naszym nie­bie, a to o godz. 23.42, 0.35, 2.09 i 3.45.

Jutro, jak co czwar­tek, o godz. 10, 11 i 12 w Kościele Św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie pre­zen­to­wane będzie doświad­cze­nie z waha­dłem Foucaulta, ilu­stru­jące rota­cję Ziemi. Jeśli ktoś będzie w pobliżu ulicy Grodz­kiej zapra­szam na to nie­zwy­kłe wido­wi­sko – wystar­czy powie­dzieć, że pokaź­nych roz­mia­rów waha­dło o kształ­cie kuli (waga 25kg), zawie­szone jest u kopuły kościoła na dru­cie o dłu­go­ści 46,5 m. To koniecz­nie trzeba zoba­czyć….

 

17 lipca 2018
Dziś przy­pada kilka waż­nych astro­no­micz­nych rocz­nic. Sie­dem lat temu, zmarł prof. Andrzej Wosz­czyk – astro­nom i astro­fi­zyk toruń­ski, zaj­mu­jący się pro­ble­mami fizyki Marsa. Był wie­lo­let­nim Pre­ze­sem PTA i Towa­rzy­stwa Nauko­wego w Toru­niu oraz wie­lo­let­nim Redak­to­rem cza­so­pi­sma Ura­nia – Postępy Astro­no­mii.
Się­ga­jąc dalej pamię­cią wstecz, to w roku 1994 r. przez tydzień miało miej­sce zde­rze­nie frag­men­tów Komety Shomaker–Levy’ego 9, z powierzch­nią chmur na Jowi­szu. Łącz­nie, mię­dzy 16 a 22 lipca 1994 roku zaob­ser­wo­wano spa­dek na tego giganta gazo­wego aż 17 frag­men­tów komety, co sfo­to­gra­fo­wał tele­skop kosmiczny Hubble’a. Co cie­kawe i warte pod­kre­śle­nia, że pierw­sze zdję­cia roz­padu tej komety wyko­nał – nie żyjący już – astro­nom kra­kow­ski Wie­sław Wiśniew­ski, prze­by­wa­jący wów­czas w USA.

Nato­miast w 1894 r. uro­dził się bel­gij­ski astro­nom Geo­r­ges Edu­ard Lema­itre. Wniósł on ogromny wkład w roz­wój kosmo­lo­gii. Opra­co­wał model roz­sze­rza­ją­cego się Wszech­świata i jako pierw­szy zapro­po­no­wał kosmo­lo­giczną inter­pre­ta­cję odkry­tego przez Edwina Hubble’a poczer­wie­nie­nia galak­tyk. W Pol­sce, te piękne idee kosmo­lo­giczne, zapo­cząt­ko­wane przez Lema­itra, roz­wija w Kra­ko­wie, ks. Prof. Michał Hel­ler wraz z licz­nym zespo­łem zdol­nych współ­pra­cow­ni­ków, kosmo­lo­gów.

A wra­ca­jąc do teraź­niej­szo­ści – dzi­siej­szy dzień w Mało­pol­sce jest krót­szy o 31 minut od tego naj­dłuż­szego, czerw­co­wego. Przy dobrej pogo­dzie, tuż po zacho­dzie Słońca może nam się uda dostrzec nisko nad zachod­nim hory­zon­tem Mer­ku­rego, a wyżej błysz­czącą Wenus. Na nie­bie połu­dnio­wym Jowi­sza, a póź­niej, bli­żej pół­nocy Saturna i Marsa, który zbliża się do wiel­kiej lip­co­wej opo­zy­cji. Nic dziw­nego, że wiele mówi się i czyni o pod­boju Marsa, na razie będzie to pod­bój bez­za­ło­gowy. W tym też celu, w dniu 5 maja tego roku, wystrze­lono przy pomocy rakiety Atlas V, w kie­runku pla­nety prób­nik z łazi­kiem o nazwie InSi­ght czyli “Wgląd”. Wylą­duje on na Mar­sie późną jesie­nią tego roku. Jego zada­niem będzie zba­da­nie wnę­trza globu Czer­wo­nej Pla­nety, bowiem wewnętrzna struk­tura Marsa to dla pla­ne­to­lo­gów wciąż wielka zagadka, która czeka na roz­wią­za­nie, zanim pojawi się tam czło­wiek.

 

16 lipca 2018
Jeśli zer­k­niemy na karty histo­rii, to w tym dniu w 1746 r. uro­dził się wło­ski astro­nom, ksiądz Giu­seppe Piazzi. Zawdzię­czamy mu odkry­cie pla­nety Ceres – pierw­szej i naj­więk­szej pla­ne­to­idy w Ukła­dzie Sło­necz­nym – według obec­nej nomen­kla­tury, jest to pla­neta kar­ło­wata. Krąży ona w pasie mię­dzy Mar­sem a Jowi­szem, speł­nia­jąc tzw. regułę Titiusa – Bodego, zwią­zaną z opi­sem har­mo­nii nie­bios. Bowiem pla­nety w naszym ukła­dzie nie są roz­miesz­czone cha­otycz­nie na swych orbi­tach, co już zauwa­żył w XVII wieku Johan­nes Kepler.
Pol­skie nazwy, nosi już ponad 70 spo­śród kil­ku­dzie­się­ciu tysięcy ska­ta­lo­go­wa­nych pla­ne­toid np. War­so­via, Cra­co­via, Posna­nia, Toru­nia, Sierpc lub zasłu­żo­nych uczo­nych (Iwa­now­ska, Wiśniew­ski, Wosz­czyk, Krze­siń­ski, Lech­man­kie­wicz) – z resztą nie tylko astro­no­mów, jest też pla­ne­to­ida o nazwie Anna Ger­man, a nie­wąt­pli­wie w naj­bliż­szym cza­sie, na stu­le­cie odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści, będą nowe pol­skie pla­ne­to­idy.

Dziś Księ­życ podąża do pierw­szej kwa­dry, a przy oka­zji zbliży się na odle­głość 2 stopni do pla­nety Wenus, co zaob­ser­wu­jemy wie­czo­rem już po zacho­dzie Słońca. Przy dobrych warun­kach pogo­do­wych, możemy jesz­cze nisko nad hory­zon­tem dostrzec Mer­ku­rego, a z łatwo­ścią – wyżej na połu­dnio­wym nie­bie – Jowi­sza. Wschod­nie nocne niebo zaofe­ruje nam zaś Saturna z pier­ście­niami i Marsa.
W nocy aż czte­ro­krot­nie – o godz. 23.54, 0.45, 2.18 i 3.54 możemy dostrzec na nie­bie nie­zwy­kle jasny obiekt prze­la­tu­jący nad naszymi gło­wami, to będzie Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna.

 

15 lipca 2018
Mija kolejna rocz­nica bitwy pod Grun­wal­dem. I po raz kolejny warto przy­po­mnieć, że wtedy, w 1410 r. Księ­życ był
w pełni, co uła­twiło Kró­lowi Wła­dy­sła­wowi Jagielle i Księ­ciu Witol­dowi, odpo­wied­nie roz­mie­sze­nie nocą wojsk przed cze­ka­jącą ich bitwą z Krzy­ża­kami. Zatem tro­chę nam Księ­życ pomógł w tej bitwie – czyż nie?

A dzi­siaj, Księ­życ dwa dni po nowiu pre­zen­tuje się na zachod­nim nie­bie w postaci roga­lika, mija­jąc Mer­ku­rego w odle­gło­ści 2. stopni. Dzień już mamy krót­szy nie­mal o pół godziny od tego naj­dłuż­szego dnia roku.

Inny ważne fakty z histo­rii – 15 lipca 1943 roku, uro­dziła się angiel­ska astro­nomka Joce­lyn Bell, która w 1967 r. zdo­była sławę jako odkryw­czyni pierw­szego pul­sara. Pul­sary to gwiazdy neu­tro­nowe, nie­zwy­kle szybko rotu­jące, posia­da­jące bar­dzo silne pole magne­tyczne, a ich obec­ność we Wszech­świe­cie prze­wi­dy­wano już dużo wcze­śniej teo­re­tycz­nie. Obec­nie tylko w naszej Galak­tyce znamy ponad 2000 pul­sa­rów.
Nato­miast 26 lat temu, pol­ski astro­nom Alek­san­der Wolsz­czan, odkrył przy jed­nym z pul­sa­rów, pierw­sze pla­nety poza ukła­dem sło­necz­nym, pro­wa­dząc obser­wa­cje przy pomocy 300 m radio­te­le­skopu w Are­cibo. Dzi­siaj znamy już pra­wie 4 tysiące pla­net powsta­łych przy innych gwiaz­dach, do któ­rych przy­lgnęła nazwa egzo­pla­nety.
Astro­no­mo­wie wciąż poszu­kują dru­giej Ziemi i to w tym celu budo­wany jest olbrzymi Wielki Tele­skop Optyczny w Połu­dnio­wym Euro­pej­skim Obser­wa­to­rium ESO w Chile. Śred­nica zwier­cia­dła to pra­wie 40 m. Jego uru­cho­mie­nie i pierw­sze dedy­ko­wane obser­wa­cje nieba w pod­czer­wieni, prze­wi­dy­wane są na rok 2024.

Nato­miast my, gołym okiem, możemy dzi­siaj wie­czo­rem możemy obser­wo­wać Mer­ku­rego, Księ­życ, Wenus, Jowi­sza, a póź­niej w nocy Saturna i Marsa, czyli wszyst­kie te obiekty, które obser­wo­wał na nie­bie Miko­łaj Koper­nik.
Do tego doj­dzie nam moż­li­wość obser­wa­cji przez 4 minuty prze­lotu, jasnej Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej – to o godz.1.37 i 3.11.

 

14 lipca 2018
Dzi­siaj święto naro­dowe Fran­cji, na pamiątkę rewo­lu­cji i zbu­rze­nia Basty­lii w 1789 r. (229 lat temu). Był to jed­no­cze­śnie rok, w któ­rym przy­pa­dało mak­si­mum aktyw­no­ści Słońca w IV cyklu.  Aku­rat w tym dniu, ale w 2000 roku, zaob­ser­wo­wano gigan­tyczny roz­błysk rent­ge­now­ski w atmos­fe­rze Słońca, naj­sil­niej­szy od ponad 30 lat, odkąd to pro­wa­dzone są spe­cja­li­styczne obser­wa­cje sate­li­tarne pogody kosmicz­nej. Roz­błysk ten uszko­dził elek­tro­nikę w kil­ku­na­stu sate­li­tach okrą­ża­ją­cych glob ziem­ski, a zwany jest też w lite­ra­tu­rze wyda­rze­niem “Dnia Basty­lii”.

Po godz. 21. nisko na zacho­dzie możemy dostrzec Mer­ku­rego kąpią­cego się w zorzy wie­czor­nej, wyżej zaś błysz­czącą i tajem­ni­czą zara­zem Wenus. Cho­ciaż roz­miar i masę ma podobną do Ziemi, to jest ona nie­przy­ja­zna dla zasie­dle­nia przez Zie­mian, bowiem tem­pe­ra­tura przy powierzchni Wenus sięga 600K, a ciśnie­nie rzędu 90 atmos­fer, że o skła­dzie che­micz­nym atmos­fery lepiej nie mówić – same kwasy!
Na połu­dnio­wym nie­bie możemy obser­wo­wać Jowi­sza, a na wscho­dzie Saturna i Marsa. Póź­nym zaś wie­czo­rem, na wschod­nim nie­bie pre­zen­tuje się też tzw. Trój­kąt Letni, który two­rzą naj­ja­śniej­sze gwiazdy z gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła, w któ­rych tle widać smugę pocho­dzącą od Drogi Mlecz­nej.

Nad ranem, o godz. 2.28 można będzie dostrzec na nie­bie nie­zwy­kle jasny obiekt prze­la­tu­jący nad naszymi gło­wami, będzie to Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna.

Jutro o godz. 16.00 w Kra­ko­wie, w ramach trwa­ją­cej tu Mię­dzy­na­ro­do­wej Szkoły Kosmo­lo­gicz­nej, na tere­nie Kam­pusu 600-lecia UJ, przy ul. Łoja­sie­wi­cza 11, Ks. Prof. Michał Hel­ler zapra­sza zain­te­re­so­wa­nych na otwarty wykład zaty­tu­ło­wany: “Warunki począt­kowe Wszech­świata”. Po wykła­dzie prze­wi­dy­wany jest panel dys­ku­syjny.

 

13 lipca 2018
Słońce, które prze­bywa na nie­bie w znaku Raka, cią­gle utrzy­muje swą aktyw­ność magne­tyczną na niskim pozio­mie, bowiem nasza gwiazda zde­cy­do­wa­nie podąża do mini­mum 24 cyklu. Taki cykl aktyw­no­ści Słońca trwa śred­nio 11 lat, a mak­si­mum pierw­szego cyklu obser­wo­wano w poło­wie 1761 roku. O tak przy­ję­tej nume­ra­cji cykli, zade­cy­do­wały pro­wa­dzone od połowy XVIII wieku sys­te­ma­tyczne, codzienne obser­wa­cje plam sło­necz­nych.

Dzi­siaj, nie­za­leż­nie od zachmu­rze­nia wystar­czy „klik­nąć” na adres pogody kosmicz­nej w NASA i możemy spraw­dzić nie tylko stan aktyw­no­ści Słońca, ale także to, czy nie zagraża nam spa­dek na Zie­mię dużej pla­ne­to­idy. Np. pół roku temu pla­ne­to­ida Pha­eton prze­le­ciała w odle­gło­ści 10.3 mln km od Ziemi. Jest to wypa­lona kometa. Pozbyła się już całego lodu amor­ficz­nego, który powstaje w warun­kach niskich tem­pe­ra­tur i ciśnie­nia, więc teraz roz­siewa pył odry­wa­jący się od jej powierzchni, gdy będąc w pobliżu pery­he­lium roz­grzewa się do ponad 1000K. Jest ona matką Gemi­ni­dów – obfi­tego roju mete­orów, któ­rego aktyw­ność rośnie ostat­nio z każ­dym rokiem, z obser­wo­wa­nym mak­si­mum 13.XII. Na zdję­ciu wygląda cał­kiem zwy­czaj­nie – okrą­gły glob o śred­nicy 6 km, pokryty kra­te­rami o róż­nych roz­mia­rach.
Nato­miast pod koniec tego tygo­dnia, może wystą­pić zwięk­szona aktyw­ność Słońca, czego widoczną oznaką będzie nie­znaczny wzrost ilo­ści plam i roz­bły­sków w jego fotos­fe­rze, a to być może zaowo­cuje moż­li­wo­ścią zaob­ser­wo­wa­nia nawet w Mało­pol­sce – zorzy polar­nej. Po zacho­dzie Słońca, nisko nad zachod­nim hory­zon­tem dostrze­żemy Mer­ku­rego, wyżej błysz­czącą Wenus, a na połu­dniu Jowi­sza. Na wschod­niej stro­nie nieba możemy obser­wo­wać Saturna i czer­wo­na­wego Marsa. Księ­życ, jest w nowiu, a zara­zem w pery­geum, czyli naj­bli­żej Ziemi. Przy oka­zji prze­słoni on tar­czę Słońca. Będzie to czę­ściowe zaćmie­nie naszej gwiazdy, obser­wo­wane w Antark­tyce i połu­dnio­wej Austra­lii. Przy oka­zji można podać, iż w XXI wieku w Pol­sce, wystąpi jedy­nie 40 czę­ścio­wych zaćmień Słońca, a tylko dwa z nich będą zaćmie­niami obrącz­ko­wymi, obser­wo­wa­nymi w 2075 w Rze­szo­wie i 2093 we Wro­cła­wiu. Na zaćmie­nie cał­ko­wite, widoczne w Pol­sce, musimy pocze­kać aż do 2135 roku.

 

12 lipca 2018
Dzi­siaj zacznę od przy­po­mnie­nia waż­nej rocz­nicy – dziś mija bowiem 17 lat od umiesz­cze­nia na orbi­cie oko­ło­ziem­skiej Sate­lity EOS, który w ramach misji AQUA badał różna zja­wi­ska i pro­cesy zwią­zane z obec­no­ścią wody na naszej błę­kit­nej pla­ne­cie. Naj­waż­niej­sze obser­wa­cje doty­czyły prą­dów mar­skich takich jak Golf­strom – bar­dzo ważny dla kli­matu Europy, czy El Ninjo i La Ninja, kształ­tu­ją­cych glo­bal­nie pogodę na Ziemi. Osta­nie donie­sie­nia obser­wa­cyjne wska­zują na słab­nię­cie Golf­sztromu, a zatem może zmniej­szy się tempo zni­ka­nia lodu na Gren­lan­dii i wokół bie­guna pół­noc­nego?

A co dziś wie­czo­rem na nie­bie? Po zacho­dzie Słońca dostrze­żemy nisko nad zachod­nim hory­zon­tem Mer­ku­rego. Był on dzi­siaj w naj­więk­szej elon­ga­cji wschod­niej, czyli odda­lił się na nie­bie aż o 26 stopni od Słońca, co zna­ko­mi­cie powinno nam uła­twić jego dostrze­że­nie. Wyżej na zachod­nim nie­bie kró­luje Wenus – jej bla­sku nie mają szans przy­ćmić zorze wie­czorne. Jowi­sza też bez trudu dostrze­żemy na połu­dnio­wym nie­bie, zaś na wscho­dzie zoba­czymy Saturna i Marsa. Księ­życ w postaci rożka na dzień przed nowiem wscho­dzi o godz. 4. nad ranem.
Wcze­śniej, bo o godz. 2.38, przez cztery minuty będziemy mogli śle­dzić prze­lot z połu­dnio­wego zachodu na wschód, nie­zwy­kle jasnej Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej.

 

11 lipca 2018
Dzi­siaj w Mało­pol­sce dzień jest dłuż­szy od naj­krót­szego dnia gru­dnio­wego o równe 8 godzin. Niech ta wia­do­mość sta­nowi dla wszyst­kich zachętę do korzy­sta­nia ze Słońca, w tych dłu­gich dniach waka­cyj­nych. A kiedy już zaj­dzie, to w bla­skach zorzy wie­czor­nej nisko nad hory­zon­tem może nam się uda dostrzec Mer­ku­rego.
Za to bez trudu na wie­czor­nym nie­bie wpadną nam w oko Wenus, na połu­dniu Jowisz, a na wscho­dzie Saturn i Mars. Księ­życ, dwa dni przed nowiem, nie utrudni nam obser­wa­cji, bowiem wscho­dzi o godz. 3. nad ranem. Wcze­śniej, bo koło pół­nocy dostrze­żemy 3 jasne gwiazdy two­rzące tzw. Trój­kąt Letni.
Są to: Deneb, Wega i Altair. Należą one w kolej­no­ści do gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła. Nazwy tych gwiaz­do­zbio­rów zwią­zane są z mito­lo­gią grecką. W ich tle roz­siana jest Droga Mleczna, czyli Galak­tyka – pisana z wiel­kiej litery. To w jej czę­ści, ale poło­żoną na głę­bo­kich pery­fe­riach, jest nasze Słońce.

A jeśli ktoś chce się na wła­sne oczy prze­ko­nać, że Zie­mia krąży wokół niego, to jutro przed połu­dniem zapra­szam do kościoła św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie, na pre­lek­cje i pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta. Doświad­cze­nie z waha­dłem udo­wod­nia ruch wirowy Ziemi, może też być atrak­cyj­nym punk­tem planu waka­cyj­nego spa­ceru po Kra­ko­wie.
Tym­cza­sem też jutro, tyle, że o wiele wcze­śniej bo, o godz. 1.56 i 3.29 będzie można dostrzec na nie­bie nie­zwy­kle jasny prze­la­tu­jący szybko obiekt – będzie to Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna (ISS).

 

10 lipca 2018
Po wie­kach wypa­try­wa­nia, wresz­cie w paź­dzier­niku zeszłego roku, astro­no­mo­wie na Hawa­jach zaob­ser­wo­wali gościa spoza Układu Sło­necz­nego. Nazwano go Oumu­amua – czyli w języku hawaj­skim “pierw­szy z daleka”. Jego hiper­bo­liczna orbita, potwier­dziła pocho­dze­nie z innego układu gwiezd­nego. Gość miał kształt ska­li­stego cygara o dłu­go­ści około 400 m i gru­bo­ści 40 m, a poru­szał się z pręd­ko­ścią ponad 40 km/sek. Doko­nano też nasłu­chu w dużym zakre­sie czę­sto­tli­wo­ści, czy aby to nie był sta­tek kosmiczny z innego układu gwiezd­nego. Obser­wa­cje radiowe nie potwier­dziły tej fan­ta­stycz­nej tezy. Oumu­amua była frag­men­tem dużej pla­ne­to­idy i nie­mym świad­kiem kata­strofy zde­rze­nio­wej, cały czas w tej podróży mię­dzy­gwiezd­nej kozioł­ku­jąc, co wyka­zali astro­no­mo­wie z OAUJ, któ­rzy prze­pro­wa­dzili obser­wa­cje 8m tele­sko­pem na Hawa­jach. Obser­wa­to­rzy cze­kają teraz na “dru­giego z daleka” czyli Oumu­amua bis.

Przy­po­mnę, że zale­d­wie 56 lat temu, w 1962 roku, wynie­siony został na orbitę pierw­szy ame­ry­kań­ski sate­lita tele­ko­mu­ni­ka­cyjny Tel­star 1. Zain­sta­lo­wana tam apa­ra­tura umoż­li­wiła trans­mi­sją roz­mów tele­fo­nicz­nych, pro­gra­mów radio­wych i TV mię­dzy USA i Europą. Tak się zaczęła nowa epoka w dzie­dzi­nie tele­ko­mu­ni­ka­cji, a Świat stał się jedną wielką glo­balną wio­ską.

I to nad tą wio­ską po godz. 21.30 na zachod­niej stro­nie nieba, można będzie zaob­ser­wo­wać Wenus, na połu­dniu Jowi­sza, a na wschod­nim nie­bie Saturna z pier­ście­niami i czer­wo­na­wego Marsa.
Księ­życ podą­ża­jący do nowiu, nie będzie nam prze­szka­dzał w obser­wa­cjach gwiazd.
Nad ranem, o godz. 2.47 będziemy mogli dostrzec na nie­bie nie­zwy­kle jasny obiekt prze­la­tu­jący nad naszymi gło­wami – będzie to Mię­dzy­na­ro­dowa Sta­cja Kosmiczna (ISS).

 

9 lipca 2018
Dokład­nie 38 lat temu w 1979 r. sonda ame­ry­kań­ska „Voy­ager 2” prze­le­ciała w pobliżu Jowi­sza, nad powierzch­nią chmur w gór­nych war­stwach atmos­fery tej olbrzy­miej gazo­wej pla­nety. Dostar­czyła ona bogatą kolek­cję kil­ku­na­stu tysięcy zdjęć Jowi­sza i jego 4 księ­ży­ców gali­le­uszo­wych. Obec­nie sonda Voy­ager 2, jest już poza gra­ni­cami układu sło­necz­nego, nio­sąc na swym pokła­dzie infor­ma­cje o ist­nie­niu życia na Ziemi.
A na Ziemi jak mówi sta­ro­pol­skie przy­sło­wie: „Wero­nika – słonko pomyka”, zatem dzień jej imie­nin jest już krót­szy o ponad kwa­drans, od naj­dłuż­szego dnia roku, ale noce, nadal mimo wszystko, są zbyt jasne dla pro­fe­sjo­nal­nych obser­wa­cji gwiazd. Ale nie dla takich jakie pro­po­nuję – bo tuż po zacho­dzie Słońca, może uda nam się zoba­czyć w tle wie­czor­nej zorzy Mer­ku­rego. Ale już na pewno wyżej na zachod­nim nie­bie z łatwo­ścią dostrze­żemy błysz­czącą Wenus, która dzi­siaj wie­czo­rem zbliży się do Regu­lusa – naj­ja­śniej­szej gwiazdy w Lwie, na odle­głość nieco ponad jed­nego stop­nia. Na połu­dnio­wym nie­bie wpad­nie nam w oko Jowisz, ze swą gro­madką jasnych sate­li­tów, które obser­wo­wał Gali­le­usz już w 1610 roku. Na wschod­nim nie­bie zaob­ser­wu­jemy Saturna i Marsa, który podąża sys­te­ma­tycz­nie do lip­co­wej opo­zy­cji.

Nato­miast Księ­życ cztery dni przed nowiem, wscho­dzi dobrze po pół­nocy i nie będzie nam prze­szka­dzał swym bla­skiem w obser­wa­cjach gwiazd. A warto zwró­cić uwagę na tzw. Trój­kąt Letni, który two­rzą naj­ja­śniej­sze gwiazdy z gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła. To w ich tle widać smugę świa­tła pocho­dzącą od Drogi Mlecz­nej.

 

8 lipca 2018

Dzi­siaj w Kra­ko­wie roz­po­częła się czwarta Mię­dzy­na­ro­dowa Szkoła Kosmo­lo­giczna, dedy­ko­wana dok­to­ran­tom astro­no­mii i fizyki oraz oso­bom zain­te­re­so­wa­nymi pro­ble­ma­tyką kosmo­lo­gii. Szkoła poświę­cona będzie przede wszyst­kim bie­żą­cym teo­riom kosmo­lo­gicz­nym i powią­za­nymi z nimi obser­wa­cjom. Wśród 18 wykła­dow­ców z całego świata, będzie też nestor pol­skiej kosmo­lo­gii Ks. Prof. Michał Hel­ler. Na czoło tema­tyki wykła­dów wysu­wają się: fale gra­wi­ta­cyjne i ich obser­wa­cje, głę­bo­kie prze­glądy galak­tyk, teo­rie ciem­nej mate­rii i ciem­nej ener­gii, czy też symu­la­cje kom­pu­te­rowe obser­wo­wa­nego Wszech­świata.

Zaj­rzyjmy też do kart histo­rii.  8 lipca w 1476 r. zmarł nie­miecki astro­nom i mate­ma­tyk Johan Regio­mon­ta­nus. Na pod­sta­wie wła­snych obser­wa­cji pla­net, Słońca i Księ­życa opra­co­wał On tzw. Tablice Alfon­syń­skie. Były to ostat­nie tablice astro­no­miczne, opra­co­wane na pod­sta­wie geo­cen­trycz­nej teo­rii Klau­diu­sza Pto­le­me­usza. Następne opie­rały się już wyłącz­nie na teo­rii helio­cen­trycz­nej Miko­łaja Koper­nika. Dzi­siaj te tablice zastę­pują astro­no­mom odpo­wied­nie pro­gramy kom­pu­te­rowe, albo ich wer­sje papie­rowe, choćby “The Ame­ri­can Ephe­me­ris and Nauti­cal Alma­nac” czy też Rocz­nik Astro­no­miczny Insty­tutu Geo­de­zji i Kar­to­gra­fii w War­sza­wie.

A co dziś wie­czo­rem na nie­bie?
Nisko na zachod­nim nie­bie będzie można obser­wo­wać Mer­ku­rego, wyżej Wenus a na połu­dniu Jowi­sza. Na wschod­nim nie­bie dostrze­żemy Saturna, a potem Marsa.  Póź­nym zaś wie­czo­rem, na wschod­nim nie­bie pre­zen­tuje się tzw. Trój­kąt Letni, który two­rzą naj­ja­śniej­sze gwiazdy z gwiaz­do­zbio­rów Łabę­dzia, Liry i Orła, w któ­rych tle widać smugę pocho­dzącą od Drogi Mlecz­nej. Warun­kiem uda­nych obser­wa­cji naszej Galak­tyki, jest pogodny wie­czór oraz brak nad­mier­nego oświe­tle­nia terenu.

 

7 lipca 2018
Dzi­siaj w Mało­pol­sce Słońce wze­szło 20 minut przed piątą. Słońce znaj­duje się obec­nie w fazie mini­mum, po wtór­nym mak­si­mum aktyw­no­ści magne­tycz­nej w 24. cyklu.

Warto pamię­tać, że 7 lipca w 1816 roku, uro­dził się szwaj­car­ski astro­nom Rudolf Wolf, który dzięki dłu­go­let­nim obser­wa­cjom naszej gwiazdy odkrył 11 – letni cykl aktyw­no­ści sło­necz­nej i wpro­wa­dził – sto­so­wany po dzień dzi­siej­szy – łatwy sys­tem oceny licz­bo­wej stop­nia jego aktyw­no­ści – zwa­nej liczbą Wolfa.

Dziś na wie­czor­nym nie­bie można będzie z tru­dem, bo nisko nad hory­zon­tem dostrzec Mer­ku­rego, za to znacz­nie łatwiej będzie podzi­wiać Wenus, a na połu­dniu Jowi­sza. Po wschod­niej stro­nie nieba nasze oczy wyło­wią Saturna, przy­stro­jo­nego w pier­ście­nie. Ale jeśli dys­po­nu­jemy lunetką to można zaob­ser­wo­wać czer­wona plamę na Jowi­szu – to sza­le­jący na jego połu­dnio­wej pół­kuli cyklon. Jak dono­szą pla­ne­to­lo­dzy, pro­wa­dzone w ciągu ostat­nich 20–30 lat obser­wa­cje tego hura­ganu, wska­zują na jego stop­niowe zmniej­sza­nie się i zani­ka­nie czer­wo­nej plamy.
Zatem, aby plamę zaob­ser­wo­wać jesz­cze w tym roku, sko­rzy­stajmy z nada­rza­ją­cej się oka­zji.

 

6 lipca 2018
Mimo tego, że Słońce od paru dni prak­tycz­nie jest naj­da­lej od Ziemi, było dzi­siaj już od samego rana bar­dziej aktywne niż ostat­nio. Mani­fe­sto­wało się to dwiema pla­mami w jego fotos­fe­rze. Jak uwa­żają helio­fi­zycy, są to już plamy nale­żące do XXV cyklu aktyw­no­ści Słońca, bo poja­wiły się daleko od rów­nika sło­necz­nego, na dużych sze­ro­ko­ściach helio­gra­ficz­nych.
Plamy sło­neczne, to obszary o sil­nym polu magne­tycz­nym, niż­szej tem­pe­ra­tu­rze niż ota­cza­jąca je fotos­fera, zmie­nia­jące swą bie­gu­no­wość śred­nio co 11 lat. Można je było obser­wo­wać cho­ciażby rzu­ca­jąc obraz z lunetki na ekran, lub bez­po­śred­nio patrząc na Słońce przez odpo­wied­nie fil­try.

Tym­cza­sem Zie­mia o godz. 19, będzie w aphe­lium, czyli naj­da­lej od Słońca bo w odle­gło­ści ponad 152 mln km.
Na wie­czor­nym nie­bie, po zachod­niej stro­nie, nisko nad hory­zon­tem pojawi się Mer­kury, a znacz­nie wyżej domi­no­wać będzie błysz­cząca Wenus. Na połu­dniu zaświeci nam Jowisz – a po wschod­niej stro­nie Saturn i Mars. Księ­życ, był dzi­siaj w ostat­niej kwa­drze, dla­tego można go będzie obser­wo­wać w dru­giej poło­wie nocy.
Nad ranem, pięć minut po godz. 3 będziemy mogli dostrzec na nie­bie prze­la­tu­jącą nad nami Mię­dzy­na­ro­dową Sta­cję Kosmiczną (ISS). Jej prze­loty będą widoczne na naszym noc­nym nie­bie przez cały mie­siąc, aż do 6 sierp­nia.

 

5 lipca 2018
5 lipca – 40 lat temu, po prze­szło tygo­dnio­wym poby­cie na Sta­cji Salut 6, powró­cił na Zie­mię ówcze­sny puł­kow­nik, a obec­nie gene­rał Miro­sław Her­ma­szew­ski. Jest on do dzi­siaj jedy­nym Pola­kiem, który był w prze­strzeni poza­ziem­skiej. Warto jed­naj przy­po­mnieć, że Pol­ska już 6 lat temu przy­stą­piła do Euro­pej­skiej Agen­cji Kosmicz­nej i w związku z tym trwają przy­go­to­wa­nia i szko­le­nia przy­szłych pol­skich astro­nau­tów. Być może docze­kamy się Polaka na Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej. Ta Sta­cja krąży nad naszymi gło­wami na wyso­ko­ści około 400 km, naj­czę­ściej z sze­ścioma astro­nau­tami, róż­nych naro­do­wo­ści, na pokła­dzie.
I uwaga! Już od jutra, przez mie­siąc, roz­po­czyna się sezon noc­nej widocz­no­ści Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej, prze­la­tu­ją­cej nad tery­to­rium Pol­ski.

Tym­cza­sem dzi­siaj wie­czo­rem poświata (zorza wie­czorna) nie uła­twi nam co prawda dostrze­że­nie gwiazd, ale już nie pora­dzi sobie z mocno błysz­czącą Wenus na zacho­dzie i jasnym Jowi­szem w towa­rzy­stwie gali­le­uszo­wych sate­li­tów na nie­bie połu­dnio­wym. Po wschod­niej stro­nie będziemy mieć Saturna, przy któ­rym nawet przez nie­wielką lunetkę dostrze­żemy pier­ście­nie z prze­rwą Cas­si­niego. Póź­niej pojawi się czer­wo­nawy Marsa. Poczciwy Księ­życ zbliża się do ostat­niej kwa­dry i wscho­dzi po pół­nocy, tym samym nie utrud­nia­jąc nam obser­wa­cji słab­szych gwiazd.

 

4 lipca 2018
4 lipca w 1997 roku na Mar­sie wylą­do­wała Sonda Path­fin­der. W ciągu pra­wie 3 mie­sięcy badań, zebrała wiele danych i prze­ka­zała je na Zie­mię, np. odkryła ślady potwier­dza­jące obec­ność w prze­szło­ści wody na Mar­sie. To ważne dla przy­szłych zało­go­wych wypraw mar­sjań­skich, pla­no­wa­nych na koniec lat dwu­dzie­stych XXI wieku. Tak się składa, że za trzy tygo­dnie Mars będzie w wiel­kiej opo­zy­cji do Słońca, i naj­bli­żej nas, w odle­gło­ści 57,1 mln km od Ziemi. Następ­czy­nie Path­fin­dera, Curio­sity i różne inne sta­cje bada­jące Marsa, już dawno wyka­zały ist­nie­nie zaso­bów wod­nego lodu ukry­tych pod roz­le­głymi obsza­rami powierzchni pla­nety, nawet daleko od bie­gu­nów. Ale czy lód zalega płytko? Nie­dawno zna­le­ziono 8 miejsc, gdzie strome urwi­ska odsła­niają prze­krój pod­gle­bia. Widać tam pokłady czy­stego lodu, grube na ponad 100 metrów, przy­kryte zale­d­wie 1–2 m war­stwą gruntu. Zatem przy­szłym kolo­ni­za­to­rom Marsa być może wystar­czą wia­dro, kilof i łopata, by się do niego dobrać. Trzeba tylko szczę­śli­wie wylą­do­wać na pla­ne­cie.

Wróćmy jed­nak na Zie­mię. Słońce wze­szło dziś w Mało­pol­sce o 4:38, a zaj­dzie o 20:52 – koń­cząc tym samym okres naj­póź­niej­szych zacho­dów naszej gwiazdy. Już w kil­ka­na­ście minut póź­niej możemy nisko, na tle zorzy wie­czor­nej dostrzec Mer­ku­rego, a znacz­nie wyżej błysz­czącą Wenus.
Na połu­dnio­wym nie­bie łatwo zoba­czymy Jowi­sza, na wscho­dzie Saturna, a po pół­nocy Marsa.
Jutro przed połu­dniem, zapra­szamy miło­śni­ków astro­no­mii z Kra­kowa i nie tylko, do kościoła św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie. W tej nie­zwy­kłej świą­tyni są zna­ko­mite warunki do uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, które poka­zuje ruch wirowy Ziemi. Pokazy będą połą­czone z pre­lek­cją.

 

3 lipca 2018
Już od dzi­siaj na połu­dniowo – wschod­nim nie­bie, dobrze po godzi­nie 22, zoba­czymy tzw. Trój­kąt letni. Two­rzą go trzy gwiazdy pierw­szej wiel­ko­ści, Deneb, Wega i Altair. Należą one w kolej­no­ści do gwiaz­do­zbio­rów: Łabę­dzia, Liry i Orła. W trój­ką­cie tym, naj­wy­żej nad hory­zon­tem, mie­ści się pra­wie w cało­ści Łabędź (jego jasne gwiazdy two­rzą krzyż), na prawo, nieco poni­żej to Lira i u dołu Orzeł. Przez wszyst­kie te trzy gwiaz­do­zbiory prze­biega Droga Mleczna, czyli nasza Galak­tyka. Aby ją na nie­bie dostrzec, nie potrzeba lunet, wystar­czy mieć tylko dobry wzrok i poświę­cić jej kilka chwil w pogodny późny wie­czór, ale z dala od zbęd­nego oświe­tle­nia. W Pol­sce naj­lep­sze warunki do jej waka­cyj­nego podzi­wia­nia mamy w parku gwiaź­dzi­stego nieba utwo­rzo­nym w Biesz­cza­dach.
Także dzi­siaj wie­czo­rem na zachod­nim nie­bie wysoko nad hory­zon­tem dostrze­żemy pla­netę Wenus, która będzie ozdobą wie­czor­nego nieba przez całe waka­cje. Na połu­dnio­wym nie­bie obser­wu­jemy Jowi­sza z jego inte­re­su­jącą gro­madką gali­le­uszo­wych sate­li­tów, a na wscho­dzie Saturna z pier­ście­niami i po pół­nocy Marsa. Księ­życ, będący trzy dni przed ostat­nią kwa­drą, wscho­dzi o pół­nocy.

 

2 lipca 2018
2 lipca w roku 2004, po sied­miu latach podróży szczę­śli­wie dotarła z Ziemi na orbitę wokół Saturna ame­ry­kań­ska sonda Cas­sini, trans­por­tu­jąca prób­nik Huy­gens prze­zna­czony do bada­nia atmos­fery i powierzchni naj­więk­szego księ­życa Saturna – Tytana. Na pokła­dzie prób­nika znaj­do­wała się mię­dzy innymi apa­ra­tura wyko­nana w Cen­trum Badań Kosmicz­nych w War­sza­wie. Misja zakoń­czyła się peł­nym suk­ce­sem, a każdy sygnał z danymi obser­wa­cyj­nymi prze­sy­łany z Saturna potrze­bo­wał aż 87 minut na to, aby dotrzeć do Ziemi. Sonda Cas­sini pra­co­wała do 17 wrze­śnia 2017 roku, gdy na roz­kaz z Ziemi zanur­ko­wała w głę­bo­kie war­stwy atmos­fery Saturna, do końca zbie­ra­jąc dane o jego atmos­fe­rze. Dla cie­ka­wo­ści słu­cha­czy warto dodać, iż sonda Cas­sini wyko­nała 294 peł­nych obie­gów orbity wokół Saturna, co zajęło jej 13 lat ziem­skich, czyli 45% satur­niań­skiego roku. Saturna zoba­czymy dziś na naszym wschod­nim nie­bie koło pół­nocy.
Wcze­śniej, wie­czo­rem możemy pró­bo­wać zna­leźć nisko nad zachod­nim hory­zon­tem Mer­ku­rego, wyżej będziemy podzi­wiać Wenus, a na połu­dniu Jowi­sza. Nad ranem do tego towa­rzy­stwa dołą­czy Mars. Księ­życ cztery dni po pełni wscho­dzi dziś po godz. 23.

 

1 lipca 2018
To wła­śnie 1 lipca w roku 1540, Miko­łaj Koper­nik wysłał list do Andre­asa Osian­dra, teo­loga w Norym­ber­dze, z prośbą, aby prze­jął od Retyka, jedy­nego ucznia Koper­nika, opiekę nad ostat­nimi sta­diami pro­cesu wydaw­ni­czego “De Revo­lu­tio­ni­bus”. Jak wiemy nie zostało to odpo­wied­nio dopil­no­wane i wydawca Petre­ius, zmie­nił nie tylko tytuł dzieła dru­ko­wa­nego, na “De Revo­lu­tio­ni­bus Orbium Cele­stium”, ale też i ory­gi­nalną przed­mowę z dedy­ka­cjami, pióra Miko­łaja Koper­nika. Nie zmie­niło to na szczę­ście faktu, że Zie­mia kręci się wokół Słońca.

A co dzi­siaj na nie­bie? Dzi­siaj w Mało­pol­sce, dzień będzie krót­szy od naj­dłuż­szego dnia roku o 6 minut. Warto pamię­tać, że prak­tycz­nie przez pierw­sze dwa tygo­dnie lipca w Mało­pol­sce zmierzch prze­cho­dzi w świt i nie ma nocy w sen­sie astro­no­micz­nym, co utrud­nia pro­wa­dze­nie obser­wa­cji gwiazd. Księ­życ tej nocy nad ranem zbliży się do Marsa na odle­głość 5 stopni, a wcze­śniej na tle zorzy wie­czor­nej możemy obser­wo­wać błysz­czącą Wenus.
Nisko przy hory­zon­cie być może dostrze­żemy Mer­ku­rego. W połu­dnio­wej czę­ści nieba, możemy obser­wo­wać Jowi­sza, a po pół­nocy na wscho­dzie, Saturna i czer­wo­na­wego Marsa.

 

30 czerwca 2018
Dzi­siaj minęła 110 rocz­nica upadku tajem­ni­czego mete­orytu tun­gu­skiego w oko­licy jeziora Baj­kał. Jak wyka­zały symu­la­cje kom­pu­te­rowe, było to naj­praw­do­po­dob­niej lodowe jądro komety, które eks­plo­do­wało w atmos­fe­rze na wyso­ko­ści około 8 km nad powierzch­nią Ziemi, nisz­cząc tajgę o powierzchni około 2 tys. km kwa­dra­to­wych.
Ostat­nio jed­nak astro­no­mo­wie i astro­ge­olo­dzy skła­niają się ku temu, że mogła to być to aste­ro­ida zbu­do­wana z amor­ficz­nego lodu wod­nego, który powstaje przy bar­dzo niskich ciśnie­niach w niskich tem­pe­ra­tu­rach. Naj­now­sze obser­wa­cje pasa pla­ne­toid mię­dzy Mar­sem i Jowi­szem potwier­dziły ist­nie­nie dość znacz­nej liczby tego typu obiek­tów. Na pamiątkę tego nie­zwy­kłego wyda­rze­nia, rok­rocz­nie w tym dniu obcho­dzi się “Dzień aste­ro­idy”. Ponadto, aby ewen­tu­al­nie unik­nąć przy­szłych takich spo­tkań Ziemi z przy­by­szami z głębi Kosmosu, od wielu lat liczne grupy astro­no­mów, obser­wa­cją obiekty poru­sza­jące się w ukła­dzie sło­necz­nym po koli­zyj­nych orbi­tach z Zie­mią. Dzi­siaj pod ści­słą kon­trolą znaj­duje się aż 1912 orbit takich obiek­tów, o roz­mia­rach od 5m do ponad 100km śred­nicy.

A my spójrzmy dziś nocą na nasz Księ­życ, który jest po pełni i w apo­geum, wzej­dzie po godz. 22 i będzie dodat­kowo swym bla­skiem prze­szka­dzał w dostrze­że­niu gwiazd. Jesz­cze przed 22, na zachod­nim nie­bie pojawi się Wenus, a na połu­dniu dostrze­żemy Jowi­sza, z jego gro­madką gali­le­uszo­wych sate­li­tów. Już po pół­nocy wzejdą Saturn i Mars.

 

29 czerwca 2018
Słońce wze­szło dzi­siaj w Mało­pol­sce o 4.34, a jego aktyw­ność magne­tyczna była na bar­dzo niskim pozio­mie. Nie było widocz­nych plam na jego tar­czy. Pamię­tajmy przy tym, iż obser­wa­cje i ewen­tu­alne zli­cze­nia plam na Słońcu pro­wa­dzimy przy zasto­so­wa­niu odpo­wied­nich fil­trów spek­tral­nych, lub rzu­to­wa­nego na ekran obrazu Słońca przez lunetę. Zain­te­re­so­wa­nych takimi obser­wa­cjami naszej gwiazdy, zapra­szamy do Mło­dzie­żo­wego Obser­wa­to­rium w Nie­po­ło­mi­cach gdzie pozna­wać można inne taj­niki Wszech­świata. A jest ich ogrom, ot choćby takie ska­li­ste egzo­pla­nety. Coraz czę­ściej mówi się o bada­niu ich atmos­fer. Cie­kawe, po czym poznamy, że jest tam życie? Obec­ność tlenu będzie oczy­wi­stym świa­dec­twem, ale jak poka­zują rachunki, nie­ko­niecz­nym. Odkry­cie metanu wraz z dwu­tlen­kiem węgla przy braku czadu, będzie istot­nym śla­dem. Bada­nia ska­li­stych egzo­pla­net uła­twi zbu­do­wa­nie Wiel­kiego Tele­skopu w Euro­pej­skim Obser­wa­to­rium Połu­dnio­wym w Chile, na wyso­ko­ści ponad 3000m nad pozio­mem morza. Śred­nica głów­nego lustra wynie­sie pra­wie 40m, a będzie gotów do obser­wa­cji po 2024 roku. Na razie wyko­rzy­stajmy nasze oczy do dzi­siej­szych obser­wa­cji nieba.

Kiedy się ściemni, czyli koło godz. 22, na tle zorzy wie­czor­nej dostrze­żemy błysz­czącą Wenus, cał­kiem zaś nisko, jeśli pogoda dopi­sze, możemy doszu­kać się Mer­ku­rego.
Na połu­dniu, bez trudu znaj­dziemy Jowi­sza, z jego gro­madką gali­le­uszo­wych sate­li­tów. Na wscho­dzie po godz. 23 dostrzec możemy Saturna z pier­ście­niami, a po pół­nocy Marsa. Księ­życ, dzień po pełni, wscho­dzi o 21.45 i tro­chę swoim bla­skiem będzie prze­szka­dzał w obser­wa­cjach słab­szych gwiazd.

 

28 czerwca 2018
Słońce jest mało aktywne, brak plam na jego tar­czy.
Zaj­dzie dzi­siaj w Kra­ko­wie naj­póź­niej tego lata bo o godz. 20.53. Potem na wie­czor­nym nie­bie podzi­wiać będziemy Księ­życ, który dzi­siaj rano był w pełni, a jak się dobrze ściemni to po godz. 21, na tle zorzy wie­czor­nej wpad­nie nam w oko błysz­cząca swym bla­skiem Wenus.
Na połu­dniu pojawi się Jowisz, a póź­niej na wschod­nim nie­bie – Saturn, który wczo­raj był w opo­zy­cji do Słońca. Już przez nie­wielką lunetę możemy podzi­wiać jego pier­ście­nie.

Warto przy­po­mnieć, że ponad pół roku temu sonda Cas­sini – Huy­gens, zakoń­czyła trwa­jącą pra­wie 20 lat misję i spło­nęła w satur­niań­skich chmu­rach. Doko­nała wielu odkryć w sys­te­mie jego pier­ścieni i boga­tej rodzi­nie księ­ży­ców . Odkry­cia te wywarły wpływ na poglądy astro­fi­zy­ków o całym Ukła­dzie Sło­necz­nym, a zebrany mate­riał obser­wa­cyjny (ponad 450 tys. foto­gra­fii i tysiące giga­baj­tów danych) będzie ana­li­zo­wany i to nie tylko przez astro­bio­lo­gów, jesz­cze przez wiele lat. Prób­nik Huy­gens, który wylą­do­wał w 2005 roku na Tyta­nie, naj­więk­szym sate­li­cie Saturna, zawie­rał m. innymi instru­menty naukowe zapro­jek­to­wane i wyko­nane w Cen­trum Badań Kosmicz­nych w War­sza­wie.

 

27 czerwca 2018
Okres dłu­gich dni i bar­dzo krót­kich nocy nie sprzyja pro­fe­sjo­nal­nym obser­wa­cjom gwiazd.
Ale za to nocne spa­cery dają oka­zję ama­to­rom, żeby bli­żej poznać pla­nety. Zatem jeśli dziś wie­czo­rem około godz. 22 spoj­rzymy na zachod­nie niebo, to możemy zaob­ser­wo­wać Wenus, a na nie­bie połu­dnio­wym Jowi­sza. Koło pół­nocy, nisko nad wschod­nim hory­zon­tem – Saturna. Księ­życ nato­miast będzie nam prze­szka­dzał w obser­wa­cjach spa­da­ją­cych “gwiazd” z kie­runku gwiaz­do­zbioru Wola­rza, czyli roju “Boty­dów czerw­co­wych”. Koło pół­nocy możemy obser­wo­wać Saturna, a póź­niej czer­wo­na­wego Marsa.

Miło­śni­ków astro­no­mii z Kra­kowa, jak i tury­stów zapra­szam już jutro, w czwar­tek, do kościoła św. Pio­tra i Pawła w Kra­ko­wie. To tam – o godz. 10, 11 i 12 – odbędą się pierw­sze waka­cyjne pokazy uru­cho­mie­nia waha­dła Foucaulta, połą­czone z pre­lek­cjami. Doświad­cze­nie z waha­dłem ilu­struje efekt rota­cji Ziemi z zachodu na wschód. Przy­po­mnę, że na potwier­dze­nie tej tezy Miko­łaja Koper­nika, to trzeba było cze­kać aż 350 lat. A kto jesz­cze w nią nie wie­rzy – może się wła­śnie jutro prze­ko­nać, że Koper­nik miał rację.

 

26 czerwca 2018
Mija pra­wie rok od naszych poprzed­nich spo­tkań na ante­nie RMF Clas­sic, a okres ten w histo­rii badań astro­no­micz­nych pod wie­loma wzglę­dami zapi­sze się jako prze­ło­mowy. Triumfy świę­ciła astro­bio­lo­gia, pla­ne­to­lo­gia jak i astro­no­mia obser­wa­cyjna, przy­no­sząca bez­cenne infor­ma­cje z zakresu astro­fi­zyki. Posta­ramy się je Pań­stwu przed­sta­wić w miarę naszych krót­kich codzien­nych spo­tkań. Przy oka­zji, chciał­bym zwró­cić uwagę miło­śni­ków histo­rii astro­no­mii na książkę zaty­tu­ło­waną “Nar­ra­tio prima” autor­stwa Jerzego Joachima Retyka – jedy­nego ucznia Miko­łaja Koper­nika. Książka ta uka­zała się po łaci­nie w roku 1540 w Gdań­sku, a dopiero w roku 2016 w języku pol­skim i angiel­skim, a to dzięki sta­ra­niom Fun­da­cji Nico­laus Coper­ni­cus w Trusz­czy­nach i wspar­ciu finan­so­wym pocho­dzą­cym m. innymi z Unii Euro­pej­skiej.
Książka Retyka miała dwa wyda­nia i prze­druk w 1541 roku w Bazy­lei, i to zanim uka­zało się w 1543 roku dzieło M. Koper­nika – De Revo­lu­tio­ni­bus, zatem zapo­zna­wała już wcze­śniej świat zachodni z teo­rią helio­cen­tryczną from­bor­skiego astro­noma.

Wra­camy do cza­sów obec­nych. Od ponad pół roku prak­tycz­nie nie obser­wuje się plam na Słońcu, co wska­zuje na jego prze­cho­dze­nie w aktyw­no­ści magne­tycz­nej do mini­mum. Helio­fi­zycy uwa­żają że osią­gnie ono mini­mum za 2–3 lata – mię­dzy 24 a 25 cyklem, a nowo poja­wia­jące się plamy w 25 cyklu aktyw­no­ści Słońca, będą miały zmie­nione bie­gu­no­wo­ści.
Tym­cza­sem korzy­stamy z naj­dłuż­szych dni, bo Słońce chowa się pod hory­zont dopiero tuż przed godz. 21, zaś Księ­życ stara się go nam zastą­pić przez całą noc. Jak tylko się ściemni, przy pogod­nym nie­bie, na zacho­dzie dostrze­żemy Wenus, a na połu­dniu Jowi­sza. Koło pół­nocy Saturna i póź­niej czer­wo­na­wego Marsa.

 

25 czerwca 2018
Tego­roczne astro­no­miczne lato roz­po­częło się 21 czerwca o godz. 12.07, kiedy to Słońce w swej rocz­nej wędrówce po Eklip­tyce odda­liło się naj­da­lej na pół­noc od rów­nika nie­bie­skiego osią­ga­jąc punkt prze­si­le­nia let­niego, zwany punk­tem Raka. Słońce tego dnia wze­szło w Kra­ko­wie o godz. 4.30, a zaszło o 20.53 – według czasu let­niego. Zatem dzień trwał 16 godz. i 23 minuty. Był to naj­dłuż­szy dzień, a zara­zem naj­krót­sza noc tego roku w Mało­pol­sce.

A co dziś nocą zoba­czymy na nad gło­wami? Po godzi­nie. 21, na tle zorzy wie­czor­nej dostrze­żemy na zachod­nim nie­bie pla­netę Wenus, która przez całe waka­cje będzie grała rolę Gwiazdy Wie­czor­nej. Nieco póź­niej, gdy już się ściemni, nisko nad zachod­nim hory­zon­tem dostrze­żemy Mer­ku­rego, a w połu­dnio­wej czę­ści nieba błysz­czą­cego Jowi­sza. Po godz. 23 na wschod­nim nie­bie zoba­czymy wscho­dzą­cego Saturna, a po pół­nocy Marsa. Księ­życ, który podąża do pierw­szej let­niej pełni, będzie widoczny przez całą noc.
– I tak to roz­po­czy­namy od dzi­siaj waka­cyjny i astro­no­miczny spa­cer po nie­bie i Ziemi, bowiem Kosmos jest na tyle inte­re­su­jący, że nie przy­ćmi go aktu­alna gorączka fut­bo­lowa, cho­ciaż pamię­tamy, iż piłka jest okrą­gła, a bramki są dwie – jak mawiał nie­za­po­mniany tre­ner Kazi­mierz Gór­ski.